piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kręcą w sprawie nerki

Dodano: 27 kwietnia 2004, 21:32

Lekarz, którzy przeprowadzał sekcję zwłok Kamila Bartoszka, nie chce powiedzieć, co się stało z nerką zmarłego. Prokurator twierdzi, że narząd został pobrany do badań. Ojciec zmarłego pokazuje jednak protokół sekcji. – Wycięto tylko fragmenty narządów – czyta

O rozpaczliwych wysiłkach rodziców Kamila, którzy chcą doprowadzić do wyjaśnienia okoliczności śmierci ich syna, pisaliśmy wielokrotnie. Tylko dzięki ich determinacji prokuratura zdecydowała się na ekshumację ciała. Pierwszą sekcję zwłok Kamila przeprowadzono w Zakładzie Medycyny Sądowej w Akademii Medycznej w Lublinie. Były wszystkie narządy. Pół roku później, po ekshumacji, zwłoki obejrzeli biegli w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Rodzice Kamila przeżyli szok. Brakowało nerki i nadnerczy. W zwłokach znaleziono też kilkucentymetrowy metalowy łańcuszek. Bartoszkowie zawiadomili prokuraturę o bezprawnym pobraniu narządów.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ. Dopiero zaczyna ją wyjaśniać. My dotarliśmy do prokuratora, który nadzorował sekcję zwłok. W dniu śmierci Kamila dyżur w puławskiej prokuraturze miał Jacek Lipiński. – Zgodnie z protokołem z sekcji nerka została pobrana do badań toksykologicznych – twierdzi prokurator.
Ale rodzina zmarłego pokazuje posekcyjny protokół: To dlaczego jest w nim tylko zapis o pobraniu wycinków z narządów? – pyta ojciec Kamila. – Do badań toksykologicznych wzięto tylko 15 gramów. I to z nerki, która została w zwłokach. W protokole z sekcji napisano, że jest rozcięta.
Prokurator Lipiński nie potrafił wyjaśnić wątpliwości rodziny. Nie umiał też wytłumaczyć, jak doszło do tego, że w zwłokach Kamila znaleziono łańcuszek. Uważa jednak, że sekcja została przeprowadzona starannie. – Byli przy niej obecni studenci medycyny, którym demonstrowano modelowe przeprowadzenie sekcji – mówi. Po szczegóły odesłał nas do lekarza sądowego. Ale Grzegorz Teresiński z ZMS w Lublinie, który przeprowadzał sekcję Kamila, nie chciał rozmawiać z Dziennikiem. Wcześniej tak samo postąpił jego zwierzchnik prof. Roman Mądro.
Prokuratura Rejonowa w Puławach przesłuchała laborantów z lubelskiego ZMS, którzy byli przy sekcji. – Powiedzieli, że nie wiedzą, jak w zwłokach znalazł się łańcuszek – mówi Marta Romańska, prokurator rejonowy w Puławach.
To nie jedyne zastrzeżenia rodziny Kamila do pracy lubelskiego ZMS. W protokole sekcji z Krakowa napisano, że Kamil miał złamaną kość gnykową. Tego nie było w protokole z Lublina. – To dowód, że syn był duszony. Od początku o tym mówiliśmy – mówi ojciec Kamila.

Zwłoki Kamila Bartoszka zostały znalezione na początku października na środku jezdni w Osinach pod Puławami. Według opinii biegłych z Lublina, którzy opierali się na wynikach pierwszej sekcji zwłok, Kamil zginął w wypadku
samochodowym. Innego zdania jest jego rodzina. Uważa, że został tam śmiertelnie pobity przez ochroniarzy na dyskotece. A potem wywieziony do Osin, żeby upozorować wypadek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!