czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Koniec ze ściąganiem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 listopada 2002, 21:29

UMCS jako pierwsza uczelnia w kraju sprawdzi, czy autorzy prac magisterskich i doktoranckich nie oszukują. Kupiony właśnie program komputerowy wyjaśni, czy promotor ma do czynienia z plagiatem.

- Jak wszystkie uczelnie podejrzewamy, że część prac magisterskich nie została napisana samodzielnie. Jednak udowodnienie plagiatu nie jest rzeczą prostą. Teraz sytuacja zmieniła się radykalnie. Podpisaliśmy właśnie umowę z firmą zajmującą się wyławianiem nieuczciwych autorów - tłumaczy motywy decyzji prof. Jan Pomorski, prorektor UMCS.
Na razie uczelnia będzie mogła sprawdzić 1000 prac. Będzie to ją kosztować ok. 4 tys. złotych, czyli 4 zł za pracę. Prawdopodobnie prześwietlane będą wszystkie prace magisterskie i wybrane doktoranckie.
Program kupiony przez UMCS powstał w warszawskiej firmie doradztwa informatycznego, która jako pierwsza w Polsce zajęła się ściganiem plagiatorów. Jest - na razie - powszechnie dostępny (szczegóły: www.plagiat.pl). Każdy ze swoim dziełem może przejść test na uczciwość i otrzymać stosowny certyfikat.
Jak to działa? Podejrzana praca jest kopiowana i wprowadzana do programu, który wyłapuje wszystkie zapożyczenia z Internetu. Na rezultat sprawdzania trzeba czekać do pół godziny. Program wskazuje też miejsce pochodzenia zapożyczeń. W przypadku jednej z testowanych prac niebieską linią, która wyróżnia fragmenty zapożyczone z Internetu (system "Plagiat” penetruje 2,5 mld dokumentów), nie zostały podkreślone tylko... wstęp i zakończenie. - To był rekord. Zazwyczaj autorzy - tak studenci, jak i pracownicy naukowi - zadawalają się odpisaniem jednej trzeciej, najwyżej połowy pracy - twierdzi Tomasz Skalczyński, współwłaściciel firmy.
Około połowa skontrolowanych przez twórców programu użytkowników Internetu, głównie studentów, ale także nauczycieli i nauczycieli akademickich, ma większe czy mniejsze grzeszki na sumieniu. Cudzy dorobek intelektualny wykorzystany bez podanie źródła to od 15 do 80 proc. zawartości pracy. W każdym z tych przypadków to kradzież.
- Kopiowanie cudzych pomysłów i podawanie jako swoich jest wśród studentów dość powszechne. Można nawet kupić pracę magisterską podobną do obronionej na innej uczelni zamieszczoną w Internecie. Dobrze, że przychodzi kres na cwaniaków - uważa Andrzej Mazur, tegoroczny absolwent UMCS.
UMCS to pierwszy klient warszawskiej spółki. - Są przykłady, że ta sama praca była broniona nawet w kilku uczelniach - mówi prof. Jan Pomorski. - Żaden człowiek nie potrafi tego ogarnąć, chyba że wsparty przez mądrą maszynę. A i wiadomość, która rozejdzie się wśród amatorów takiego procederu może nie jednego otrzeźwi.
Warszawiacy przygotowują już nowszą wersję "Plagiatu”. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!