sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kto pokocha Mareczka

Dodano: 9 maja 2004, 21:25

Noworodek znaleziony na przystanku w Klementowicach pod Puławami wczoraj skończył dwa tygodnie. Wrócił już do zdrowia po ciężkim wyziębieniu organizmu i zapaleniu płuc. Jeśli w ciągu najbliższych trzech miesięcy policja nie znajdzie jego biologicznej matki, sąd rodzinny nada mu imię i nazwisko oraz wystąpi do USC o wyrobienie dla niego metryki.

Od niedzieli 25 kwietnia śledzimy los porzuconego przez matkę noworodka. Bardzo nam zależy, żeby Mareczek, tak nazywają chłopczyka pielęgniarki opiekujące się nim w puławskim szpitalu, jak najszybciej znalazł nowy dom i rodziców, którzy otoczą go miłością i troskliwą opieką.
Maleństwo znalazła kobieta przechodząca obok przystanku PKS w Klementowicach. Dziecko leżało na ławce owinięte w zakrwawiony kożuch. Matka porzuciła je zaledwie kilka godzin po urodzeniu.
- Staramy się o metrykę urodzenia dla dziecka - mówi Krystyna Kosowska, ordynator oddziału noworodkowego puławskiego szpitala. - Zwróciliśmy się w tej sprawie do sądu rodzinnego w Puławach, który ustali jej treść. Dopiero wtedy Urząd Stanu Cywilnego w Kurowie będzie mógł wypisać stosowne dokumenty. Dziecko zostało znalezione właśnie w tej gminie.
Policja puławska kontynuuje poszukiwania rodziców chłopca. - Niestety, do tej pory nie udało się nam ich ustalić. Prowadzimy czynności na terenie całego kraju. Sprawdzamy szpitale, przychodnie, prywatne gabinety, lekarskie środowiska patologiczne - mówi młodszy inspektor Krzysztof Franczyk, zastępca komendanta powiatowego policji w Puławach.
Jeśli starania policji nie przyniosą rezultatu, sąd rodzinny wyznaczy jego prawnych opiekunów, zwykle jest to dom dziecka. Sąd też wystąpi do USC w Kurowie o wypisanie metryki urodzenia. - U nas w gminie wszystkie procedury załatwimy w ciągu jednego dnia - obiecuje Stanisław Wójcicki, wójt Kurowa. - Nie da się tylko ominąć trzytygodniowego okresu uprawomocnienia się decyzji Sądu Rodzinnego.
Mareczek ze szpitala, gdzie powraca do zdrowia i ma odpowiednią opieką, trafi prawdopodobnie na oddział małego dziecka. Mamy nadzieję, że wkrótce znajdzie się dla niego rodzina zastępcza lub zaadoptuje go jakieś małżeństwo.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!