piątek, 17 listopada 2017 r.

Lublin

Leczyli zdrowe biodro

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 sierpnia 2002, 19:33
Autor: Lidia Dzierba

Brat 73-letniej kobiety, która uległa wypadkowi i leczyła się w Samo-
dzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie, żąda 90 tys. złotych odszkodowania. Oskarża lekarzy, że leczyli zdrowe biodro. Szpital twierdzi, że leczenie było przeprowadzone prawidłowo. Sprawa właśnie toczy się przed sądem

Zyta Czerny została potrącona przez samochód w 1999 roku. W szpitalu lekarze stwierdzili uraz głowy, złamanie bliższej nasady lewej goleni, złamanie przezpanewkowe kości biodrowej ze zwichnięciem centralnym głowy kości udowej. - Założyli gips na całą lewą nogę i biodro - opowiada Zenon Czerny, brat poszkodowanej. - Siostra, która cierpi na schizofrenię, ciągle skarżyła się na ból w prawym biodrze. Lekarze zapewniali, że tak musi być.
Kiedy gips został zdjęty, lekarze stwierdzili, że lewa noga jest w dobrym stanie. Chora wróciła do domu.
- Ale siostrze się nie poprawiało. Znów zawieźliśmy ją do SPSK 4 - opowiada. - Wykonano zdjęcie rtg. Okazało się, że było złamane prawe, a nie lewe biodro.
Zenon Czerny zdobył zdjęcie rtg zrobione tuż po wypadku. - To ewidentny błąd lekarski - uważa Zbigniew Kruszyński, były szef przychodni radiologicznej przy ul. Hipotecznej w Lublinie i były dyrektor szpitala wojskowego. - Na zdjęciu widać, że to prawe biodro było złamane. Ktoś źle odczytał wynik badania.
W styczniu tego roku Z. Czerny zażądał od szpitala odszkodowania. Kiedy nie było odzewu, Czerny podał sprawę do I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Lublinie. Chce za cierpienia siostry 90 tys. zł. W sądzie odbyły się już dwie rozprawy.
Radca prawny SPSK 4 w Lublinie w odpowiedzi na pozew uzasadniał: Zarzuty, że został popełniony błąd w sztuce lekarskiej, nie znajdują uzasadnienia - czytamy. - Rozpoznano złamanie lewego i prawego biodra, tylko że w tym przypadku (wiek, obciążenia psychiczne) nie stosuje się leczenia gipsowego. Zastosowane leczenie przyniosło efekty - pacjentka zaczęła chodzić.
Marian Przylepa, dyrektor SPSK nr 4, powiedział Dziennikowi, że nie zna tej sprawy. Przyznał, że od czasu do czasu pacjenci pozywają szpital do sądu. - Ale takich spraw nie jest dużo - dodał. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!