sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Lubsacro 2015. Ruszyły targi sakralne w mieście czterech arcybiskupów (zdjęcia, wideo)

Dodano: 29 września 2015, 20:48
Autor: aa, mk

Metropolita lubelski arcybiskup Stanisław Budzik oraz prawosławny arcybiskup lubelsko-chełmski Abel byli jednymi z pierwszych gości, którzy we wtorek odwiedzili Targi Sakralne Lubsacro.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

W organizowanej już po raz 7. przez Targi Lublin imprezie bierze udział 60 wystawców, przede wszystkim z Polski.

– Bardzo się cieszę, że po raz pierwszy mogę być na otwarciu lubelskich targów sakralnych – podkreślał podczas otwarcia targów abp Stanisław Budzik. I dodał: Kiedyś czytałem, że w uzasadnieniu dla Lublina jako miejsca targów sakralnych było stwierdzenie, że to miasto jest siedzibą dwóch arcybiskupów. Właśnie ja i arcybiskup Abel reprezentujemy dwie tradycje. W Lublinie jest jeszcze dwóch arcybiskupów seniorów – abp Bolesław Pylak i abp Stanisław Wielgus. Nie wiem czy gdzieś tak jest jeszcze w Polsce. W Krakowie co prawda jest kilku kardynałów, w Gnieźnie trzech prymasów. Warszawa też jest dobrze obsadzona, ale czterech arcybiskupów ma pewnie tylko Lublin.

Metropolita lubelski podkreślał, że jest to symbol tradycji miasta. – Tradycji, w której spotykały się różne wyznania, różne religie – kontynuował abp Budzik. – Gdzie rzeczywistość sakralna była bardzo bogata, ukształtowała historię naszego regionu, naszej archidiecezji, naszej metropolii.

W Targach Sakralnych Lubsacro bierze udział 60 wystawców z kraju. Jest też jedna firma z Niemiec. Na targach można zapoznać się m.in. z ofertą firm ludwisarskich i złotniczych, pracowni rzeźbiarskich i zakładów stolarskich. Duchowni mogą kupić również szaty i przedmioty liturgiczne. Ale nie tylko. Są też dewocjonalia. Prezentowana jest też oferta z zakresu turystyki religijnej i pielgrzymkowej.

Targom towarzyszą też bezpłatne warszaty. Organizatorzy przygotowali również kilka ekspozycji.
– Tym razem polecam państwu szczególnie imprezy i ekspozycje towarzyszące naszym targom – zachęcała Krystyna Węclewicz-Grajek, prezes Targów Lublin. – Przede wszystkim wystawę Jan Paweł II. Dar Polski dla świata, która została przygotowana przez Katolicki Uniwersytet Lubelski, wystawę malarstwa autorstwa Mariusza Kiryły, spotkania autorskie z ks. Januszem Kozłowskim i ks. dr hab. Adamem Rybickim. Polecam też nowości wydawnicze m.in. najnowszą książkę Jego Ekscelencji arcybiskupa Stanisława Budzika.

Podczas targów można oglądać również wystawę prac dzieci – nie tylko laureatów ale też i uczestników konkursu „Moja parafia”, na który najmłodsi nadesłali blisko 200 prac.

Targi sakralne w Targach Lublin przy ul. Dworcowej 11 można zwiedzać też w środę w godz. 10-16. Wstęp jest bezpłatny po uprzedniej rejestracji.

wieczność czeka
Gość
zenon
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wieczność czeka
wieczność czeka (30 września 2015 o 22:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wizja piekła – Świadectwo Siostry Anny Grzybowskiej, Szarytki

spisane przez Siostrę Dorotę Trybułę, ze Zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek - Rycerz Niepokalanej 11/1996.

Ze skopiowanych materiałów byłej strony internetowej ks. Adama Strzałkowskiego:

Siostrę Annę Grzybowską, szarytkę, znało kilka naszych zakonnic, które do tej pory żyją. Jej rodzona siostra Brygida (zm. 26 II 1976) należała do naszego zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek. Ostatnie lata spędziła w Wejherowie.

S. Anna odwiedzała ją i pielęgnowała. Opowiadała wtedy o swoich nadzwyczajnych przygodach wojennych, które na prośbę naszych sióstr spisała - S. M. Dorota Trybuła CR, 14 II 1996

DZIĘKI CI, MARYJO, TYŚ MNIE URATOWAŁA!

Pamiętnym wydarzeniem z czasu mojej pracy w szpitalu po drugim zajęciu Lwowa przez Rosjan była śmierć 26-letniego Franka N. Był on wielkim zbrodniarzem i przestępcą, co ujawniło się dopiero przy jego śmierci. Do wybuchu wojny pracował jako woźnica w Zakładzie Nieuleczalnie Chorych. W chwili rozpoczęcia działań wojennych porzucił samowolnie dotychczasowe zajęcia i przyłączył się do bandy rabusiów. Nawrócenie jego było dziełem miłosierdzia Matki Najświętszej. Wyprosiła je codziennym odmawianiem różańca przez sześć lat siostra szarytka Zamysłowska. Była ona przełożoną Zakładu, w którym Franek pracował i z którego uciekł ku jej wielkiemu zmartwieniu.

Nawrócenie Franka

Do Szpitala na klinikę chirurgiczną przywieziono go w 1945 r. w bardzo ciężkim stanie. Miał gruźlicę płuc i ropne zapalenie opłucnej na tle gruźliczym. Leżał na klinice trzy miesiące. W tym okresie trzy razy zgłaszał się do spowiedzi i Komunii św. Stan zdrowia Franka w trzecim miesiącu pogarszał się z dnia na dzień. 31 X 1945 r. o godz. 15, w czasie gdyśmy ścieliły łóżko i poprawiały pozycję chorego, nastąpił silny krwotok płucny. Zalane zostały krwią łóżko i podłoga, a również ja z drugą siostrą, i to od twarzy aż do stóp.

Mimo to Franek nie zakończył życia, ale zaczął krzyczeć, że widzi szatanów i piekło otwarte, do którego usiłują go wciągnąć przy pomocy różnych narzędzi. Równocześnie duszę jego paliły popełnione zbrodnie. Wyznawał je teraz głośno, wołając rozpaczliwie: „Księdza!!!" i zasłaniając się siostrami (które trzymał oburęcz) przed atakiem złych duchów. Przykurczył nogi pod siebie i szamotał się w okropnym przerażeniu. Zachęta do ufności w Miłosierdzie Boże i poddawane akty żalu doskonałego nie uspokajały umierającego. Sytuacja stawała się rozpaczliwa. O tej porze znaleźć księdza na terenie szpitala równało się z cudem, a ks. kapelan mieszkał na plebanii [parafii] św. Antoniego, kilometr od kliniki. Proszę Franka, żeby mnie puścił, to pójdę szukać księdza, a on na to: „Nie puszczę, bo mnie szatani porwą". Podaję Frankowi różaniec i mówię: „Trzymaj, on cię też zasłoni od szatanów, a mnie puść". Wyszłam zrozpaczona na korytarz, i o cudo!: korytarzem idzie ksiądz karmelita z obiadem do chorego brata zakonnego. Proszę go, aby zostawił torbę na korytarzu, a sam przyszedł na salę, aby udzielić rozgrzeszenia umierającemu, równocześnie podaję mu stułę i oleje święte.

Gdy kapłan stanął na sali, piekło w tej chwili zniknęło wraz z szatanami. Franek wyciągnął przykurczone nogi i zaczął od początku litanię okropnych zbrodni, nie zapominając i o świętokradztwach, co już wszyscy obecni na sali słyszeli drugi raz. Kapłan mówi do penitenta: „Ciszej, ciszej…", ale Franek stanowczym głosem mówi: „Żadne cicho, na Sądzie Bożym cały świat będzie wiedział, jakie zbrodnie popełniłem!" - i dalej wyrzucał z siebie to, co stanowiło jego największą mękę. Gdy skończył i otrzymał rozgrzeszenie, uspokoił się zupełnie, wyciągnął ręce jakby do kogoś na przywitanie i ostatkiem sił krzyknął: „Dzięki Ci, Maryjo, Tyś mnie uratowała!", a złożywszy ręce na piersiach, skonał. Namaszczenie otrzymał już jako zmarły.

Sześciogodzinna spowiedź

Zrobiłyśmy z drugą siostrą porządek ze zwłokami, z łóżkiem i podłogą, żeby nikt więcej nie zakażał się. Umyłyśmy się same, przebrały chałaty i poszły do dalszych obowiązków, s. Cecylia na salę nr 10, a ja z powrotem na salę nr 5, gdzie oprócz Franka leżało jeszcze ośmiu ciężko chorych mężczyzn. Jakież było moje zdziwienie, gdy żaden z chorych nie leżał w łóżku, ale wszyscy pod łóżkami, z głowami nakrytymi poduszkami i materacami. Nawet chory na wyciągu, z kolanem rozbitym kulą dum-dum i ciężką raną na udzie, leżał pod łóżkiem, uwolniony ze stalowych drutów i obciążenia nogi. Kiedy zobaczyłam jego twarz, był zmieniony nie do poznania: włosy białe, a oczy [uciekające] pod powieki. Kurczowo trzymał materac na głowie i przeraźliwym głosem żądał księdza, i to natychmiast. O księdza wołali też wszyscy inni.

W tej chwili posłałam sanitariuszkę, aby na bramie głównego budynku zaznaczyła na tablicy konieczną obecność księdza na oddziale, a sama przy pomocy sanitariuszek i sanitariusza ze sali operacyjnej wyciągaliśmy chorych i układali na łóżkach jak należy. Wszyscy byli przerażeni i czekali na księdza, jak tonący na deskę ratunku. Przyszedł ks. Woroniecki, kapelan, 15 minut po 17-tej. Ja trzymałam dyżur na korytarzu, żeby nikt nie przeszkadzał ani z kolacją, ani z wizytą lekarską. O godz. 23.15 wyszedł ks. kapelan na korytarz blady i oblany potem. Zapytał, co było na tej sali, i jak długi upadł zemdlony na ziemię. Zobaczyły to dwie Rosjanki, nocne dyżurne, i przybiegły pomóc mi ratować go, a potem położyć na wózku szpitalnym, aż do dojścia do normy. Na plebanię odprowadzili księdza dwaj portierzy.

Na sali nr 5 jeden szloch. O kolacji chorzy słyszeć nie chcieli. Prosili, żeby pomóc im odprawić pokutę i razem z nimi dziękować, że oni jeszcze żyją, że się mogli spowiadać, że ich szatani nie porwali do piekła, które widzieli na sali. Całą noc spędziłam z nimi na modlitwie i na przygotowaniu do Komunii świętej.

Rano, gdy zobaczyli księdza z Panem Jezusem, płakali głośno jak dzieci. Jak miłe musiały być te łzy Zbawicielowi, którego łaska odniosła tak wielkie zwycięstwo. Śniadania nie chcieli jeść, ale płacząc dziękowali za przeżyty wczorajszy dzień. Zrobiłam co było konieczne na tej sali i wybiegłam, żeby przygotować cały oddział do wizyty lekarskiej na godz. 8 rano.

cd

http://www.duchprawdy.com/s_anna_grzybowska_swiadectwo_wizja_piekla.htm

Rozwiń
Gość
Gość (30 września 2015 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czytam i oczom niewierze czy w tym kraju to sami ateiści Jeśli nie chcesz słuchać księdza to nie chudź do kościoła , czy na przyjęcie ubierasz się w najgorsze szmaty, strój liturgiczny to forma eleganckiego ubioru by godnie stanąć przed ołtarzem i chyba nie czytałeś jeden z drugim Biblii w której napisano by włożyć najpiękniejsze szaty gdy idziemy w gości, by uszanować gospodarza. Matka widać cię nie nauczyła szacunku do innych i wartości które stworzyły ten świat bo bez kultury duchowej tkwił byś w analfabetyzmie i uganiał się za mamutami
Rozwiń
zenon
zenon (30 września 2015 o 10:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ludzie poza światem!


a i owszem, trochę poza tym światem. Ale ponieważ jednak w tym świetcie, materialne środki wyrazu wiary są potrzebne.

Rozwiń
Gość
Gość (30 września 2015 o 10:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ej lejwody!

Wśród wielu świetych nowości, o których trąbiła Panorama Lubelska zabrakło jednej:

Biskupa i Ksiedza na Pilota!

Człowiek by se nacisnął klawisz w Pilocie i miałby święty spokój!

Człowiek miałby święty spokój...,ale biskup i ksiądz już nie. :)

Rozwiń
świete spoko
świete spoko (30 września 2015 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ej lejwody!

Wśród wielu świetych nowości, o których trąbiła Panorama Lubelska zabrakło jednej:

Biskupa i Ksiedza na Pilota!

Człowiek by se nacisnął klawisz w Pilocie i miałby święty spokój!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!