czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Lato pełne filmów

Dodano: 3 sierpnia 2003, 21:17

Seans plenerowy na Małym Rynku to dla niektórych największa atrakcja. Na ekranie film "Droga do zat
Seans plenerowy na Małym Rynku to dla niektórych największa atrakcja. Na ekranie film \"Droga do zat

Wstawał dzisiejszy ranek, gdy w Kazimierzu Dolnym kończył się trzeci festiwalowy dzień. W grupkach rozrzuconych na Rynku, nad Wisłą i przy zamku rozprawiano jeszcze o obejrzanych filmach, szczególnie o uratowanym od zniszczenia, a pokazanym pod wygwieżdżonym niebem, legendarnym filmie "Dzisiejsze czasy” Charlie Chaplina. Komentowano zwierzenia o filmie i życiu Agnieszki Holland

Od 1 sierpnia wszystkie drogi prowadziły do filmowego Kazimierza, gdzie na wiślanym brzegu stanął olbrzymi namiot mogący pomieścić 900 osób (tu głównie wyświetlane są filmy fabularne), a obok mniejszy, 300-osobowy (spektakle TVP i dokumenty). Z nastaniem zmroku projektor terkoce także na Małym Rynku, podczas kochanej przez publiczność - nie tylko dlatego, że jest za darmo - plenerowej projekcji. I rzadko na którymś z seansów nie ma kompletu.
Im mniej kin w Polsce, tym więcej uczestników ma kazimierskie "Lato Filmów”. Bo lubimy filmy, lecz nie mamy ich gdzie oglądać. A jeśli nawet jest kino, zazwyczaj ze względów komercyjnych na długie dni blokuje je jakaś "lokomotywa”.

Chaplin jak żywy

Bezsprzecznie największym wydarzeniem wczorajszego dnia była plenerowa projekcja na Małym Rynku legendarnego, a uratowanego w tej postaci filmu Charlie Chaplina "Dzisiejsze czasy”. Film ten - kosztem 100 tys. zł - poddany został obróbce cyfrowej, czego rezultatem doskonała jakość obrazu i "nieśmiertelność”. Był to pierwszy pokaz filmu w zdigitalizowanej wersji w Polsce. O ile znajdą się środki, obróbce takiej poddanych zostanie 150 zagrożonych tytułów ze zbiorów Filmoteki Narodowej.

Spotkania z ludźmi

Maria Sitawska z Poznania, Anna Szofer z Wolina (tak, ta wyspa) i Marcin Piątyszek z Czarnkowa (Wielkopolskie) są studentami II roku polonistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przyjechali obejrzeć trochę dobrych filmów. - Kochamy kino. Szczególnie takie, które zaprasza do myślenia. W Kazimierzu jest chyba jedyna okazja, ażeby zobaczyć najlepsze filmy dokumentalne. Jesteśmy też ciekawi spotkań z autorami. Dlatego, przy pomocy rodziców, wybraliśmy taki rodzaj wakacji. Wpadliśmy też w sidła Kazimierza. Miasteczko jest urocze, a ludzie gościnni. 25 zł za dobrą kwaterę, to cena przyzwoita - zapewnia trójka studentów.
Józef Miłosz jest gorącym zwolennikiem festiwalu. - Są dobre filmy, ale także wiele innych imprez. Dodatkowo moją sympatię budzą młodzi przybysze. Mimo że jest ich prawdopodobnie ponad 10 tysięcy, nie ma z nimi, jak to bywa na innych imprezach, najmniejszych kłopotów. A i dla właścicieli lokali gastronomicznych, kwater, ogródków niebagatelne jest i te parę złotych, które zostawią - mówi Józef Miłosz, jeden z mieszkańców festiwalowego miasteczka.

Holland, Holland...

Festiwal nabiera rozmachu. Spośród zaplanowanych do pokazania ok. 300 filmów, w tym blisko 100 fabuł, głównie zagranicznych. Wyjątkowo gorąco przyjęte zostały obydwa obrazy Agnieszki Holland: "Strzał w serce” (historia mordercy, który mimo obowiązującego moratorium, domaga się wykonania na sobie kary śmierci), a w szczególności "Julia wraca do domu” (bohaterka w poszukiwaniu ratunku dla swojego ciężko chorego dziecka wyrusza do Polski, gdzie nawiązuje kontakt z rosyjskim uzdrowicielem).
Pani Agnieszka opowiadała podczas spotkania w klubie festiwalowym m.in. o swojej emigracji, bo w przeddzień stanu wojennego była w Szwecji. - Robię filmy tam, gdzie są na to pieniądze. Ale jest w nich dużo o Polsce. Mam nadzieję, że znajdą się środki na dokończenie zaawansowanej pracy nad "Janosikiem” - mówi A. Holland.
Jej córka, Kasia Adamik, we wtorek pokaże swój debiutancki film fabularny, świeżo zrealizowany w USA, pt. "Szczek”. I jeszcze jeden sympatyczny przejaw aktywności pani Agnieszki. Całą niemal niedzielę poświęciła na poprowadzenie warsztatów filmowych z piętnastoma młodymi fanami kina, wśród których jest siedmioosobowa grupa "Grillersów” z Lublina, którzy przywieźli do Kazimierza swoją realizację pt. "S.O.S.” - pokaz w najbliższy piątek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO