poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kto zarabia na odlewni

Dodano: 1 marca 2005, 06:49

Wczoraj opisaliśmy, jak z lubelskiej odlewni żeliwa "Ursus” w tajemniczych okolicznościach zniknęły maszyny, a główną halę zakładu zaczęto rozbierać na złom. Jednak wierzyciele nie dostali z tego ani grosza, a długi zakładu urosły do kilkudziesięciu milionów złotych.

Prokuratura wyjaśnia, jaką rolę w sprzedawaniu na części zakładu pełniła spółka-córka molocha o nazwie Centrozłom. To właśnie ona zajmowała się sprzedażą złomu i maszyn z fabryki.
Dziś terenem po dawnym zakładzie zainteresowane są władze miasta i Lubelska Fundacja Rozwoju - chcą tam wybudować Lubelski Park Przemysłowy, który dałby pracę co najmniej kilkuset osobom. Wstępne porozumienie w tej sprawie podpisano jeszcze w 2003 roku.

Odlewnia jest moja

Plany miasta legły jednak w gruzach. Na początku ubiegłego roku na arenę walki o odlewnię wkroczył nowy aktor - lubelski przedsiębiorca Piotr Baduchowski. Powiązany z Januszem Studennym (lubelski przedsiębiorca związany z bankami) i byłym przewodniczącym sejmiku Konradem Rękasem, odkupił udziały w likwidowanej firmie zarówno od Centrostalu, jak i od obu prywatnych właścicieli. Za 100 proc. władzy w odlewni zapłacił w sumie 300 tys. zł. Sprzedający twierdzą, że część pieniędzy do dzisiaj nie wpłynęła na ich konta. Baduchowski temu zaprzecza.
Do kupna odlewni namówił Baduchowskiego Janusz Studenny. Dla nikogo mającego pojęcie o tym, co dzieje się w likwidowanej fabryce, nie jest tajemnicą, że to właśnie Studenny "wynalazł Baduchowskiego”. Obecny właściciel odlewni temu nie zaprzecza. - Z Januszem łączą nas więzy koleżeńskie - mówi Piotr Baduchowski.
Baduchowski ostro wziął się do likwidowania zakładu. Zaczął po kawałku ciąć i sprzedawać na złom główną halę dawnego molocha, nie przejmując się tym, że widzi to całe miasto. Codziennie z zakładu wyjeżdżały dziesiątki ciężarówek wyładowanych metalem. Jednak do kasy wierzycieli, czyli m.in. miasta, wpływały od odlewni grosze. Zauważyli to dwaj radni miejscy: Jacek Sobczak i Dariusz Piątek. - Podejrzewamy, że nowy właściciel chce po prostu sprzedać jak najwięcej unikając spłacania zobowiązań - stwierdzili i złożyli doniesienie w tej sprawie do lubelskiej prokuratury.
Podejrzenia radnych zdaje się potwierdzać to, co dzieje się w odlewni. Baduchowski, czego nie kryje, zarabia 15 tys. zł miesięcznie. Jeździ audi A6, ma dom z basenem. - Dobrze mi się powodzi - potwierdza. W ubiegłym roku media ujawniły informacje, z których wynika, że pieniądze ze sprzedaży złomu w dużej części - na podstawie umowy o przechowywanie dokumentów pracowniczych podpisanej jeszcze przez Tomasza Drozda - idą na rachunek Archiwum Depozytowego, które w przeszłości należało do Baduchowskiego, a teraz do jego konkubiny. Prokuratorskie postępowanie dotyczy także i tego faktu.
- Nie płacę miastu dużych pieniędzy, bo mam duże koszty likwidacji i spłacam bieżące zadłużenie po poprzednim likwidatorze - tak tłumaczy sytuację obecny właściciel zakładu. Dodaje, że jego zdaniem dług wobec miasta jest mniejszy o 20 milionów, bo Ratusz źle naliczał podatek.

Dwie drużyny?

Tymczasem do lubelskiego Sądu Gospodarczego wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości "Ursusa”. Złożył go poprzedni likwidator, mecenas Tomasz Drozd. - Drozd gra w jednej drużynie z ekipą, która chce wysadzić mnie z siodła - twierdzi Baduchowski. I wymienia: prorektor UMCS Jan Pomorski, szef Lubelskiej Fundacji Rozwoju Andrzej Kidyba, władze miasta.
- Lublinem i odlewnią chce rządzić ekipa uniwersytecka - twierdzi. - Park przemysłowy to co najmniej kilkadziesiąt dobrych miejsc pracy na długie lata. Dlatego miastu, uczelni i fundacji tak zależy na parku. Nie bez znaczenia jest też złom. Główną halę i tak trzeba będzie rozebrać, a ceny metali przez jakiś czas jeszcze będą się utrzymywać na wysokim poziomie. Szacuję, że na złomie będzie można zarobić jeszcze około 50 mln zł - twierdzi obecny właściciel odlewni.
Baduchowski na razie skutecznie torpeduje postępowanie upadłościowe: składał kilka wniosków o wyłączenie sędziów, co przedłużało sprawę.
Właściciel zadłużonego zakładu też ma za plecami poważnych sojuszników. - Nigdy nie byłem w żadnej partii - zastrzega. Jednak ludzie, z którymi współpracuje, kojarzeni są jednoznacznie z Samoobroną. Były przewodniczący sejmiku Konrad Rękas był członkiem tej partii. Z nadania Samoobrony w Urzędzie Marszałkowskim dyrektorem został syn Janusza Studennego, Marcin. W ubiegłym roku odszedł z urzędu, w tej chwili pracuje u Baduchowskiego. Ten łańcuszek doskonale uzupełnia radny miejski Roman Szot, który złożył w czwartek interpelację na sesji Rady Miasta. Szot startował w wyborach z listy Samoobrony.

Zróbcie park ze mną

Dwa tygodnie temu właściciel odlewni złożył propozycję miastu: zrobimy razem park przemysłowy. Pismo w tej sprawie poszło do Ratusza, jednak na razie nie ma na nie odpowiedzi.
Władze miasta nie ukrywają, że w sprawie parku współpracą z Piotrem Baduchowskim nie są zainteresowane. - Cały czas zależy nam na powstaniu parku przemysłowego. Jednak trzeba dokładnie dobierać podmioty, które będą uczestniczyć w jego budowie - mówi oględnie rzecznik prasowy Ratusza Tomasz Rakowski. - Z panem Baduchowskim jesteśmy gotowi natomiast rozmawiać o spłacie długów odlewni wobec miasta - dodaje.
Wysoko postawieni urzędnicy prezydenta twierdzą, że Baduchowski gra na czas proponując miastu budowę parku przemysłowego. I że chce wyjść z długów, które ma odlewnia. - Powstanie parku wiązałoby się z przejęciem jej zadłużenia. Nam zależy na przejęciu terenu, a nie całego, zadłużonego, zakładu - mówią.

Ile jeszcze można sprzedać

Ile jest warty złom wywieziony już z odlewni - tego Piotr Baduchowski nie chce zdradzić. Mówi, że halę główną rozebrano już w około 10 procentach, a to co zostało warte jest ok. 50 milionów złotych. Wniosek z tego, że z odlewni wywieziono już złom za co najmniej 5 milionów złotych. Baduchowski twierdzi, że wysokie ceny na złom utrzymają się jeszcze co najmniej przez pół roku.
Po protestach radnych i nagłośnieniu w mediach, nadzór budowlany wydał nakaz wstrzymania prac rozbiórkowych w odlewni. Tymczasem z zakładu cały czas wyjeżdżają ciężarówki ze złomem.

Lubelski Park Przemysłowy


Ma być obszarem atrakcyjnym do prowadzenia działalności gospodarczej i inwestowania. Na terenie po dawnej odlewni miałyby powstać hale produkcyjne i budynki administracyjne. Miejsce do działalności znalazłyby w nich małe i średnie firmy. Pomysłodawcy parku chcą przyciągnąć do niego inwestorów, m.in. dzięki ulgom w podatkach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!