sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Kurczą się miasta Lubelszczyzny. Zobacz, gdzie uciekają mieszkańcy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 maja 2010, 21:26

Sam Lublin od 2000 roku stracił prawie 6,7 tys. mieszkańców. A prognozy mówią, że to nie koniec odpływu ludzi.

– W dużych miastach głównym powodem jest odpływ mieszkańców do okolicznych gmin. Korki na ulicach i ceny działek budowlanych skłaniają do budowania domów na wsi – wyjaśnia Andrzej Matacz, zastępca dyrektora Urzędu Statystycznego w Lublinie.

– Przeprowadziliśmy się z rodziną do Motycza dwa lata temu, wcześniej mieszkaliśmy w Lublinie przy Chopina, hałas był nie do zniesienia – mówi Małgorzata Zienkiewicz.

– Tu odnaleźliśmy ciszę i spokój, a z dojazdem do miasta też nie ma problemu, bo przecież to blisko Lublina – dodaje jej córka Martyna.

Mieszkańcy Lublina wybierają głównie gminy Niemce, Konopnica i Wólka. Z Zamościa przenoszą się do gminy Zamość i Szczebrzeszyna. A z Chełma do gminy wiejskiej Chełm i Kamienia. Tam mieszkańców stale przybywa.

– W 2007 roku zameldowało się u nas 337 osób, rok później 259, a w zeszłym roku 386. To przeważnie ludzie z Lublina – potwierdza Jarosław Królik, zastępca wójta gminy Niemce.

Tymczasem samorządy dużych miast głowią się, jak zatrzymać mieszkańców. – Rozwiązaliśmy problem przedszkoli. Jesteśmy w stanie przyjąć do nich dzieci z wszystkich zainteresowanych rodzin. Teraz stawiamy na żłobki – wylicza Stanisław Mościcki, wiceprezydent Chełma. – Na ile to możliwe staramy się też o wspieranie chełmskich uczelni, żeby młody człowiek mógł osiągnąć wykształcenie wyższe, nie opuszczając rodzinnego miasta.

Miastom zwyczajnie opłaci się zatrzymywać mieszkańców. – Bo wraz z nimi do okolicznych gmin odpływa też podatek dochodowy – tłumaczy Matacz.

Tego odpływu samorządowcy na razie nie potrafią przeliczyć na konkretne złotówki. – Ciężko to powiedzieć, bo inaczej na nasz budżet przełoży się utrata 10 emerytów, a inaczej 10 osób pracujących – stwierdza Irena Szumlak, skarbnik Lublina.

Podobnie mówią w Zamościu. – Spadek liczby mieszkańców nieznacznie wpływa na budżet miasta – zapewnia wiceprezydent Tomasz Kossowski.

Tyle że spadek wpływów z podatków może być coraz bardziej wyraźny, jeśli spełnią się prognozy demograficzne. Mówią one, że w 2030 r. Biała Podlaska może liczyć tylko 54,5 tys. mieszkańców (dziś 57,1 tys.), Chełm 59,5 tys. (67,5 tys.), Lublin zaledwie 297,1 tys. (342,3 tys.), a Zamość skromne 58,8 tys. (66,1 tys.) mieszkańców.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
niewsiowy
no nie wiem...
Maciej
(33) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

niewsiowy
niewsiowy (5 października 2010 o 20:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie ma się co wysilać żeby zatrzymać niektórych w mieście.Ci co wyjeżdżają na wieś nie boja się trudnego życia gdyż ich korzenie wywodzą się właśnie ze wsi i dla nich to niestraszne.Po prostu element napływowy ze wsi nie sprawdził się w mieście stad ta tęsknota za wsią.Przecież to naturalne wedle powiedzenia"co się martwisz co się smucisz,ze wsi jesteś na wieś wrócisz"he he (zaraz mnie wyzwą od blokersów)
Rozwiń
no nie wiem...
no nie wiem... (2 października 2010 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='bambosh' date='18 maj 2010 - 15:52 ' timestamp='1274190753' post='287941']
A z drugiej strony: co jest takiego lepszego w Warszawie lub Krakowie-a nie ma tego w Lublinie? Tramwaj lub metro? Lotnisko?-i tak Zwykłego Szaraka nie będzie stać na podróż samolotem-no chyba,że weźmie kredyt na bilet lotniczy... W Warszawie lub Krakowie wyższe ceny mieszkań... Niby TAM więcej pracy-tak? -ale też i więcej ludzi do pracy. Mi jest dobrze w Lublinie i nie mam zamiaru narzekać-bo na wsi o wszystko musiałem zadbać sam(o piec do centralnego ogrzewania,o bojler do łazienki,o opał na zimę,itd.)-a tu zapłacę i nic mnie nie obchodzi!
[/quote]
Na pewno w Wawie niie to jest lepsze, ze na start dostaje sie 1200 NETTO w byle markecie na okres probny a potem jakies 1800 (700 wynajecie pokoju, 1000 w kieszeni) a w Lublinie po 6 latach pracy nadal ma sie najnizsza krajowa (niecaly 1000 netto)...
Rozwiń
Maciej
Maciej (2 października 2010 o 14:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Magistrat? Chyba magisterkę. Magistrat to siedziba władz miejskich.

A swoją drogą, to czego oczekujesz tuż po studiach? Pracy za 4.000 zł.? Stanowiska kierowniczego? Każdy musi zaczynać od zera, teraz samymi znajomościami niewiele się załatwi, szczególnie w prywatnych firmach. Ja się akurat do Wrocławia przeprowadziłem w 2007 roku, pracowałem jako sprzedawca w salonie fotograficznym i Orange (bo miałem dużo wiedzę i doświadczenie z zakresu sprzedaży, bo dorabiałem na własną rękę na studiach). Teraz mam firmę, mnóstwo czasu wolnego i robię to, co lubię.

Same studia nic Ci nie dadzą. Znajomości także. Trzeba kształtować swój charakter i zapier... Ne ma innej opcji. Sukces to ciężka praca i sukcesywne rozwijanie siebie i swoich umiejętności. Pytanie, jak ten Twój znajomy szukał pracy. Znam kilku takich, co szukają i nie mogą znaleźć, bo wysyłają po 3 CV w miesiącu z Pracuj.pl, a do głowy im nie przyjdzie, że to może być za mało. Nawet nie starają się nawiązywać kontaktów z ludźmi ze swojej branży. I liczą na cud.

Życie jest dla tych, co potrafią się zakręcić i nie poddają. Tra być twardym, a nie miętkim.
Rozwiń
bambosh
bambosh (18 maja 2010 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hary napisał:
Lublin jedzie do Warszawy a okolica przyjeżdża do lublina i pracują za pół darmo bo dla nich to i tak lepiej niż w mniejszej miejscowości przez co nie ma co liczyć na wzrost pensji i tworzenie rozwojowych stanowisk zawsze się znajdzie zastępstwo ze wsi.
W warszawie przynajmniej jest więcej pracy dla ludzi wykształconych i zastępstwo ze wsi nie zdaje egzaminu.

Co Ty bredzisz?! Mój kolega był po wielu studiach(marketing,giełda,ekonomia) i magistrat zrobił-w Warszawie ma brata na niezłym stanowisku(więc tak jakby znajomości-tak?)...He!He!-popracował kilka miesięcy w Wa-wie jako"pachołek na telefon"w firmie przeprowadzkowej(ale w wolnym czasie oczywiście szukał też poważnej pracy w Warszawie!). Fakt faktem: na"życie" w Wa-wie stracił wcześniej zaoszczędzone pieniądze i jak"zbity pies wyjęty z pralki"wrócił "do mamusi i tatusia"do swego rodzinnego małego miasteczka na Podkarpaciu-a po kilkunastu miesiącach został przyjęty do pracy w Urzędzie Miasta i Gminy,a po następnych kilkunastu miesiącach awansował na stanowisko sekretarza w tymże UMiG... No i co Wy na to? Znów powiecie,że:"W Warszawie przynajmniej jest więcej pracy dla ludzi wykształconych"?
Rozwiń
bambosh
bambosh (18 maja 2010 o 19:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Ania~ napisał:
No jeśli wolisz mieszkanie w kołchozie to gratuluję, jeszcze najwyraźniej nie dał Ci w kość. Ja mieszkałam i w domku, drewnianym, bez luksusów, ale za to w otoczneniu pieknego ogrodu, a aktualnie, od lat, mieszkam w tzw kamienicy, gdzie wszystko jest "wszystkich i niczyje", gdzie na ok stu mieszkańców jest 300 różnych zdań, gdzie nie mogę otworzyć w lecie okna na klatce schodowej (zaduch straszny, obywatele się nie myją), bo "przeciąg" wyrywa moje sąsiadki z foteli, gdzie podsłuchiwanie pod drzwiami i obrabianie tyłków sąsiadom jest rzeczą normalną, gdzie rocznie płacę ok 6 tys czynszu, gdzie balkon wielkości chusteczki do nosa sprawia, że tęsknię za ogrodem i hamakiem, gdzie zasadzę kwiatki przed blokiem a sąsiad wyrwie, gdzie codziennie walczę o miejsce na parkingu, w zimie odśnieżam prawie pół podwórka, żeby wyjechać i czekam kiedy "wreszcie" porysują i mój samochód jakimś rylcem (porysowanych zostało już większosć)....itp itd. Jednym tchem przeniosłabym się znów do własnego domku, na razie nie mam na to finansów, ale nadzieję wielką. Pozdrawiam:)

Nie rozumiem,czemu niektórzy"mierzą"Lublin drogimi czynszami i smrodem w kamienicach lub hałas w Lublinie"mierzą"tym,że na ul.Chopina jest głośno??? Przecież cały Lublin to nie jest jedynie hałaśliwa ulica Chopina ani śmierdzące kamienice z drogim czynszem i leniwym właścicielem kamienicy! Ja mieszkam na Przyjaźni,mam ładne mieszkanko,płacę 350zł miesięcznie i mam wszystko w pupie!:-) Cieplutko i przyjemnie nawet w zimie:-) A gdy mieszkałem na wsi,to musiałem o wszystko SAM zadbać!-a to opał na zimę;a to rynna się urwała;a to ogrodzenie trzeba zmienić i pomalować;a to bojler w łazience się"usrał";a to piec w centralnym(kotłowni);a to piwnicę zalało;a to podwórko odśnieżyć;a to drogi do wsi nie odśnieżyli;a to burza bałagan na podwórku zrobiła;a to"to i tamto"-takich przykładów jest multum!!! Natomiast tu w Lublinie płacę 350zł/miesiąc i nie mam wyżej wymienionych problemów :-)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (33)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!