czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lubelskie uczelnie się obudziły. A biznes je zauważył

Dodano: 7 listopada 2015, 07:35

Naukowcy będą współpracować z firmami z branży biotechnologii, biogospodarki czy farmacji. To główny cel powstania w Lublinie Klastra Biotechnologicznego, którego działalność wczoraj zainaugurowano. W klastrze znalazły się wszystkie lubelskie uniwersytety, Politechnika Lubelska i Instytut Agrofizytki PAN i kilkanaście różnych firm.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Lubelskie uczelnie otworzyły się na współpracę, a biznes docenił potencjał naszych uczelni – przekonuje Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. – Od dawna podkreślam, że dla naszego miasta nie ma innej drogi niż łączenie akademickości z biznesem.

Nie jest tajemnicą, że do tej pory ta współpraca układała się słabo lub wręcz nie było jej wcale.

– Łatwiej było o kontakty z uczelniami z Krakowa czy Wrocławia niż z Lublina – mówi Henryk Lewczuk, prezes spółki Biomaxima, która kilka lat temu uruchomiła zakład produkcyjny w strefie ekonomicznej na lubelskim Felinie, a w perspektywie dwóch najbliższych lat planuje tam kolejną duża inwestycję. – Na tamtych uczelniach istnieją wyspecjalizowane komórki do kontaktu z biznesem. Zadajemy pytanie i otrzymujemy liczący 20 pozycji wykaz prac, które są obecnie prowadzone. W Lublinie tego nie ma. Ktoś gdzieś coś się dowiedział i wtedy próbowaliśmy zorganizować spotkanie. My reprezentujemy mały i średni biznes. Nie jesteśmy w stanie wyśledzić wszystkiego.

Lata zaniedbań na tym polu odbijają się czkawką, i miastu, i środowisku akademickiemu.

– Gros środków idzie na inne uniwersytety – przyznaje Stanisław Michałowski, rektor UMCS.
Decyzją Rady Ministrów Uniwersytet Warszawski dostał właśnie blisko 1 mld zł. O takich pieniądzach lubelskie ośrodki akademickie mogą jedynie pomarzyć.

Klaster biotechnologiczny ma pomóc w tym, by w przyszłości Lublina duże pieniądze nie omijały. Nie chodzi tylko o ministerialne granty, ale przede wszystkim o środki unijne, które w perspektywie unijnej na lata 2014-2020 w dużym stopniu mają trafiać do konsorcjów nauki z biznesem. Unia chce, by to co wyjdzie z uczelnianych laboratoriów natychmiast trafiało na rynek.

– Pieniądze się znajdą – nie traci entuzjazmu prezydent Żuk. – Ważniejszy jest produkt i wola współpracy.

List intencyjny w sprawie powstania Klastra Biotechnologicznego podpisano w czerwcu, wczoraj oficjalnie rozpoczął on swoją działalność. – Przez kilka ostatnich miesięcy trwały intensywne prace – podkreśla rektor Michałowski. – Zespół wypracował określone pola współpracy. Trzeba dograć jeszcze tylko kwestie organizacyjne i zarządzania.

Biotechnologia to obecnie jedna z najprężniej rozwijających się branży, której wróży się stały wzrost na poziomie 20 proc. Zajmuje się m.in. tworzeniem transgenicznych roślin, organizmów produkujących określone związki chemiczne, produkcji nowych biofarmaceutyków, rozwojem diagnostyki genetycznej czy terapii genowej.

W Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznym działają obecnie cztery firmy z tej branży.

Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 listopada 2015 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Klaster to oddolna i często nieformalna forma relacji między przedsiębiorcami, którzy na połączeniu swego potencjału tworzą wspólnie nową biznesową jakość. No chyba, że biznesem jest tak jak w tym przypadku dorwanie się do pieniędzy podatnika. Niech mi jeszcze ktoś wytłumaczy co to jest biogospodarka, bo dla mnie to tylko i wyłącznie koszmarek językowy wyziewający z oficjalnych bełkotliwych kwitów o definicji tak szerokiej, że mieści się w niej nawet obróbka uranu. A jak coś jest wszystkim - jest niczym. No chyba, że "tego misia" wymyślono właśnie po to, aby nikt nie wiedział więc nikt nie zapyta.
Rozwiń
Gość
Gość (7 listopada 2015 o 13:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hmmm Uczestniczyłem w obradach kilku komisji, które przydzielają środki finansowe na różne projekty realizowane przez szkoły wyższe. Niestety nikogo z kadry profesorskiej, czy doktorskiej z Lublina tam nie było. Za to np. Rzeszów miał już swojego reprezentanta. Jak się nie dba o swoje, to nie można mieć pretensji, że się nie dostaje. Poza tym, po prostu było mi wstyd słuchając jak KUL, czy UMCS przygotowują i realizują swoje projekty. Słuchając opinii, że środki na ścianę wschodnią, a w szczególności Lublin, to wyrzucone pieniądze (opinia byłego pracownika UMCS teraz o światowej sławie profesora) przykro mi się robiło, ale musiałem w dużej mierze przyznać temu stwierdzeniu rację.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!