środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Lublin: Ugryzł w nogę ratownika medycznego, bo nie chciał do szpitala

Dodano: 10 sierpnia 2017, 15:29

Do awantury z udziałem Macieja W. doszło w piątek, ok. godz. 2 w nocy
Do awantury z udziałem Macieja W. doszło w piątek, ok. godz. 2 w nocy

30-latek z Lublina odpowie za napaść na ratowników medycznych. Miał ich bić i opluwać, a jednego z nich ugryzł w nogę. Po zatrzymaniu przez policję okazało się, że mężczyzna ma na koncie włamania i kradzieże

Maciej W. został już tymczasowo aresztowany. Najbliższe trzy miesiące spędzi w celi. Postawiono mu cały szereg zarzutów. Mężczyzna odpowie m.in. za napaść na ratowników medycznych.

– Obraził i uderzył ratownika w twarz, szarpał za odzież i kierował wobec niego groźby pozbawienia życia. Drugiego z ratowników ugryzł w udo – wylicza Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Rejonowej Lubin-Południe.

Do awantury z udziałem Macieja W. doszło w piątek, ok. godz. 2 w nocy. Partnerka mężczyzny wezwała pogotowie tłumacząc, że 30-latek ma silne bóle kręgosłupa. Kiedy ratownicy weszli do mieszkania przy ul. Szmaragdowej, Maciej W. i jego partnerka siedzieli na łóżku. Wyglądali na nietrzeźwych. Mężczyzna tłumaczył, że się potłukł. Nie chciał jednak poddać się badaniu. Z relacji ratowników wynika, iż skarżył się, że „ma ciężkie życie”. Wreszcie w niewybrednych słowach kazał im się wynosić z mieszkania. Kiedy ratownicy zaproponowali, że zabiorą go na szpitalny oddział ratunkowy, stał się jeszcze bardziej agresywny. Groził, że ich pozabija. W tej sytuacji ratownicy postanowili wyjść.

– Wtedy on skoczył do mnie. Złapał mnie za koszulkę i dwa razy uderzył pięścią w twarz – tak reakcję Macieja W. zapamiętał jeden z ratowników. Jego kolega próbował odepchnąć napastnika, ale ten cały czas zadawał kolejne ciosy. Kiedy wreszcie udało się powalić 30-latka, uderzony wcześniej ratownik usiadł mu na nogach.

– On dalej bił kolegę pięściami, opluł go i ugryzł w udo – relacjonował później ratownik.

Załodze pogotowia udało się wezwać policję. Mundurowi zatrzymali 30-latka. Okazało się, że jest on poszukiwany do innej sprawy, dotyczącej włamań i kradzieży. Policjanci podejrzewali, że Maciej W. okradał piwnice i mieszkania. Mężczyzna początkowo wszystkiemu zaprzeczał. Później jednak, jak informuje prokuratura, przyznał się do kradzieży. Agresję wobec ratowników tłumaczył alkoholem.

Partnerka Macieja W. przekonywała śledczych, że to ratownicy medyczni byli agresywni. Mieli się zdenerwować, kiedy 30-latek nie chciał z nimi jechać do szpitala.

– Złapali go we dwóch i położyli na łóżku. Jeden go trzymał, a drugi bił po żebrach – przekonywała konkubina Macieja W. Jej opowieści nie przekonały jednak śledczych. 30-latek ma już na koncie konflikty z prawem. Był karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu. Teraz odpowie zarówno za napaść na ratowników, jak i kradzieże z włamaniem. Grozi mu do 10 lat za kratami.

Czytaj więcej o: Lublin ratownictwo medyczne
Użytkownik niezarejestrowany
Burżuj
Użytkownik niezarejestrowany
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 sierpnia 2017 o 13:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widac w polsce szerzy sie buracto. Nie dosc ze chcieli mu pomoc to jeszcze sa obrazani. Pelne prawo do samoobrony chyba sie komus cos poprzestawialo w glowie. Kolejny raz to powinien umierac w meczarniach i nikt mu wtedy nie pomoze. Jak czytam ze ratownicy sa winni to se mysle ze swiat schodzi na psy. Po co wzywali pogotowie...
Rozwiń
Burżuj
Burżuj (11 sierpnia 2017 o 00:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dzielnica czuby i wszystko jasne.Sama patologia tak jak na LSM kupa narkomantów,pijaków,konkubin i konkubentów.
Rozwiń
Gość
Gość (10 sierpnia 2017 o 23:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Takich pacjentów jak ten bandycki śmieć należałoby uspokajać zastrzykiem. Może Pavulonem?...
Rozwiń
Zdziwiony
Zdziwiony (10 sierpnia 2017 o 19:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak nie chciał jechać, to po co brali na siłę? Trzeba było zostawić w domu...  Dlatego są kolejki na SOR-ach, skoro pajent musi się siłą bronić przed wywiezieniem...
Rozwiń
Leo
Leo (10 sierpnia 2017 o 19:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przecież tutaj to ratownicy są winni - jeśli ktoś jest przytomny i nie życzy sobie pomocy to powinni natychmiast się wynieść. Jeśli tego nie zrobili to są winni próby porwania, a on miał pełne prawo do samoobrony.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!