wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Kontrowersyjna decyzja dyrektora szkoły

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 września 2008, 19:41
Autor: Dominik Smaga

Lublin. Dyrektor gimnazjum nie ewakuował szkoły mimo sygnału, że w budynku jest bomba. Nie chciał nawet wpuścić policji z psem tropiącym.

Teraz ma problem, bo złamał procedury. A to, że alarm jak zwykle był fałszywy nie ma żadnego znaczenia.

Zgłoszenie o rzekomej bombie w budynku Gimnazjum nr 10 przy ul. Wajdeloty w Lublinie odebrała w środę straż pożarna. - Młody człowiek zadzwonił o godz. 7.50 - mówi Michał Badach ze straży. - Rozmówca stwierdził, że rozpier... szkołę i rzucił słuchawką.

Strażacy powiadomili policję. Kwadrans później na Wajdeloty zjawił się policjant z komisariatu, technik z komendy i przewodnik z psem wyszukującym ładunki wybuchowe.

- Ale dyrektor gimnazjum stwierdził, że nie zarządzi ewakuacji - informuje Witold Laskowski z Komendy Miejskiej Policji. - Tłumaczył, że szkoła ma własną ochronę, a telefon na pewno jest głupim żartem.

- Pracownicy szkoły przeszukali budynek i teren wokół niego. Nie znaleźliśmy niczego podejrzanego - tłumaczy portalowi mmlublin.pl Tomasz Szabłowski, dyrektor gimnazjum. - Szkoła ma monitoring i jest w nocy zamykana, więc nie ma możliwości, by ktoś niezauważenie podłożył coś w budynku.

Policjanci początkowo nie mogli nawet przeszukać gimnazjum. - Wiem, że dyrektor twierdzi, że wpuścił nas do środka, ale nie da się tak nazwać negocjacji w gabinecie - mówi Laskowski.Przewodnik z psem wrócił do komendy. Pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. - Dopiero po dwóch godzinach został wpuszczony do budynku - mówi Laskowski. W trakcie przeszukania uczniowie nadal byli w szkole. Jedynie ci, którzy mieli lekcję w sprawdzanej właśnie sali wychodzili na korytarz. W południe okazało się, że bomby nie ma.

Policja jest oburzona zachowaniem dyrektora. A Urząd Miasta przyznaje, że Szabłowski złamał procedury. - Jeżeli był alarm, czy to złośliwy, czy też nie, to powinna być zarządzona ewakuacja. To za duże ryzyko wielkich strat, także w ludziach - stwierdza Jerzy Ostrowski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego w lubelskim Ratuszu. - Stosowną instrukcję wysłałem do Wydziału Oświaty we wrześniu 2005 r. i było w niej powiedziane jak się mają zachować dyrektorzy placówek szkolnych.

Dyrektor wyląduje teraz na dywaniku w magistracie. - Nie wiem jeszcze, jak sprawa się potoczy - mówi Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor wydziału. - To pierwszy taki przypadek, gdy nie została zarządzona ewakuacja uczniów.
(mc)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
znajoma
Uczennica
swój nick
(25) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

znajoma
znajoma (8 grudnia 2008 o 23:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo Panie Dyrektorze !!
była uczennica
Rozwiń
Uczennica
Uczennica (12 września 2008 o 15:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ala napisał:
a może Pan dyrektor miał coś do ukrycia na terenie szkoły , może dilera narkotykowego i to wcale nie jest żart.

chyba Ci sie cos pomyliło! w Naszej szkole diler?!
Rozwiń
swój nick
swój nick (11 września 2008 o 22:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Dyrektorze grono nauczycielskie z Panem. Decyzja może i kontrowersyjna, może i niezgodna z procedurami, ale chyba słuszna i, jak Pana znamy podjęta po racjonalnej analizie tematu. Wierzymy mocno, że zdrowy rozsądek się obroni. Podczas ostatniej ewakuacji dzieciaki wyprowadzone ze szkoły stały 2 godz w lekkich ubraniach i butach na placyku za szkołą, a było naprawdę zimno. Niektórzy to odchorowali, a z ewakuacji wynikło więcej strat niż pożytku. Bezpieczne to na pewno nie było. Bomby oczywiście nie znaleziono. To naprawdę mało prawdopodobne, by przy zamkniętej szkole i monitoringu ktoś obcy coś do niej wniósł. Każdy z nas zna uczniów naszej szkoły, potrafi wychwycić obcych, kontroluje to, co ma w swojej sali, więc nie dajmy się zwariować. A szanowny magistrat i odpowiednie służby niech się raczej zastanowią nad racjonalnymi procedurami w takich przypadkach i racjonalną reakcją na tego typu telefony. Młody głos, przekleństwa w słuchawce na odległość pachną raczej głupotą niż rzeczywistym zagrożeniem. Jeden głupawy gnojek przeciwko uczciwie pracującemu człowiekowi - mamy nadzieję, że uda się go namierzyć i odpowiednio ukarać. To właśnie w tym kierunku powinny iść działania i o tym, i to bez niepotrzebnej sensacji powinny napisać gazety. Dyrektorowi pozwólcie pracować, bo robi w szkole naprawdę porządną robotę.
Rozwiń
wal
wal (11 września 2008 o 21:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Dyrektora wywalic na zbity pysk. Mogą kiedys przez takich zginać ludzie

Nie przez takich jak dyrektor, tylko ewentualnie przez tych, którzy podkładają bomby... I to takich, którym do głowy przychodzą takie "zagrywy" powinno się rano na dzień dobry walić po pysku!
Rozwiń
Gość
Gość (11 września 2008 o 20:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dyrektora wywalic na zbity pysk. Mogą kiedys przez takich zginać ludzie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (25)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!