środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Kupię męża, Polaka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 maja 2004, 21:56

"Wyjdę za Polaka. Małżeństwo się opłaci” - takie ogłoszenie opublikowaliśmy w Dzienniku. Kandydatką na żonę była nasza reporterka, która na dwa tygodnie stała się Tatianą, obywatelką Ukrainy. Oferty matrymonialne posypały się jak z rękawa.

Po naszym wejściu do unii gwałtownie wzrosło zainteresowanie polskim obywatelstwem i naszymi paszportami. Bo papierowe małżeństwo to dla osoby spoza unii same korzyści. Od ręki prawo tymczasowego pobytu i możliwość legalnej pracy w Polsce. A po pięciu latach polskie - czyli unijne obywatelstwo i kolejne przywileje: można pracować w dowolnym kraju prawie całej Europy.
Dlatego reporterka Dziennika nie miała problemu z wyborem przyszłego męża. Szybko znalazło się kilkudziesięciu amantów. - Dzwonię z ogłoszenia. Oferuję obywatelstwo polskie lub niemieckie. Które pani wybiera? - bez ogródek zapytał "narzeczony”. - To będzie kosztować około 50 tys. euro. Drogo? Za luksusy trzeba płacić.
Inni za zawarcie małżeństwa chcieli znacznie mniej: Samochód wziąłem na kredyt i trochę pieniędzy by się przydało - nieśmiało tłumaczył kolejny rozmówca. - To co, jesteśmy umówieni na 10 tysięcy złotych?
Byli też tacy, którzy chcieli pomóc właściwie za darmo: Mnie to 50 zł wystarczy. Bo ja lubię pomagać ludziom - oświadczył szarmancko pan Zbigniew z Białej Podlaskiej.
Na ogłoszenie odpowiadali kawalerowie i rozwodnicy. Z miasta, ze wsi, młodzi, starzy. Niektórzy liczyli po prostu na coś więcej. - Ja mogę tu i teraz zostać pani mężem. Tylko czy pani jest ładna? Bo u mnie na wsi to muszę się z ładną dziewuchą pojawić. Nawet jeśli to tylko ślub dla formalności - podkreślał pan Henryk spod Zamościa. - Co do ceny to się dogadamy. A kto wie, może się pani spodobam i zostaniemy razem?
Ale droga do wspólnego szczęścia z cudzoziemką nie jest taka łatwa. Wcześniej urzędnicy wojewody badają, czy narzeczeni mieszkają wspólnie, czy spotykali się przed zawarciem małżeństwa, czy wiedzą, kiedy urodził się narzeczony. - Zdarzały się także i takie przypadki, że narzeczeni nie znali swoich imion - mówi Zdzisław Leńczuk, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich i Migracji Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie.
W Urzędzie Stanu Cywilnego w Lublinie najwięcej ślubów wśród obcokrajowców zawierają Ukraińcy. - Niektórzy składają przysięgę z lekką rezerwą w stosunku do przyszłego małżonka - przyznaje Andrzej Marciniak, zastępca kierownika USC. - Ale kto tak naprawdę jest zakochany, a kto tylko na papierze, można się tylko domyślać. •

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!