niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Lubelski sąd pracuje w żółwim tempie

Dodano: 29 kwietnia 2003, 22:30

d W Lublinie wyrzucony z pracy, żeby dostać się przed oblicze sądu, musi czekać rok, rencista nie wyprocesuje wyższego świadczenia przed upływem półtora roku. Tygodnik „Wprost” umieścił Sąd Okręgowy w Lublinie w swym rankingu na ostatnim miejscu w kraju.

Wczoraj o godzinie 12 połowa sal w lubelskim Sądzie Okręgowym była pusta. Niemal wyludnione korytarze były w skrzydle, gdzie zwykle pracują wydziały karne. Lepiej było w części ze sprawami cywilnymi.
– Sprawę do sądu skierowałem przed rokiem i ośmioma miesiącami – mówi Zenon Wojciechowski, kierowca z Chełma, który przyszedł wczoraj na pierwszą rozprawę wyznaczoną w wydziale ubezpieczeń społecznych. – Pogorszył się mi stan zdrowia i jeśli uznaliby mi inną grupę inwalidzką to miałbym wyższą rentę.
Na rozpoznanie takiej sprawy w SO w Lublinie czeka się  18 miesięcy, najdłużej ze wszystkich wydziałów. Wydział karny, w którym sądzone są najcięższe przestępstwa, sprawy czekają ponad 10 miesięcy i jest to jeden z najgorszych wyników w kraju w tej kategorii. Nawet pół roku trzeba czekać aż sąd zajmie się sprawą rozwodową. Średnio na rozpoznanie sprawy czeka się osiem miesięcy. Ale są też wydziały I i II cywilny, które względnie dobrze radzą sobie z wpływem spraw i pierwsze terminy wyznaczają już po kilku tygodniach od ich wpłynięcia do sądu.
Jakie są przyczyny powolnej pracy sądów? – Powodów jest kilka. Jednemu z wydziałów przekazano do rozpatrywania odwołania od orzeczeń w sprawach wykroczeń. Sędziowie z Sądu Okręgowego są delegowani do Sądu Apelacyjnego, inni są na długotrwałych zwolnieniach – usprawiedliwia sądy Teresa Czekaj, prezes Sądu Okręgowego w Lublinie.
Zaległości likwiduje wydział ubezpieczeń społecznych. Powód to radykalnie zmniejszenie liczby spraw. – W ubiegłym roku było ich 6,5 tys. a w latach poprzednich po 11–13 tys. – wylicza Lucyna Krawczyk-Nazar, przewodnicząca wydziału.
Po zmianie przepisów cześć spraw ubezpieczeniowych trafia do wydziału pracy Sądu Rejonowego w Lublinie, który przoduje teraz w zaległościach. Na rozpatrzenie sprawy czeka się w nim niemal rok. Źle jest również w wydziale grodzkim, który rozpatruje wykroczenia i drobne przestępstwa. Na wejście sprawy na wokandę trzeba czekać nawet rok. Wojciech Turżański, prezes Sądu Rejonowego w Lublinie, nie planuje pracy sądu na dwie zmiany, jak np. w Krakowie. – Praca po południu ma uzasadnienie, jeśli jest dużo sędziów i mało sal. My nie mamy kłopotów z salami.
Prezes Turżański zapowiada, że do najbardziej oblężonych wydziałów trafią wkrótce nowi sędziowie. Od połowy maja sąd zostanie wzmocniony pięcioma etatami, a niedługo potem kolejnymi sześcioma.
– Oczekiwanie na rozpoznanie sprawy ulegnie skróceniu, ale to będzie powolna poprawa sytuacji – przyznaje prezes Turżański.

Ranking Wprost

Najwyżej tygodnik „Wprost” ocenił Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu, drugie miejsce zajął sąd w Rzeszowie, trzecie w Katowicach. W połowie tabeli sklasyfikowano sąd zamojski, który znalazł się na 21 pozycji na 41 sądów. Ustalając kolejność tygodnik brał pod uwagę m.in. czas oczekiwania na wyznaczenie pierwszej rozprawy, jaki okres upływa do wydania wyroku, liczbę zatrudnionych sędziów i osądzonych przez nich spraw.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO