poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Krwawa jatka przy psiej budzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 września 2006, 18:20

Ktoś nocą zakradł się do gospodarstw i strzelał do psów uwiązanych przy budach. Bilans rzezi to pięć zabitych zwierząt i sześć poranionych. Mieszkańcy wsi są w szoku. -- Znalezienie sprawców stawiamy sobie za punkt honoru - zapowiada miejscowa policja.

W czwartkowy poranek Maria Woźniak ze wsi Sobole w powiecie radzyńskim zastała na swoim podwórku makabryczny widok. Jej roczny owczarek Beny leżał w budzie martwy, cały we krwi. - Był taki mądry. Pies jak ta lala - pani Maria Woźniak ze łzami w oczach pokazuje pustą budę. - Jak dostał kulę to wszedł do środka i tam zdechł.
Podobną śmiercią zginęło tej nocy w Sobolach w sumie pięć psów, mieszańce i rasowy bernardyn. Bandytom, którzy nocą grasowali z bronią po wsi, nie udało się zastrzelić kolejnych sześciu. Ale ciężko je ranili.
- Zobaczyłam rano krew przy budzie. Myślałam, że pewnie psy upolowały szczura. Potem wyszłam do sadu, a tam policja. Sąsiadki krzyczą, że psy im zabili. Okazało się, że do naszego też strzelali, ale raczej przeżyje - opowiada właścicielka rudego Miśka.
Strzałów nikt nie słyszał. Nie wiadomo też, kto dokonał tej masakry. - Boimy się o swoje życie. Najpierw zwierzęta, potem ludzie. Dziś w nocy mąż cały czas czuwał - dodaje roztrzęsiona kobieta.
Ostatniej nocy nikt we wsi nie zmrużył oka. Zapanowała psychoza strachu. - Zadzwoniłam od razu do dzieci, żeby przyjechały. Ale jutro wyjadą i znów zostanę sama. Nawet policjanta prosiłam, żeby ze mną został i mnie pilnował - mówi Maria Woźniak. - Jak tylko jakiś pies zaszczekał, od razu w mieszkaniach zapalały się światła - opowiada sprzedawczyni z miejscowego sklepu. Jej trzy amstafy przeżyły pogrom.
Wójt gminy Ulan Majorat bezradnie rozkłada ręce. - To pierwszy taki przypadek na naszym terenie - mówi Jan Łaski. - Nie mam pojęcia, kto mógł być tak bezwzględny.
- To jakiś maniak. Strzelał do psów w gospodarstwach rozrzuconych po całej wsi - mówi Dariusz Łukasiak, rzecznik policji w Radzyniu Podlaskim. I obiecuje. - Znajdziemy go, to nasz punkt honoru.
To będzie jednak trudne. Ani przeszukania gospodarstw, ani sekcja zabitych psów nie przyniosła spodziewanych efektów. - Nie mamy kul, nie wiemy, z jakiej broni strzelano. Ale na pewno nie był to śrut, tylko broń ostra - tłumaczy Łukasiak.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!