poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Listonosz poszedł w tango

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 lipca 2006, 19:33

Zawsze cichy i spokojny. Raz w życiu postanowił zaszaleć. Listonosz z Lublina ukradł 23 tys. zł pocztowych pieniędzy. Wydalł je na alkohol, samochody i kobiety. Po czterech dniach szaleństw zgłosił się na policję.

Finał eskapady do przyjemnych nie należy. Prokuratura oskarżyła właśnie Artura W. o kradzież pieniędzy. Sąd, oprócz kary, nakaże zapewne listonoszowi zwrócić to, co ukradł. A to nie będzie łatwe, bo mężczyzna stracił źródło dochodu, dyscyplinarnie wyleciał z pracy.
Takiego wyczynu nikt się po 31-letnim Arturze W. nie spodziewał. Przez lata zwierzchnicy nie mieli do niego większych zastrzeżeń. Brał rano listy i przekazy, a potem sumiennie dostarczał je adresatom. Po raz pierwszy coś w nim pękło 17 maja. - Podrabiając podpis jednej z mieszkanek Lublina, przywłaszczył sobie prawie dwa tysiące złotych emerytury. - A potem pieniądze przegrał w salonie gier losowych - mówi Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie.
Następnego dnia miał roznieść emerytom i rencistom ponad 23 tys. zł. O ósmej rano przeszedł do pracy, wziął pieniądze i zniknął. O godz. 9 rano pojawił się w komisie samochodowym przy ul. Lubartowskiej w Lublinie. Kupił poloneza caro za 5,6 ty. zł. Zaopatrzył się też w sprzęt wędkarski.
Autem pomknął do Warszawy. Wieczór spędził na hulance z przypadkowym towarzystwem. Samochód się jednak popsuł, więc następnego dnia listonosz wrócił do Lublina taksówką. W mieście przesiadł się do innej taksówki i kazał się wieźć do Firleja. Przez noc bawił się w hotelu. Trzeciego dnia pojechał taksówką do agencji towarzyskiej w Ciecierzynie. W kieszeni miał jeszcze parę tysięcy. Ale gotówka topniała z każdą godziną. 22 maja w kieszeni zrobiło się pusto. Za ostatnie pieniądze zamówił ostatni kurs....do komendy policji.
Kiedy Artur W. balował, policja go szukała. Formalnie jako zaginionego, choć od początku wszystko wskazywało, że poszedł w Polskę z pieniędzmi. W jego szafce pocztowcy znaleźli torbę i służbowe ubranie. A w urzędzie przesyłki, które miał dostarczyć adresatom.
- Chciałem przez te kilka dni skorzystać z życia - tłumaczył listonosz policjantom. - Bawić się, zapomnieć o problemach.
Prokuratura poleciła, żeby Artura W. przebadali psychiatrzy. Uznali, że był poczytalny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!