sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Lubelska szopka betlejemska

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 grudnia 2007, 18:45

Tegoroczna miejska szopka jest inna niż dotychczasowe z dwóch powodów. Po pierwsze zamiast przed ratuszem stoi na placu Po Farze...

a po drugie jest niezwykła. Stworzyło ją dwoje artystów - Jarosław Koziara z Lublina i Paulina Kara z Niska. On robił scenografię a ona wszystkie postacie ludzi, zwierząt i przedmioty.

- Jarek zadzwonił i zapytał czy chcę zrobić szopkę, pewnie że chciałam - mówi Paulina Kara, która jest absolwentką Instytutu Wychowania Artystycznego UMCS i jej prace można było oglądać w Galerii Białej. - On miał pomysł na trzy plany szopki, na te wszystkie domki, makietę Lublina w tle. Do tego dostosowała swoje lalki. Nawet nie wiedziałam z jakiej odległości będą to ludzie oglądać. Trochę może to wszystko jest za malutkie? Nie? Byłam w Lublinie w dwie kolejne soboty ale nawet nie widziałam efektu końcowego - śmieje się Paulina. - Mam dostać zdjęcia. Na pamiątkę, bo to moja pierwsza miejska szopka w życiu.

Paulina robi lalki z zamiłowania.

Jako mała dziewczynka chciała sprawdzić czy potrafi ulepić twarz lalki. Spróbowała, efekt jej się spodobał. - Najpierw eksperymentowałam z masą solną, teraz stosuję różne techniki. Buzie i rączki lalek z lubelskiej szopki są z modeliny, niektóre korpusy z masy papierowej albo pudełka od zapałek, różnie. Wszystkie ubranka szyłam sama. Czasami miałam wrażenie, że jestem jakąś krawcową krasnoludków. Pranie na sznurze też wieszałam, takie zwyczajne, są ręczniki i majtki. To było bardzo przyjemne zajęcie. Najbardziej jestem przywiązania do postaci łobuziaków z szopki. Najfajniej wyszli i najbardziej ich lubię. Zanim pojechali do Lublina ustawiłam ich sobie w domu i patrzyłam. Czy szukałam prototypów wśród mieszkańców? Rozumiem, że głównie chodzi o Trzech Króli, którzy są królami życia, ledwo się trzymają na nogach a w ustach mają kiepy? Nie. Jakoś tak sami mi wyszli... Założenie było takie, że miasteczko ma być biedne. Ludzie trochę z marginesu, a zwierzęta chude.

Prywatnie pani Paulina jest mamą pięciomiesięcznego Franciszka Józefa i pracuje jako instruktor plastyki w Domu Kultury w Nisku, gdzie otwiera właśnie pracownie lalkarską. Marzy by stworzyć z Niska ogólnopolski ośrodek twórców lalek. Zbiera zapaleńców i współpracowników którzy będą realizować ten pomysł. Jednocześnie pracuje z młodymi ludźmi, współpracuje przy realizacjach teatralnych.

Cichym współpracownikiem jest tata Franciszka Józefa, z zawodu historyk a z zamiłowania modelarz. Choć klei kartonowe modele samolotów, to on zrobił do lubelskiej szopki konny wóz. - Wóz był bardzo trudny, wymagał precyzji wykonania. Jego koła się obracają i może, jak prawdziwy, skręcać ciągnięty za dyszel - tłumaczy Paulina Kara.

Oryginalny efekt współpracy Koziary i Kary będzie można oglądać do 2 stycznia.

Wiele osób ogląda szopkę i ją fotografuje. Wyciągają szyje by dostrzec co baba ma w koszu, jak wygląda Święta Rodzina i co wiezie na wózku jeden z trzech mędrców. Agdy
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!