wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Krzywdy pamiętane po wielu latach

Dodano: 12 grudnia 2001, 21:58

Śledztwo dotyczące bezprawnego uwięzienia i maltretowania dwóch czołowych działaczy podziemnej Solidarności na Lubelszczyźnie wszczęła we wtorek oddziałowa Komisji ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
w Lublinie.
Takie postępowania można jednak policzyć na palcach jednej ręki. Do pionu śledczego lubelskiego IPN wpłynęło tylko kilka skarg na represje w stanie wojennym.
Dwa postępowania dotyczą bezprawnego uwięzienia przywódców strajków w byłej Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie oraz WSK Świdnik. Lech C. został aresztowany pod koniec grudnia 1981 roku za kierowanie strajkiem w FSC tuż po ogłoszeniu stanu wojennego. Zarzucono mu złamanie dekretu o stanie wojennym. Tymczasem ze wstępnych ustaleń wynika, że kiedy mężczyzna strajkował, dekret jeszcze nie obowiązywał, bo opublikowano go w Dzienniku Ustaw 18 grudnia z datą 14 grudnia.
- Z prawnego punktu widzenia działacza aresztowano za czyn popełniony w okresie, w którym nie był jeszcze karalny - mówi Andrzej Witkowski, naczelnik oddziałowej Komisji ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie.
Podobnie potraktowano Stanisława P. ze Świdnika, którego wojskowa prokuratura aresztowała za kierowanie strajkiem od 13 do 15 grudnia 1981 roku. Potem został skazany na trzy lata więzienia.
Do IPN zgłosiła się też kobieta, która wraz z mężem działała w Niezależnym Związku Studentów, a potem w podziemnej Solidarności. Odbierała telefony z pogróżkami. W końcu poważnie poturbował ją funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który usiłował wtargnąć do jej mieszkania.
Drastyczne represje dotknęły także dwóch członków Zarządu Regionu NSZZ Solidarność. SB represjonowała również ich rodziny. - Ze złożonego zawiadomienia wynika, że działacze i ich rodziny byli bici, zastraszani i szantażowani - dodaje prokurator Witkowski. - Śledztwo wszczęliśmy dopiero przed dwoma dniami.
Choć do IPN poskarżyło się dotychczas tylko kilka osób represjonowanych w stanie wojennym, A. Witkowski uważa, że takich spraw będzie więcej. - Czekamy na kolejne sygnały od osób, które doznały w tamtym okresie krzywd od funkcjonariuszy państwowych.

Po dwóch stronach barykady

Witold Zawadzki jest byłym milicjantem w randze majora. Pracował w komendzie wojewódzkiej. Miał wgląd w tajne dokumenty operacyjne milicji. Obecnie emeryt. Mieszka w Lublinie.
Julian Sekuła – młodszy inspektor policji, przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów
w Lublinie. W 1981 roku wydalony ze służby w milicji. W stanie wojennym przebywał w stoczni im. Warskiego
w Szczecinie, gdzie prowadził głodówkę. Od 1990 roku w policji.
Reportaż o stanie wojennym jutro
w Dzienniku
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO