wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Lublin dla rowerów

Dodano: 7 kwietnia 2003, 17:07

W poniedziałek rozpoczęliśmy akcję, dzięki której nasze miasto ma stać się przyjazne dla cyklistów. Nasz cel to Lublin, w którym rowerem można dojechać niemal wszędzie. Dajemy sobie na to trzy lata. Chcemy, aby przyłączyli się do nas wszyscy, którzy uważają, że miasto powinno wreszcie stać się przyjazne dla rowerzystów.
Wczoraj redakcyjny telefon rozgrzał się do czerwoności: - Podpisuję się pod waszą akcją obiema rękoma. Wspólnymi siłami możemy z Lublina uczynić stolicę polskiego cyklizmu - dzwonili Czytelnicy, którzy gratulowali pomysłu i deklarowali pomoc.
Akcję popiera coraz więcej osób, których zdanie liczy się w naszym mieście. - Mam samochód, ale jeśli to tylko możliwe, przesiadam się na rower - mówi Jan Buczma, p.o. dyrektora Wydziału Środowiska i Rolnictwa w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. - Średnio na dwóch kółkach spędzam jedną, dwie godziny dziennie. Już teraz można - bez wielkich pieniędzy - wyznaczyć trasy rowerowe.
Akcję popiera także wielki entuzjasta dwóch kółek Stanisław Gogacz, radny wojewódzki LPR, były senator. - Marzy mi się trasa, która prowadziłaby przez cały Lublin aż do Kazimierza. Przy współpracy z samorządami jest to możliwe. Razem z wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Lublina Zbigniewem Wojciechowskim przedstawimy jej koncepcję.

Spośród polskich miast, grodem najbardziej przyjaznym rowerom jest Wrocław. Cykliści mają tam do dyspozycji aż 100 kilometrów ścieżek. Najwięcej w kraju. Weźmy z nich przykład.
Jak udało się tego dokonać we Wrocławiu? - W 1994 roku gmina przyjęła program "100 kilometrów w pięć lat - mówi Krzysztof Kiniorski, rzecznik prasowy Zarząd Dróg i Komunikacji we Wrocławiu. - Im więcej rowerów w mieście, tym mniejszy ruch i korki. Na tym nie koniec. Miasto jest bardziej bezpieczne i czyste. Takie założenia legły u podstaw naszego programu.
Pięcioletniego terminu nie udało się dotrzymać. Niespodziewanie bowiem Wrocław nawiedziła powódź. Program został zrealizowany w ubiegłym roku. - Obecnie mamy kilka ścieżek rowerowych w samym centrum Wrocławia z wyłączeniem Starówki. Poza tym są one na osiedlach, drogach szybkiego ruchu. A także na obwodnicach, na których dla cyklistów przygotowano dodatkowo specjalne przejazdy z sygnalizacją. W skali kraju to wyjątkowa rzadkość - podsumowują we wrocławskim Zarządzie Dróg i Komunikacji.
Pieniądze na ścieżki rowerowe w całości wyłożyła gmina. Średnio jeden kilometr kwadratowy kosztował ok. 100 zł. - Od kilku lat do każdej nowej ulicy, czy też remontowanej, dobudowywana jest ścieżka rowerowa - mówią w wrocławskim urzędzie miasta.
- Szkoda, że w Lublinie nikt nie pomyślał o rowerzystach przy okazji remontu al. Kraśnickich, czy też Al. Racławickich - mówi radna Helena Pietraszkiewicz. - Teraz budowa tak ścieżek wiązałaby się z dużymi kosztami.
Miastem przyjaznym dla cyklistów jest także Włocławek. Koncepcja ścieżek rowerowych powstała tam pod koniec lat dziewięćdziesiątych. - Taka była potrzeba - tłumaczy Zdzisław Koziński, kierownik referatu w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Urzędzie Miejskim we Włocławku. - Po prostu Włocławek zaczął się dusić się od samochodów.
Pierwsza trasa, jaka powstała w mieście, prowadzi od największego włocławskiego zakładu pracy "Anwil” do centrum. Liczy około 16 km. Codziennie korzysta z niej około 400 osób.
We Włocławku jest jeszcze 2,5 kilometra ścieżek rowerowych. - W tym roku miasto wybuduje kolejne 2,5 km ścieżek rowerowych. Poza tym na bieżąco pod kątem rowerów modernizujemy remontowane ulice i drogi. Liczymy też na pieniądze z Unii Europejskiej. W najbliższych latach Włocławek wzbogaciłby się o następne 60 km ścieżek. My nie możemy się doczekać końca budowy Zielonej Trasy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO