czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lubelski wątek seksskandalu

Dodano: 12 grudnia 2005, 21:36

Europoseł Bogdan Golik z Samoobrony, oskarżany o zgwałcenie prostytutki, skorzystał z jej usług po tym, jak wyszedł z wigilii zorganizowanej w Brukseli m.in. przez lubelski Urząd Marszałkowski. - Gdzieś się spieszył - twierdzi asystentka jednego z eurodeputowanych, która była na uroczystości.

O pośle Goliku zrobiło się głośno w sobotę. Belgijski dziennik "Le Soir” zacytował prostytutkę, która miała paść ofiarą gwałtu. Kobieta złożyła zeznania na policji. Twierdziła, że w zeszłą środę pijany klient podjechał do niej taksówką, gdy stała na ulicy. Najpierw mieli jechać do hotelu "Sheraton”, ale ostatecznie zabrał ją do swojego wynajmowanego mieszkania. Opowiadała, że "wszystko działo się normalnie, aż zdjął prezerwatywę i mnie zgwałcił”. Prostytutka zabrała mu telefon komórkowy. Ustalono, że należy on do polskiego eurodeputowanego Bogdana Golika.
Jak ustaliliśmy, parlamentarzysta w środę wieczorem, czyli w dniu, w którym miało dojść do gwałtu, przyszedł na lubelską wigilię zorganizowaną m.in. przez nasz Urząd Marszałkowski w przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli. Był jedną z kilkuset zaproszonych osób. Na wieczerzy pojawiło się kilku ambasadorów, polscy parlamentarzyści i eurodeputowani. Była także delegacja z Lubelszczyzny z marszałkiem Edwardem Wojtasem i wicemarszałkiem Waldemarem Jakubaszkiem na czele.
W przedstawicielstwie urządzono prawdziwą ucztę. Na przygotowywaną od kilku tygodni wieczerzę Zarząd Województwa przeznaczył aż 40 tys. zł. Uroczystość miała służyć promowaniu Lubelszczyzny. Były m.in. zespoły folklorystyczne, kolędnicy i regionalne przysmaki. - Stoły uginały się pod ciężarem potraw - twierdzi Jan Kowalik (PSL), radny wojewódzki, który wraz delegacją z sejmiku pojechał do Brukseli. - Wszyscy pytali, co to za wykwintne dania. A to była nasza tradycyjna wieczerza wigilijna. I posiłek, który je się w Boże Narodzenie.
Alkoholu także nie brakowało. - Było pełno wina - mówi jeden z uczestników wigilii. - Właściwie wszyscy byli na lekkim rauszu.
Czy na rauszu był także poseł Golik? - Nie był bardzo pijany - ocenia asystentka prof. Zbigniewa Zaleskiego, eurodeputowanego z Platformy Obywatelskiej. - Rozmawiał z naszą stażystką. I wyszedł dość szybko. Twierdził, że się spieszy.
Tu ślad się urywa. Resztę wydarzeń tamtego wieczoru znamy tylko z relacji prostytutki.
Belgijska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie. Przyznaje, że nazwisko Golika pada w kontekście oskarżenia o gwałt. Zaznacza, że wciąż jest dużo niejasności. Rzecznik prokuratury powiedział, że prostytutka, która za namową lekarza złożyła skargę na policji, rozpoznała Golika na zdjęciu z internetowej strony Parlamentu Europejskiego. Jednocześnie zastrzegł, że przez policję kobieta została oceniona jako osoba "mało wiarygodna”. Sam poseł stanowczo zaprzecza wysuwanym przeciwko niemu zarzutom, nazywając je prowokacją.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!