środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lublin: Nie wytną drzewa przy ul. Peowiaków

Dodano: 24 czerwca 2015, 20:31
Autor: Dominik Smaga

Podczas majowych wichur od drzewa odłamał się konar, który runął na ziemię niszcząc m.in. reklamę świetlną
Podczas majowych wichur od drzewa odłamał się konar, który runął na ziemię niszcząc m.in. reklamę świetlną

Nie będzie wycinki dużego kasztanowca rosnącego przy ul. Peowiaków. O zgodę na jego usunięcie stara się właściciel posesji, który twierdzi, że drzewo jest chore. Ratusz ma inne ekspertyzy i zgody odmawia. Kolejny wniosek właściciela pozostał bez rozpoznania.

O tym drzewie już raz pisaliśmy. Rośnie ono na działce, na której niegdyś działało kino. Nowy właściciel już w 2012 r. wystąpił o zgodę na wycinkę. Przedstawił w Ratuszu ekspertyzy mówiące, że kasztanowiec zagraża bezpieczeństwu. Ratusz miał inne, mówiące, że drzewa nie trzeba wycinać.

Urzędnicy postanowili rozwiać te wątpliwości prosząc o opinię naukowca z Warszawy. Na jej podstawie odmówili zgody na wycinkę podkreślając, że właściciel powinien raczej zabrać się za pielęgnację drzewa. Decyzja została wydana we wrześniu 2012 r. Wnioskodawca się od niej nie odwołał.

Wichura

O kasztanowcu zrobiło się głośno tej wiosny. Podczas majowych wichur od drzewa odłamał się konar, który runął na ziemię niszcząc m.in. reklamę świetlną. Kilkanaście godzin później straż pożarna musiała odcinać inny konar z tego samego kasztanowca. Właściciel działki podniósł alarm tłumacząc, że drzewo jest groźne dla przechodniów. Złożył też w Urzędzie Miasta nowy wniosek o zezwolenie na wycinkę. Tyle, że niekompletny.

Czego w nim zabrakło? – Zgody wszystkich użytkowników wieczystych nieruchomości, imienia, nazwiska i adresu posiadacza nieruchomości, tytułu prawnego władania nieruchomością, obwodu pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm, przeznaczenia terenu, na którym rośnie, terminu zamierzonego usunięcia drzewa – tłumaczyła Joanna Bobowska z Urzędu Miasta. – Te dane wymagane są zapisami Ustawy o ochronie przyrody.

– Wezwanie jest absurdalne – odpowiadała Katarzyna Drwal, przedstawicielka właściciela. – Wszystkie dokumenty były już dostarczone podczas wcześniejszego postępowania i wydania negatywnej opinii.

Ale zdaniem urzędników nie można było wyjąć poszczególnych dokumentów z akt wcześniejszej sprawy i dołączyć ich do nowego postępowania. – W przeciwnym razie wniosek pozostanie bez rozpoznania – zastrzegali w Ratuszu.

 Oględzieny z konserwatorem

Losy kasztanowca leżą w rękach miejskiego konserwatora zabytków, który na wspólne oględziny umówił się już z ludźmi z Biura Miejskiego Architekta Zieleni. Ale żadnych oględzin nie będzie. – Wnioskodawca mimo dwukrotnego wezwania nie uzupełnił wniosku o zgodę osoby, która jest wraz z nim użytkownikiem wieczystym nieruchomości, co uniemożliwia wszczęcie postępowania – wyjaśnia Bobowska. – Braki formalne wniosku uniemożliwiają przeprowadzenie oględzin.

Za samowolne wycięcie kasztanowca bez uprzedniego uzyskania zezwolenia z Urzędu Miasta właścicielowi działki groziłaby kara finansowa, która w przypadku tego drzewa mogłaby wynieść ok. 185 tys. złotych.

Czytaj więcej o: Lublin peowiaków
Gość
Irasiad
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 czerwca 2015 o 07:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby właściciel tej nieruchomości był na ten przykład przychylnym prezydentowi członkiem Rady Miasta i jednocześnie przewodniczącym Rady Nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej, która zapragnęła wyciąć nie jedno, a ponad setkę drzew, to i problemu ze zgodą pewnie by nie było. Sprawy wyrębu drzew w Parku Ludowym w okresie lęgowym ptactwa, płazów i gadów wspominać już nawet szkoda, bo jeszcze by się obrazili mieszkańcy ul. Walecznych...
Rozwiń
Irasiad
Irasiad (25 czerwca 2015 o 07:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

woda z solą i po temacie... własność prywatna to rzecz święta. W Niemczech paradoksalnie jest więcej drzew mimo obowiązywania zupełnej swobody przy wycince drzew na prywatnych działkach wyłączając pomniki przyrody. każdy tam bez strachu i z przyjemnością sadzi nowe drzewa bo wie że w każdej chwili w razie potrzeby będzie mógł je ściąć. U nas nikt normalny drzew nie sadzi na własnej działce bo potem same kłopoty.

Ale Niemcy są źli i feee. I to właśnie jest głupota naszej polityki którą widać na każdym kroku.

Rozwiń
Gość
Gość (24 czerwca 2015 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciemnota tych magistrackich urzędasów jest przeogromna. Niech poczytają sobie KPA.
Rozwiń
Gość
Gość (24 czerwca 2015 o 22:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Są bardzo łatwe i szybkie metody na pozbycie się drzewa :)
Rozwiń
Gość
Gość (24 czerwca 2015 o 21:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
woda z solą i po temacie... własność prywatna to rzecz święta. W Niemczech paradoksalnie jest więcej drzew mimo obowiązywania zupełnej swobody przy wycince drzew na prywatnych działkach wyłączając pomniki przyrody. każdy tam bez strachu i z przyjemnością sadzi nowe drzewa bo wie że w każdej chwili w razie potrzeby będzie mógł je ściąć. U nas nikt normalny drzew nie sadzi na własnej działce bo potem same kłopoty.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!