poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Lśniące auta, brudna sprawa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 marca 2005, 21:44
Autor: Dominik Smaga

Lubelski Ratusz chce kupić w tym roku nowe samochody. Tymczasem jego kierowcy testują auta od dilera Hondy. Rzecznik prezydenta najpierw utrzymuje, że to prywatna inicjatywa kierowców. Potem zmienia zdanie i przyznaje, że testy mają związek z urzędem.

Auta zauważyliśmy na parkingu na tyłach Ratusza we wtorek. Miejsca, na których stały, są zarezerwowane dla służbowych samochodów kancelarii prezydenta. Honda accord i terenowy model CR-V miały oznaczenia autoryzowanego dilera japońskiej firmy z podlubelskiej Kazimierzówki. Jak samochody trafiły do Ratusza? - To sprawa między mną a urzędem. Ja się tłumaczyć nie będę. Prezydent ma rzecznika. To jego pytajcie - Tomasz Fulara, szef salonu Hondy, był wyraźnie zmieszany, gdy spytaliśmy go o samochody.
Jak ustaliliśmy, Ratusz chce kupić w tym roku kilka samochodów. Jeden z nich ma mieć napęd na cztery koła. Tak jak honda CR-V. Gdy zapytaliśmy rzecznika prezydenta, dlaczego urząd testuje auta od jednego z dilerów, ten wszystko zwalił na kierowców. - To oni przymierzają się do zakupu i to ich prywatna inicjatywa. Każdy, kto chce kupić auto, ma prawo go sobie oglądać i testować - wyjaśniał we wtorek Tomasz Rakowski, rzecznik prezydenta.
• Szef salonu Hondy mówił nam jednak wyraźnie, że to sprawa między nim a urzędem. A nie kierowcami.
- Niech to udowodni i przedstawi umowę z urzędem. Nie ma takiej umowy - dodał Rakowski.
Ale wczoraj sam do nas zadzwonił. Przyznał, że Urząd Miasta planuje zakup aut. I stwierdził, że kierowcy - wiedząc o tych planach - sami zaczęli testować auta. Nadal jednak utrzymuje, że to pomysł kierowców, którzy zamierzają odwiedzić salony wszystkich producentów.
Po tym, jak zainteresowaliśmy się sprawą, hondy zniknęły z placu za Ratuszem. Czy użyczenie pojazdów urzędowi - bądź jak twierdzi Ratusz kierowcom - może być próbą wpłynięcia na wynik nie ogłoszonego jeszcze przetargu? A może nawet na jego specyfikację?
- Urząd nie może korzystać z takich ofert. Działania władzy muszą być przejrzyste - mówi Julia Pitera, prezes antykorupcyjnej organizacji Transparency International Polska. - A jeśli auta testują kierowcy i robią to prywatnie, to jest to brudny lobbing. Nie są funkcjonariuszami publicznymi, ale są opłacani z budżetu miasta. I to rodzi podejrzenia, że będą przekonywać do zakupu określonej marki. Ta sytuacja to poważny egzamin dla Rady Miasta. Powinna wyjaśnić całą tę sprawę.

Nasz Komentarz

Prezydentowi Pruszkowskiemu i jego urzędnikom gratulujemy kierowców. Prezydent może teraz każdego dnia wybierać się do pracy z przyjemną świadomością, że jego szoferzy z własnej i nieprzymuszonej woli penetrują salony samochodowe na Lubelszczyźnie. W pocie i trudzie szukają auta, które najlepiej nada się do wożenia ich pryncypałów.

Krzysztof Janisławski
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!