środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Kręcą w sprawie nerki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2004, 21:32

Lekarz, którzy przeprowadzał sekcję zwłok Kamila Bartoszka, nie chce powiedzieć, co się stało z nerką zmarłego. Prokurator twierdzi, że narząd został pobrany do badań. Ojciec zmarłego pokazuje jednak protokół sekcji. – Wycięto tylko fragmenty narządów – czyta

O rozpaczliwych wysiłkach rodziców Kamila, którzy chcą doprowadzić do wyjaśnienia okoliczności śmierci ich syna, pisaliśmy wielokrotnie. Tylko dzięki ich determinacji prokuratura zdecydowała się na ekshumację ciała. Pierwszą sekcję zwłok Kamila przeprowadzono w Zakładzie Medycyny Sądowej w Akademii Medycznej w Lublinie. Były wszystkie narządy. Pół roku później, po ekshumacji, zwłoki obejrzeli biegli w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Rodzice Kamila przeżyli szok. Brakowało nerki i nadnerczy. W zwłokach znaleziono też kilkucentymetrowy metalowy łańcuszek. Bartoszkowie zawiadomili prokuraturę o bezprawnym pobraniu narządów.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ. Dopiero zaczyna ją wyjaśniać. My dotarliśmy do prokuratora, który nadzorował sekcję zwłok. W dniu śmierci Kamila dyżur w puławskiej prokuraturze miał Jacek Lipiński. – Zgodnie z protokołem z sekcji nerka została pobrana do badań toksykologicznych – twierdzi prokurator.
Ale rodzina zmarłego pokazuje posekcyjny protokół: To dlaczego jest w nim tylko zapis o pobraniu wycinków z narządów? – pyta ojciec Kamila. – Do badań toksykologicznych wzięto tylko 15 gramów. I to z nerki, która została w zwłokach. W protokole z sekcji napisano, że jest rozcięta.
Prokurator Lipiński nie potrafił wyjaśnić wątpliwości rodziny. Nie umiał też wytłumaczyć, jak doszło do tego, że w zwłokach Kamila znaleziono łańcuszek. Uważa jednak, że sekcja została przeprowadzona starannie. – Byli przy niej obecni studenci medycyny, którym demonstrowano modelowe przeprowadzenie sekcji – mówi. Po szczegóły odesłał nas do lekarza sądowego. Ale Grzegorz Teresiński z ZMS w Lublinie, który przeprowadzał sekcję Kamila, nie chciał rozmawiać z Dziennikiem. Wcześniej tak samo postąpił jego zwierzchnik prof. Roman Mądro.
Prokuratura Rejonowa w Puławach przesłuchała laborantów z lubelskiego ZMS, którzy byli przy sekcji. – Powiedzieli, że nie wiedzą, jak w zwłokach znalazł się łańcuszek – mówi Marta Romańska, prokurator rejonowy w Puławach.
To nie jedyne zastrzeżenia rodziny Kamila do pracy lubelskiego ZMS. W protokole sekcji z Krakowa napisano, że Kamil miał złamaną kość gnykową. Tego nie było w protokole z Lublina. – To dowód, że syn był duszony. Od początku o tym mówiliśmy – mówi ojciec Kamila.

Zwłoki Kamila Bartoszka zostały znalezione na początku października na środku jezdni w Osinach pod Puławami. Według opinii biegłych z Lublina, którzy opierali się na wynikach pierwszej sekcji zwłok, Kamil zginął w wypadku
samochodowym. Innego zdania jest jego rodzina. Uważa, że został tam śmiertelnie pobity przez ochroniarzy na dyskotece. A potem wywieziony do Osin, żeby upozorować wypadek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!