środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Kulturalna awantura

Dodano: 7 listopada 2001, 21:28

Skargi o brak kultury osobistej, arogancję i upolitycznianie placówki, jakie wysyłali na siebie dyrektor WDK i jego zastępczyni doprowadziły do kontroli. Dziennik dotarł wczoraj do nieoficjalnego jeszcze protokołu z kontroli tej placówki. Pracownicy boją się, że może to być pretekst do likwidacji WDK.
Cała sprawa zaczęła się dwa lata temu. - Odwołano wtedy starego dyrektora i przedstawiono nowego: Ryszarda Pastuszaka z PSL - opowiadają pracownicy. - Mówiono, że to dobry manager. Okazało się, że to koszmarne nieporozumienie. Pastuszak nie rozumiał specyfiki tej instytucji. Nic się nie zmieniło na lepsze, a merytorycznie też nie był zbyt dobrze przygotowany.
Padają zarzuty o brak odpowiednich znajomości, utrzymywania dobrych stosunków z potencjalnymi sponsorami. - Dyrektor po prostu nigdzie się nie pokazywał - dodają zirytowani pracownicy.
Próbowali oni interweniować w Urzędzie Marszałkowskim. W odpowiedzi pojawił się nowy zastępca dyrektora, Halina Gaj-Godyńska. - Współpraca między nimi nie układała się od początku - mówią pracownicy. - Pastuszak zaczął się niegrzecznie zachowywać, podnosił głos i wszystkim wydawał autorytarne polecenia. Pani Godyńska miała prawo i powody do wysłania skargi.
- Ktoś pracuje lepiej, ktoś gorzej i dyrektor musi dyscyplinować towarzyst­wo. Jest grupa pracowników, którzy trochę "bumelują” i mogą teraz różne rzeczy mówić o szefie - ripostuje R. Pastuszak
Skarga pracowników i odpowiedź dyrektora spowodowały kontrolę w WDK. - Spór personalny był tylko tłem sprawy - mówi Leszek Kraczkowski, dyrektor Wydziału Kultury i Sztuki w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim. - Kontrola dotyczyła przede wszystkim funkcjonowania WDK.
Protokół pokontrolny już jest - jednak nie zatwierdzony przez Zarząd Województwa Lubelskiego. - Dopóki to nie nastąpi, nie będę się wypowiadał w tej sprawie - mówi L. Kraczkowski.
Także zastępczyni H. Gaj-Godyńska odmawia na razie komentarzy.
Udało nam się jednak wczoraj dotrzeć do protokołu pokontrolnego. - Zarzucono w nim pracownikom złamanie kodeksu pracy, bo pracowali przez 4 niedziele z rzędu. Zarzucono im też, że za festiwal w Kazimierzu dostali podwójne nagrody, tzn. 2 dni wolnego i kilkaset zł. Pieniądze pochodziły z tego, co zostało po zbilansowaniu festiwalu.
Pracownicy boją się jednak czego innego: - Te spory i kontrole rzutują na cały WDK. A tu ludzie pracują po kilkanaście lat, organizują festiwale i imprezy, działają. Teraz, przez to całe zamieszanie, ktoś może mieć powód do zlikwidowania naszej placówki.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO