niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Lublin: Na meczu piłkarskim jak na wojnie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 listopada 2002, 22:01

Zgraja fanów Motoru rzucała kamieniami i płytami chodnikowymi. Policja strzelała gumowymi kulami. Sygnał do ataku dał jeden z lubelskich kibiców. Po wyjściu za bramę stadionu przy al. Zygmuntowskich rzucił kamieniem w policjantów. Za jego przykładem poszli inni. Rozgorzała bitwa.

Najpierw przy stadionie, potem przy hali MOSiR. - Musieliśmy użyć broni, bo tłum był bardzo agresywny - mówi podinsp. Bibianna Bortacka, rzecznik prasowy KWP w Lublinie. - Ranni zostali policjanci. Strzały ostudziły napastników. Życiu pięciu rannych policjantów nie zagraża niebezpieczeństwo. Jeden ma ranę kolana, pozostali lżejsze obrażenia.
Na długo przed trzecioligowym meczem lublinian z Cracovią Kraków (rozpoczął się o godz. 13) na trybunach pojawili się fani Motoru. Zajęli miejsca w sektorze specjalnym. Większość z nich to uczniowie. - Co, wolne dzisiaj macie? - E tam, zerwaliśmy się - odparł
12-13-letni chłopak w szaliku
w barwach Motoru. Lubelscy kibice mieli nadzieję, że fani z Krakowa usiądą
w sąsiednim sektorze. Przygotowali ogromny "zaczepny” transparent
z napisem: "Nieproszeni goście”.
Atmosfera gęstniała z minuty na minutę. W drugiej połowie meczu kilku kibicom
z Lublina puściły nerwy. Próbowali przedrzeć się przez kordon ochroniarzy
i policji. Za wszelką cenę chcieli dostać się do sektora zajętego przez kibiców
z Krakowa. W kierunku funkcjonariuszy poleciały kamienie i petardy. Policjanci strzelili w powietrze ostrzegawczo.
Końcowy gwizdek sędziego. Obydwa sektory kibiców - "krakowski”
i "lubelski” są szczelnie otoczone przez policję. Najpierw wyprowadzani są kibice z Krakowa. Autokary podjechały pod samą bramę. Kibice wymieniają "pożegnalne hasła”. "Wyp...!” - tak odprawiają krakowskich kibiców "fani” znad Bystrzycy.
Początkowo nic nie wskazywało, że dojdzie do zadymy. Zaczęła się na ulicy. Do późnych godzin nocnych policjanci dyżurowali w zwiększonej obsadzie. Awantur już nie było.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!