piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Lekarz w BMW wjechał w policjantów - miłośnik wyścigów, chwalił się wyczynami na Facebooku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 kwietnia 2014, 14:45
Autor: (jsz)

Lekarz, który wjechał w trzy samochody stojące na czerwonym świetle był pijany. Policjanci mają już wyniki badań jego krwi.

Wykazały one, że jeszcze godzinę po wypadku Sebastian N. miał 2,29 promila alkoholu w organizmie. Do zderzenia doszło 25 marca po godz. 22, u zbiegu al. Solidarności z ul. Sikorskiego i Ducha w Lublinie. Kierowca bmw uderzył w samochody stojące na czerwonym świetle. Staranował volkswagena borę i opla astrę, a następnie uderzył w toyotę saris. Za bmw siedział 33-letni Sebastian N. To lekarz z PSK 1 przy ul. Staszica. Jest na specjalizacji okulistycznej. - Po zdarzeniu mężczyzna próbował odjechać, ale jego samochód był zbyt mocno zniszczony - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. Sebastian N. był agresywny. Próbował uciec na piechotę. Miał jednak wyjątkowego pecha. Toyotą podróżowało bowiem troje policjantów, dwóch z Centralnego Biura Śledczego i policjantka z komendy wojewódzkiej. Obezwładnili 33-latka, zakuli w kajdanki i przekazali kolegom z patrolu, który niebawem dotarł na miejsce. Sebastian N. bełkotał i czuć było od niego woń alkoholu. Nie zgodził się na test alkomatem. Pobrano więc od niego krew do badań. - Pierwsze, przeprowadzone ok. godz. 23.00 wykazało, że Sebastian N. miał w organizmie 2,29 promila alkoholu - wyjaśnia Wójtowicz. - Drugie badanie wykonano pół godziny po północy. Wynik to 1,83 promila. Kierowca był więc kompletnie pijany i powoli zaczynał trzeźwieć. Nie odpowie za wypadek Pozostali uczestnicy zdarzenia, w tym policjanci z toyoty nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Lekarz nie będzie więc odpowiadał za spowodowanie wypadku. Musi jednak liczyć się z odpowiedzialnością za jazdę po pijanemu. Policjanci czekają jeszcze na wyniki badań na obecność narkotyków we krwi lekarza. - Nadal gromadzimy zeznania świadków. Ich relacje potwierdzają ustalony do tej pory przebieg wydarzeń - dodaje Wójtowicz. - Wyniki badań na obecność narkotyków powinny do nas dotrzeć do końca kwietnia. Wówczas będzie można podjąć decyzję o postawieniu zarzutów. Doktor Sebastian N. jest w trakcie specjalizacji. Kiedy informacje o jego wyczynach opisały media, dyrektor PSK 1 zapowiadał, że wystąpi do wojewody z wnioskiem o zwolnienie 33-latka. Kiedy stosowne pismo wpłynie do urzędu, postępowanie może trwać do 30 dni. Miłośnik wyścigów Sebastian N. już dwa razy tracił prawo jazdy. Odbierano mu je za jazdę po pijanemu i przekroczenie limitu punktów karnych. 33-latek odzyskał jednak uprawnienia. Jego profil na portalu facebook pełen był wpisów dotyczących wyścigów samochodowych. Mężczyzna opublikował również zdjęcie prędkościomierza w swoim bmw, który wskazywał 250 km/h.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: policja wypadek alkohol lekarz
ciupek
jon
basia
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ciupek
ciupek (10 kwietnia 2014 o 08:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

odizolowac debila od spoleczenstwa zanim kogos zabije

Rozwiń
jon
jon (9 kwietnia 2014 o 21:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

czub normalny i tyle

Rozwiń
basia
basia (9 kwietnia 2014 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ależ patrzę na siebie - i stwierdzam, że i ty nie jesteś ode mnie lepszy ze swoimi stereotypami i kompleksami...

Zaś co do "większych dresiarzy" - ja nigdzie nie twierdziłem, że drechy jeżdżą wyłącznie BMW!
Relacja jest odwrotna: to każdy kierowca BMW jest drechem, choć dalece nie każdy drech jeździ BMW - wielu z nich stać tylko na codziennego 'mamrota' lub innego - excusez moi - mózgotrzepa...

Wiem tylko że jechłby zwykły robotnik w samochodzie byle jakim to siedziałby już w pace.Żona by płakała, dzieci...
Rozwiń
Gość
Gość (9 kwietnia 2014 o 18:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Patrz na siebie i swoją nędzną mentalność przeciętnego polaczka z mnóstwem śmiesznych stereotypów bo  wcale nie jesteś lepszy od takiego "drecha". 

Są więksi dresiarze  którzy wcale nie jeżdżą beemkami a ten nieco lekarzyna i nieco kierowca przynosi wstyd ludziom związanym ze sportem motorowym podobnie jak inni amatorzy jazdy na podwójnym gazie. 

Ależ patrzę na siebie - i stwierdzam, że i ty nie jesteś ode mnie lepszy ze swoimi stereotypami i kompleksami...

Zaś co do "większych dresiarzy" - ja nigdzie nie twierdziłem, że drechy jeżdżą wyłącznie BMW!

Relacja jest odwrotna: to każdy kierowca BMW jest drechem, choć dalece nie każdy drech jeździ BMW - wielu z nich stać tylko na codziennego 'mamrota' lub innego - excusez moi - mózgotrzepa...

Rozwiń
Gość
Gość (9 kwietnia 2014 o 18:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

BMW - i wszystko jasne: za kierownicą drech - faktyczny lub mentalny.

Bo tak się dziwnie składa, że ta zacna skądinąd marka w Polsce przyciąga różnoraką swołocz - złodziei, sutenerów, drechów wszelkiej maści i wsiowych przygłupów.

Btw - a z drechami jest tak, że kto raz drechem został - to choćby później się wysferzył i przestał chodzić w białych skarpetkach do garnituru lub dresowych spodniach do skóranej kurtki - to i tak drechem zostanie - bo to jest taki stan umysłu i buszmeńskiej mentalności - o knajackiej hierarchii wartości nie wspominając...

Patrz na siebie i swoją nędzną mentalność przeciętnego polaczka z mnóstwem śmiesznych stereotypów bo  wcale nie jesteś lepszy od takiego "drecha". 

Są więksi dresiarze  którzy wcale nie jeżdżą beemkami a ten nieco lekarzyna i nieco kierowca przynosi wstyd ludziom związanym ze sportem motorowym podobnie jak inni amatorzy jazdy na podwójnym gazie. 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!