poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Licz się ze słowami. Strażnik słucha

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2006, 18:49
Autor: Dominik Smaga

Za przeklinanie w miejscach publicznych Straż Miejska wlepiła już 60 mandatów. Lublin dołączył do miast, w których stosowane są takie kary.
- To nie jest jakaś zmasowana akcja - wyjaśnia Waldemar Wieprzowski, komendant lubelskiej Straży Miejskiej. - Ale funkcjonariusz, słysząc w miejscu publicznym wulgarne słowa, ma obowiązek zareagować. Stąd posypały się mandaty.

- Aż uszy puchną, jak się idzie ulicą. Małe dzieci słuchają i uczą się. A młodzież nie umie chyba mówić po polsku, skoro pomaga sobie takimi słówkami - mówi Anna Kwiatosz, ekspedientka z Lublina.
Prawo nie określa sztywno wysokości mandatu. I mundurowi mają dość dużą swobodę w karaniu tych, co przeklinają na ulicach. Za takie wykroczenie można wlepić od 20 do 500 zł mandatu. O wysokości kary decyduje strażnik. - Od ubiegłego roku wlepiliśmy ponad 60 mandatów - dodaje Wieprzowski.
Delikwent może się nie zgodzić na przyjęcie mandatu i wtedy sprawa trafia do Sądu Grodzkiego. A sędziowie raczej się nie patyczkują i nakładają jeszcze wyższą grzywnę.
Kto przeklina? Przede wszystkim młodzież. - Przywykliśmy do tego, że podczas interwencji młodzi ludzie reagują wyzwiskami. Próbują w ten sposób pokazać swoją wyższość. Albo sprowokować nas do tego, żebyśmy zeszli do ich poziomu - mówią lubelscy strażnicy. - Trzeba się bardzo pilnować, bo nieraz aż się chce jednemu z drugim powiedzieć coś dosadnie.
Na przekleństwa na ulicach reaguje coraz więcej miast. Jednak nie wszędzie strażnicy sięgają po mandaty. Ci ze stolicy poprzestają zwykle na pouczeniach. A jest ich sporo. Poprosiliśmy warszawską straż o dane za ostatnie trzy miesiące. - 3730 pouczeń, 597 mandatów i 46 wniosków do sądu grodzkiego - mówi Beata Majkowska z biura prasowego Straży Miejskiej.
Za soczyste wiązanki trzeba płacić także w Kielcach. - Niech no zerknę na środę... Jeden mandat za 50 złotych, dwa po stówie - mówi Władysław Kozieł, komendant tamtejszej Straży Miejskiej. - Zwykle karzemy stuzłotowym mandatem. Wszystko zależy od samego wykroczenia. Inaczej reagujemy, gdy ktoś powie kilka brzydkich słów a inaczej, gdy ulicą idzie dwóch osiłków i "rzuca mięsem”. •

Wiązanka zamiast laurki

Chłopcy i dziewczęta używają wulgaryzmów, słów obscenicznych i obelżywych już nie tylko w kontaktach w grupie koleżeńskiej, ale czasami nawet w obecności nauczyciela lub w bezpośrednich zwrotach do niego.
Z raportu Rady Języka Polskiego
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!