piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Lekarze z rodowodem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 listopada 2007, 20:28

Nazywają się Arrow, Navia, Abra i Anouk i pracują z chorymi dziećmi. Wczoraj odwiedziły Dziecięcy Szpital Kliniczny w Lublinie.

I nikomu nie przeszkadzało, że mają cztery łapy i ogon.

- Jakie one fajne - cieszy się 12-letni Mateusz, pacjent oddziału DSK. - Też mam w domu psa. Dlatego ucieszyła mnie wizyta zwierzaków w szpitalu. Od razu zrobiło się weselej.

Pieski pojawiły się u chorych dzieci w ramach programu \"Pomóżmy razem”.

- Odwiedzamy chorych w Łodzi, Bydgoszczy, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Warszawie - wymienia Anna Malitka-Babik, koordynatorka programu. - Teraz chcemy zachęcić lublinian do takiej formy terapii.

Nie każdy zwierzak może pomagać dzieciom.

Te wybrane nie szczekają, łaszą się i cierpliwie znoszą ciągnięcie za ogon, uszy i nieustające prośby o podanie łapy. Żeby tak się zachowywały muszą przejść szkolenie, które rozpoczyna się, gdy psiaki mają cztery tygodnie. - Uczymy je jak funkcjonować w dużej grupie. Sprawdzamy jak reagują, gdy znajdą się w nietypowej sytuacji. Psy pracujące z chorymi nie mogą być agresywne i lękliwe - tłumaczy Maria Czerwińska, prezes fundacji Cze-ne-ka, która zapoczątkowała w Polsce dogoterapię. - Zazwyczaj są to labradory, ale także inne rasy jak np. alaskan malamuta.

- Jedno ugryzienie podczas szkolenia dyskwalifikuje psa. Dlatego już w trakcie terapii, niebezpieczne sytuacje się nie zdarzają - zapewnia Katarzyna Głasek, która pracuje razem z psami.

Część zwierzaków jest szkolona do pracy z dziećmi, część ze starszymi osobami.

- Innej opieki wymaga ktoś w podeszłym wieku, a innej dzieci z zespołem Downa, czy z upośledzeniem kończyn - mówi Czerwińska. - Dla dziecka pies nie kojarzy się z terapią, a dzięki niemu może oswoić się z pobytem w szpitalu, czyli raczej niesympatycznym miejscu.

W szpitalu psy mogą wchodzić prawie wszędzie.

Wyjątek to oddział chorób zakaźnych. - W Stanach Zjednoczonych psy miały kontakt z dziećmi, które były trzy dni po przeszczepie skóry po oparzeniach - tłumaczy prezes fundacji. - Prawdopodobieństwo zarażenia się od czworonoga jest minimalne. Prędzej zaszkodzić może dotknięcie parapetu, na którym gołąb zostawił po sobie ślady.

Lekarze są otwarci na dogoterapię.

- Wiemy, jak wielką radość sprawia dzieciom kontakt z psem. Dzięki takiej terapii mają lepsze nastawienie do świata. Psy w roli psychologów są bardzo przydatne - mówi dr Jolanta Taczała, ordynator oddziału rehabilitacji dziecięcej z DSK w Lublinie.

Dziś na targach

Osoby, które chciałyby zająć się dogoterapią lub dowiedzieć się o niej więcej, mogą przyjść dziś i jutro na Międzynarodowe Targi Lubelskie w Centrum Targowo-Wystawienniczym MTL na terenie parku Ludowego w Lublinie. Spotkają tam psy i członków fundacji Cze-ne-ka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!