niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lublinianie przestali jeść ogórki, hurtownicy liczą straty

Dodano: 31 maja 2011, 21:27

Ogórkowe zamieszanie wpłynęło na ceny. Jeszcze niedawno kilogram ogórków kosztował 2 zł, teraz cena
Ogórkowe zamieszanie wpłynęło na ceny. Jeszcze niedawno kilogram ogórków kosztował 2 zł, teraz cena

Hurtownicy z giełdy w Elizówce koło Lublina mają problem ze sprzedażą ogórków. Początki paniki zauważają również sklepikarze. Zaś niektóre firmy cateringowe wycofały mizerię z menu.

– Psychoza na pewno jest – zauważa Paweł Sławiński, hurtownik z Elizówki. – Ludzie pytają, skąd pochodzą nie tylko warzywa, ale i owoce. Mieliśmy zamówienie ze szkoły gastronomicznej na 10 kg ogórków. W poniedziałek jednak zmienili zdanie i już ich nie kupują. Kompletnie nie rozumiem takiego zachowania, ponieważ od lutego sprzedajemy tylko polski towar. A on jest bezpieczny.

– Ogórek od poniedziałku praktycznie się nie sprzedaje – dodaje Robert Strzałkowski, pracownik jednego ze stoisk na lubelskiej giełdzie. – Ludzie się boją, ale chyba nie wiedzą, że o tej porze roku nikomu nie opłaca się sprowadzać ogórka czy pomidora z zagranicy.

Tymczasem szefowie giełdy w Elizówce twierdzą, że sytuacja na rynku się nie zmieniła. – Jest spokojnie – zapewnia Ryszard Nowak, prezes Lubelskiego Rynku Hurtowego. – Odnotowujemy nawet wzrost sprzedaży, bo teraz mamy czas, kiedy odbywają się przyjęcia komunijne.

Z powodu napływających informacji z Niemiec niektóre firmy cateringowe wycofały z oferty surówki z ogórkiem.

– Jeszcze w ubiegłym tygodniu podawaliśmy mizerię, teraz nie ma jej w naszym menu – przyznaje Anna Bończewska z firmy Gaster. – Pewnie nie byłoby zainteresowania.

Inni podchodzą do tego spokojnie. – Może jedna osoba na sto zapytała mnie, skąd są warzywa – twierdzi z kolei Sławomir Mielnik, menedżer restauracji Galeria Smaku.

– Ani nie zmieniłam swoich zwyczajów, jeśli chodzi o przygotowanie warzyw do jedzenia, ani nie rezygnuję z kupowania ogórków i pomidorów – przekonuje Anna Nowak, mieszkanka Lublina. – Myję je tak, jak zawsze, a ogórki obieram. Moim zdaniem, nie ma co panikować.

Mniejsze zainteresowanie ogórkami zauważają sklepikarze. – Klienci upewniają się, czy na pewno pochodzą z Polski – wyjaśnia pani Grażyna z osiedlowego sklepu na Czechowie. – Rzadko kupują ogórki. Jeśli już, to biorą je głównie mężczyźni.

Trzy pytania do Prof. dr hab. Anny Skorupskiej z Zakładu Mikrobiologii i Genetyki UMCS

• Jakie warunki najlepiej sprzyjają rozwojowi bakterii coli w warzywach?
– 37 stopni Celsjusza to dla niej optymalna temperatura do rozwoju. Latem rozprzestrzenia się ona najczęściej.
• Czy to ten sam typ bakterii coli, który każdy z nas ma w swoim organizmie?
– Nie. Skażone warzywa
mają w sobie szczep bakterii, który nabrał zupełnie
nowych możliwości. Mogą okazać się dla człowieka śmiertelne.
• Czyli strach przed zjedzeniem zakażonych warzyw jest jak najbardziej uzasadniony?
– Tak. Dlatego powinniśmy jeść gotowane warzywa. Wysoka temperatura zabija bakterie. Mrożenie warzyw sprawi jedynie, że bakteria coli dobrze się przechowa.

Trzy pytania do Janusza Słodzińskiego dyr. Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie

• W jaki sposób sanepid monitoruje rynek warzyw w woj. lubelskim?
– Na bieżąco inspektorzy sprawdzają hurtownie
warzyw. Ogórki, sałata,
cukinie i pomidory,
na te warzywa zwracamy szczególną uwagę.
• W jaki sposób możemy uniknąć zatrucia?
– Zalecamy przede wszystkim dokładne mycie warzyw przed zjedzeniem. To jednak nie pozwoli w zupełności wyeliminować bakterii, które są
w warzywach. Najlepiej,
jeśli spożywamy warzywa gotowane.
• Jak mogą wyglądać
pierwsze objawy zatrucia?
– Na początku pojawia się krwawa biegunka. Nawet spożycie niewielkiej ilości produktu, zawierającego bakterię coli, może okazać się niebezpieczne. W przypadku dzieci może nawet zakończyć się śmiercią.

Pytała: Anna Jasińska
Czytaj więcej o:
obywatel
makataka
Nabuchodonozor
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

obywatel
obywatel (1 czerwca 2011 o 11:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a rolnicy i hurtownicy znowu zaczynaja wyglaszac swoje propagandowe obawy ze od razu przestalismy jesc ze zmarnuja dorobek zycia ze pieniedzy tyle przepadlo ... kurrr jak to slysze to mnie cos od razu trąca z nerwow bo zawsze chca doplat pozniej chca odszkodowan pozniej jeszcze sie żalą bo pieniedzy mało ... kto Wam kazał wybierać taką działalność ... akurat chodzi mi głównie o hurtowników ... do pracy jełopy! pozatym wiem z otoczenia że jak hurtownik wie co robić to napewno nie straci a wy tam bąki zbijacie i czasem ceny zawyżacie bo jeszcze Wam mało. Pomijajac to wszystko nie polecam kupna warzyw z Biedronki bo ponoc tylko ona nie okreslila skąd je biorą a zazwyczaj na wiekszosci napisana Hiszpania lub inny kraj niż nasz !
Rozwiń
makataka
makataka (1 czerwca 2011 o 10:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do niedawna wmawiali nam zeby jesc swieze warzywa, bo gotowane to nie maja witamin. Teraz mowia jak jesc warzywa to tylko gotowanw... swira mozna dostac. A tak swoja drogo to jak smakuje gotowany ogorek w mizeri...
Rozwiń
Nabuchodonozor
Nabuchodonozor (1 czerwca 2011 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Paweł' timestamp='1306908799' post='484359']
to Ty jakiś pleps jak na ogórki Cie nie stać albo ze Swidnika
[/quote]
Plebs się pisze, mógłbyś chociaż znać prawidłową pisownię miejsca twego pochodzenia....a nie wrzucać innym. Widać, że w życiu nie skalałeś się żadną książką...
Rozwiń
Paweł
Paweł (1 czerwca 2011 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to Ty jakiś pleps jak na ogórki Cie nie stać albo ze Swidnika
Rozwiń
m
m (1 czerwca 2011 o 07:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Usłyszy jedno z drugim o że ogórki są skażone gdzieś za granicą i od razu przestają kupować, a przecież w Polsce ludzie sprzedają krajowy towar i nie skażony. Jakby powiedzieli że woda była skażona W Hiszpanii też byście pić przestali? Co za ludzie ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!