niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kulturalna awantura

Dodano: 7 listopada 2001, 21:28

Skargi o brak kultury osobistej, arogancję i upolitycznianie placówki, jakie wysyłali na siebie dyrektor WDK i jego zastępczyni doprowadziły do kontroli. Dziennik dotarł wczoraj do nieoficjalnego jeszcze protokołu z kontroli tej placówki. Pracownicy boją się, że może to być pretekst do likwidacji WDK.
Cała sprawa zaczęła się dwa lata temu. - Odwołano wtedy starego dyrektora i przedstawiono nowego: Ryszarda Pastuszaka z PSL - opowiadają pracownicy. - Mówiono, że to dobry manager. Okazało się, że to koszmarne nieporozumienie. Pastuszak nie rozumiał specyfiki tej instytucji. Nic się nie zmieniło na lepsze, a merytorycznie też nie był zbyt dobrze przygotowany.
Padają zarzuty o brak odpowiednich znajomości, utrzymywania dobrych stosunków z potencjalnymi sponsorami. - Dyrektor po prostu nigdzie się nie pokazywał - dodają zirytowani pracownicy.
Próbowali oni interweniować w Urzędzie Marszałkowskim. W odpowiedzi pojawił się nowy zastępca dyrektora, Halina Gaj-Godyńska. - Współpraca między nimi nie układała się od początku - mówią pracownicy. - Pastuszak zaczął się niegrzecznie zachowywać, podnosił głos i wszystkim wydawał autorytarne polecenia. Pani Godyńska miała prawo i powody do wysłania skargi.
- Ktoś pracuje lepiej, ktoś gorzej i dyrektor musi dyscyplinować towarzyst­wo. Jest grupa pracowników, którzy trochę "bumelują” i mogą teraz różne rzeczy mówić o szefie - ripostuje R. Pastuszak
Skarga pracowników i odpowiedź dyrektora spowodowały kontrolę w WDK. - Spór personalny był tylko tłem sprawy - mówi Leszek Kraczkowski, dyrektor Wydziału Kultury i Sztuki w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim. - Kontrola dotyczyła przede wszystkim funkcjonowania WDK.
Protokół pokontrolny już jest - jednak nie zatwierdzony przez Zarząd Województwa Lubelskiego. - Dopóki to nie nastąpi, nie będę się wypowiadał w tej sprawie - mówi L. Kraczkowski.
Także zastępczyni H. Gaj-Godyńska odmawia na razie komentarzy.
Udało nam się jednak wczoraj dotrzeć do protokołu pokontrolnego. - Zarzucono w nim pracownikom złamanie kodeksu pracy, bo pracowali przez 4 niedziele z rzędu. Zarzucono im też, że za festiwal w Kazimierzu dostali podwójne nagrody, tzn. 2 dni wolnego i kilkaset zł. Pieniądze pochodziły z tego, co zostało po zbilansowaniu festiwalu.
Pracownicy boją się jednak czego innego: - Te spory i kontrole rzutują na cały WDK. A tu ludzie pracują po kilkanaście lat, organizują festiwale i imprezy, działają. Teraz, przez to całe zamieszanie, ktoś może mieć powód do zlikwidowania naszej placówki.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!