środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Kurz żyć nam nie daje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2006, 19:36

- Ogromne ciężarówki stają naprzeciwko, meldują się do dyżurki i przez cały ten czas kopcą prosto w drzwi mojego biura - skarży się Alfred Watrakiewicz. Według lubelskich urzędników wszystko jest w porządku

Alfred Watrakiewicz ma biuro na ul. Chemicznej w sąsiedztwie firmy budowlanej. Od poniedziałku do piątku przejeżdżają tędy kilkudziesięciotonowe ciężarówki.
- Sypie się z nich piasek z cementem i żwir -mówi Watrakiewicz, właściciel Centrum Chłodnictwa i Gastronomii "Watra”. - Jeżdżą drogą, która rozdziela moje dwie działki, dokładnie pod moim biurem. Nie mogę pracować, bo wszystko momentalnie pokrywa biały kurz, którego niczym nie można zmyć. Komputery się psują, faksy się psują, drukarki też już nadają się do naprawy...
Watrakiewicz interweniował w tej sprawie w Urzędzie Miasta. Strażnicy miejscy i z pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska lubelskiego Ratusza przeprowadzili wizję lokalną. Według urzędników nikt prawa nie łamie, bo obszar ten "zgodnie z planami zagospodarowania przestrzennego zalicza się do terenów aktywności gospodarczej”. Dlatego kurz i pył są tam dopuszczalne.
- Podczas kolejnych wizji stwierdziliśmy także, że firma budowlana polewa drogę wodą i w ten sposób zmniejsza pylenie - pisze w odpowiedzi Marian Stani, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska.
Kierownictwo firmy także nie ma sobie nic do zarzucenia.
- Robimy, co możemy. Zamiatamy i polewany bez przerwy - mówi Marek Kwiatkowski, prezes i właściciel firmy budowlanej "Lechmar”. - Przez te upały mamy utrudnione zadanie, bo wszystko momentalnie wysycha. Wcześniej siedzibę miała tutaj lubelska "Przemysłówka”, która prowadziła taką samą działalność jak my. Nie rozumiem więc, skąd nagle taki sprzeciw.
Alfred Watrakiewicz twierdzi, że sąsiad polewa teren zbyt rzadko. I nie sprząta tak, jak robiła to "Przemysłówka”. - Poza tym mogliby jeździć inną drogą - mówi właściciel chłodni. - Są jeszcze dwie możliwości wyjazdu z firmy budowlanej. To tylko kwestia dobrej woli.
Właściciel "Lechmaru” odbija piłeczkę. - Te tereny mają czternastu właścicieli. Wszyscy musieliby się zgodzić, żeby ciężarówki jeździły inną drogą.
Właściciel chłodni, nie oglądając się na opinie urzędników, zamierza skierować sprawę do sądu cywilnego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!