poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Kto ją pchnął do skoku?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 sierpnia 2006, 19:13
Autor: Dominik Smaga

Prokuratura zbada komputer i telefon komórkowy zmarłej urzędniczki. I sprawdzi, czy za desperackim czynem kobiety nie stoją jej szefowie. Tymczasem Urząd Marszałkowski zapewnia: - Nikt tu się nad nią nie znęcał.

Agnieszka D. zajmowała się w urzędzie kontrolą prywatnych przewoźników. W czwartek dwukrotnie składała wypowiedzenie w sekretariacie marszałka województwa. Po godz. 13 wyskoczyła z okna na VII piętrze biurowca urzędu. Zginęła na miejscu. - Śledztwo prowadzimy w kierunku przestępstwa znęcania się nad osobą najbliższą lub inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy. Jeśli czyn ten skutkuje targnięciem się na życie przez ofiarę, sprawcy grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności - mówi Urszula Komor z Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. - Taki kierunek nadaliśmy śledztwu po zeznaniach jednego z kilku świadków. Kwalifikacja czynu jest wstępna i może się zmienić.
Prawdopodobnie chodzi o słowa Konrada Rękasa, radnego sejmiku, znajomego zmarłej. Twierdzi, że kobieta dzwoniła do niego tuż przed śmiercią. - Mówiła, że szefowie kazali jej podpisać wniosek o umorzenie postępowania prowadzonego przeciwko jednej z firm przewozowych - mówił nam Rękas, krótko po tragedii. - Była roztrzęsiona, płakała.
- Nawet z nią nie rozmawiałem. Nie widziałem jej od kilku dni - zapewnia wymieniony przez Rękasa Zbigniew Poliszuk, zastępca dyrektora Departamentu Mienia Samorządowego, Infrastruktury i Transportu, w którym pracowała Agnieszka D. Nie tylko on zaprzecza oskarżeniom Rękasa. - To nieprawda. Do podpisywania wszelkich decyzji administracyjnych związanych z przewozami osobowymi zobowiązany jest tylko dyrektor Departamentu Mienia Samorządowego, a nie pracownik - wyjaśnia Tomasz Makowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Agnieszka D. należała do Samoobrony. Jej działacze twierdzą, że kobiecie grożono poprzez SMS-y. - Groźby wychodziły z urzędu - twierdzi Zofia Grabczan, posłanka Samobrony, znajoma Agnieszki D. W czwartek zarzucała prokuraturze, że nie zabezpieczyła laptopa zmarłej. - Mogły tam być dowody gróźb.
- Zabezpieczyliśmy m.in. telefon komórkowy i komputer, na którym pracowała - mówi prokurator Komor. - Nie było żadnego laptopa. Pojechaliśmy też do jej domu. Tam też go nie było.
Radny sejmiku Bogusław Warchulski, również z Samoobrony, uznał że samobójstwo miało związek z nieprawidłowościami w urzędzie. - Przeprowadzone m.in. przez NIK i Wojewódzką Inspekcję Transportu Drogowego kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości - odpowiada rzecznik urzędu.
Jeden z wysokich urzędników marszałka sugeruje, że groźby, o ile miały miejsce, mogły pochodzić od którejś z firm przewozowych, domagających się sfałszowania lub usunięcia dokumentów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!