poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lubelska Izba Lekarska pogroziła dyrektorom w sprawie lojalek

Dodano: 2 lutego 2011, 16:29

Personel jest oburzony postępowaniem dyrekcji. (Jacek Świerczyński / archiwum)
Personel jest oburzony postępowaniem dyrekcji. (Jacek Świerczyński / archiwum)

Do końca miesiąca dowiemy się, ilu lekarzy zatrudnionych w SPSK 1 w Lublinie oraz w szpitalu w Chełmie straci pracę. Dyrektorzy, by wymóc na Narodowym Funduszu Zdrowia lepszy kontrakt, postawili ich przed wyborem.

Jeśli nie zrezygnują z pracy w Niepublicznych Zakładach Opieki Zdrowotnej i prywatnych gabinetach, stracą pracę w szpitalu. Zarząd w ten sposób postanowił walczyć z konkurencją. Nakłaniając lekarzy do rezygnacji z dodatkowych świadczeń na rzecz funduszu, zwiększa swoje szanse w konkursie ofert funduszu.

Personel jest oburzony postępowaniem dyrekcji.

– Proponują nam rezygnację z dodatkowej pracy, nie oferując w zamian żadnych pieniędzy. To absurd. Do tej pory połowa specjalistów zatrudnionych w SPSK 1 zgodziła się na podpisanie umowy o zakazie konkurencji. Pozostali podejmą decyzję w najbliższym czasie. We wtorek dyskutowaliśmy o tym wspólnie z przedstawicielami związków. Nie doszliśmy jeszcze do ostatecznych związków – mówi specjalista, zatrudniony w placówce.

Maria Olszak – Winiarska ze związku zawodowego pielęgniarek dodaje: - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym, co się dzieje. Poprosiliśmy dyrektora lubelskiego oddziału funduszu, by przygotował dla nas wykaz miejsc, w których jesteśmy zatrudnieni. Z takim pismem będziemy mogli podjąć konkretne działania. Jakie? To się okaże – zapowiada.

Dyrektor lubelskiego szpitala, zapytany o liczbę podpisanych dokumentów, ucina krótko: Nie udzielamy odpowiedzi na takie pytania. Są one wewnętrzną sprawą pomiędzy pracodawcą, a pracownikami – mówi Adam Borowicz, dyrektor szpitala.

Mariusz Kowalczuk, szef chełmskiej placówki podkreśla, że przed podobnym wyborem postawił swoich pracowników już w grudniu. – 95 procent z nich przyjęło zaproponowane przeze mnie warunki i zrezygnowało z pracy w NZOZ-ach i prywatnych gabinetach. Pozostali podejmą decyzję najbliższym czasie – wyjaśnia.

W środę sprawą podpisania "lojalek” zajęła się Lubelska Izba Lekarska. – Ustawa o instytucji zakazu konkurencji w tych dwóch przypadkach jest nadużywana - twierdzi dr Janusz Spustek, prezes LIL. – Poinformujemy o tym dyrektorów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie łamią w ten sposób prawa. Nie powinni jednak wykorzystywać przepisu w celu uzyskania kontraktu – podkreśla. Prezes dodaje też, że otrzymali dotąd mnóstwo skarg od lekarzy, którzy czują się poszkodowani w wyniku zaistniałej sytuacji. - To oni ponoszą największe konsekwencje – mówi Janusz Spustek.

Działań dyrektorów szpitala w Chełmie i Lublinie nie popierają dyrektorzy placówek w Zamościu i w Białej Podlaskiej.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że dyrektor stawiając pracowników pod tego typu wyborem, musiałby zaoferować im w zamian dodatkowe pieniądze w szpitalu. Na to nas jednak nie stać – komentuje Ryszard Pankiewicz, rzecznik prasowy szpitala im. Jana Pawła II w Zamościu. Podobne stanowisko przyjął dyrektor WSS w Białej Podlaskiej. – Nigdy nie stosowaliśmy i nie zamierzamy stosować tego typu praktyk w naszej placówce – mówi Joanna Kozłowiec, rzeczniczka szpitala. Pozostałe lubelskie szpitale nie ustosunkowały się jeszcze oficjalnie do tej sytuacji. Ich opinię poznamy w ciągu najbliższych dni.
Czytaj więcej o:
anna
doktor J.
doktor J.
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

anna
anna (13 lutego 2011 o 18:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='bb' timestamp='1296667716' post='432278']
To teraz pacjenci będą biedni bo jakoś doktorstwo ( nie wszyscy sa i solidni) będzie musiało wyrównać starty bo żaden nie zrezygnuje z obranego stylu życia .Wiec żeby się ktoś zajął pacjentem jak należy będzie musiał zmotywować jakoś do pracy ,domyślamy sie w jaki sposób.Szkoda ze składana przysięga jest tylko formalnością a przywrócenie zdrowia priorytetem lekarza.Wszyscy jesteśmy biedni nikomu sie nie przelewa ale jak najbliższa rodzina choruje to każdy da ostatni pieniądz dosłownie i jest to nieludzkie czerpanie korzyści na czyimś nieszczęściu.
[/quote]
Rozwiń
doktor J.
doktor J. (5 lutego 2011 o 18:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie w tym wszystkim ,,zgubił się " pacjent? Uważam,że pacjenci powinni w takiej sytaucji pozywać dyrektorów szpitali, którzy wręczają lojalki o utrudnianie dostępu do opieki i leczenia, bowiem przez to niektóre poradnie a może i oddziały ze wzgl. na brak specjalistów będą musiały być zamknięte. Dyrektorzy zamiast zająć się ofertami dla NFZ i czytać dokładnie zmieniajace się przepisy, zajęci byli najprawdopodobniej wyborami samorządowymi, bowiem wszystkim wiadomo ,że taka funkcja to mianowanie polityczne. Lojalki mogli wręczać przed składaniem ofert i sprawa by była czysta i jasna. Obudzili się ,,z ręką w nocniku" i zamiast z honorem przyjąć porażkę, zachowują się jakby szpitale były ich prywatnym folwarkiem. Każdy lekarz pracujący w danym szpitalu zrobił dużo więcej dla swojego miejsca pracy niż jakikolwiek urzędnik ze szpitalnego biura( łącznie z dyrektorem). Cierpią pacjenci, stresują się lekarze a dyrektorom się wydaje ,że są geniuszami biznesu.W większości ( nie obrażając nikogo) są niezrealizowanymi życiowo miernotami,które tylko w taki sposób mogą ,,wypłynąć". Przypominam,że dyrektorem się bywa a człowiekiem się jest.
Rozwiń
doktor J.
doktor J. (5 lutego 2011 o 18:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie w tym wszystkim ,,zgubił się " pacjent? Uważam,że pacjenci powinni w takiej sytaucji pozywać dyrektorów szpitali, którzy wręczają lojalki o utrudnianie dostępu do opieki i leczenia, bowiem przez to niektóre poradnie a może i oddziały ze wzgl. na brak specjalistów będą musiały być zamknięte. Dyrektorzy zamiast zająć się ofertami dla NFZ i czytać dokładnie zmieniajace się przepisy, zajęci byli najprawdopodobniej wyborami samorządowymi, bowiem wszystkim wiadomo ,że taka funkcja to mianowanie polityczne. Lojalki mogli wręczać przed składaniem ofert i sprawa by była czysta i jasna. Obudzili się ,,z ręką w nocniku" i zamiast z honorem przyjąć porażkę, zachowują się jakby szpitale były ich prywatnym folwarkiem. Każdy lekarz pracujący w danym szpitalu zrobił dużo więcej dla swojego miejsca pracy niż jakikolwiek urzędnik ze szpitalnego biura( łącznie z dyrektorem). Cierpią pacjenci, stresują się lekarze a dyrektorom się wydaje ,że są geniuszami biznesu.W większości ( nie obrażając nikogo) są niezrealizowanymi życiowo miernotami,które tylko w taki sposób mogą ,,wypłynąć". Przypominam,że dyrektorem się bywa a człowiekiem się jest.
Rozwiń
mic
mic (3 lutego 2011 o 09:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
OK. Tylko pacjenci nie rozumieją, że każdy szpital i przychodnia przyszpitalna ma pewien limit porad i przyjęć, którego nie powinien przekraczać bo robi długi za tzw. nadwykonania, za które NFZ (przynajmniej w Lublinie) nie płaci. Zatem kolejki do lekarzy bardzo się wydłużą, bo to wcale nie znaczy, że jak zabroni się pracy w prywatnych NZOZ-ach to zwiększy się dostępność porad medycznych w poradniach.Pacjenci, którzy nie "załapią"się na rozsądny termin wizyty mogą obecnie w ramach NFZ w innym NZOZie taką poradę specjalistyczną uzyskać.Jak zabronią pracy specjalistów w prywatnych NZOZ-ach - to limit się nie zwiększy, tylko trzeba będzie odpowiedni dłużej czekać. (kilka miesięcy!) Ale tego "gawiedź" nie rozumie, tylko domaga się "przy....enia konowałom"

0
Rozwiń
strajk
strajk (3 lutego 2011 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czas na strajk lekarski!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!