czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Mały geniusz w Lublinie. 7-letni Kamil trafi na nauczanie akademickie?

Dodano: 18 maja 2015, 13:29

Kamil Wroński (fot. AS)
Kamil Wroński (fot. AS)

Jak jest twoja ulubiona zabawa? – Mechatronika i konstruowanie robotów – odpowiada 7-letni Kamil Wroński z Lublina. Chłopiec rozwiązuje samodzielnie zadania z matematyki przeznaczone dla szóstoklasistów. Kuratorium oświaty potwierdza, że konieczny jest indywidualny tok nauczania pod kierunkiem uczelni. Tylko kto się tego podejmie?

Kamil od zawsze lubił liczyć. To zaczęło się już jak miał jakieś 1,5 roku, kiedy dowiedział się, co to są liczby. W tym czasie zaczął mówić pełnymi zdaniami. I wszystko przeliczał – opowiada Patryk Wroński, ojciec 7-letniego Kamila, ucznia II klasy Szkoły Podstawowej nr 4 w Lublinie. – Jak gdzieś szliśmy, to było np. liczenie schodów, dzielenie przez 2, mnożenie przez 2. To była dla niego zabawa – dodaje.

Matematyka była i jest obecna w codziennym życiu chłopca. – Kiedyś wracaliśmy od rodziny do Lublina. Do pokonania mieliśmy jeszcze 68 km. Kamil zapytał, jak szybko jedziemy.

Odpowiedziałem, że 90 km/h. On natychmiast podał, za ile powinniśmy być w domu. Kiedy z żoną zaczęliśmy to liczyć, a zajęło nam to trochę czasu, wynik się potwierdził.

Kamila mało interesuje kopanie piłki i inne zabawy, które zajmują chłopców w jego wieku. W pokoju 7-latka jest mnóstwo klocków Lego – ale tych służących do samodzielnego konstruowania i programowania robotów. Jest też tablica do pisania, na której chłopiec bez przerwy coś liczy i przelicza.

Kamil z ochotą prezentuje nam skonstruowane przez siebie auta i roboty.

• Jaka jest Twoja ulubiona zabawa?

– Mechatronika. Lubię też konstruować roboty – odpowiada bez wahania.

– To są konstrukcje, które Kamil stworzył. Twórczo wpadł na pomysł, jak należy to złożyć, żeby działało – mówi dr Aleksandra Lato, tutor, indywidualny opiekun edukacyjno-pedagogiczny, który pomaga odkrywać i rozwijać potencjał oraz mocne strony dzieci i młodzieży. Ma zajęcia z Kamilem. – Moim zdaniem to świadczy nie tylko o tym, że chłopiec jest ponadprzeciętnie uzdolniony. To świadczy też o jego talencie. Te budowle Kamil albo stworzył sam, albo je ulepszył.

– Kamil jest dzieckiem wyjątkowo uzdolnionym – potwierdza Mateusz Sych, który ma z chłopcem zajęcia z robotyki, dziedziny na styku mechaniki, elektroniki i informatyki. – Z dzieleniem, mnożeniem i potęgowaniem radzi sobie bardzo dobrze. Podobnie jak z konstruowaniem. Działa odruchowo.

Kłopot w tym, że dla dzieci utalentowanych muzycznie, tanecznie czy też instrumentalnie zajęć pozalekcyjnych nie brakuje. Dla matematycznego geniusza ich nie ma.

Profesorowie chcą go uczyć

– Program nauczania mamy, jaki mamy. Pojawia się więc pytanie: gdzie zapisać 7-letnie dziecko, aby mogło uczyć się mechatroniki? – akcentuje tato Kamila, który wspólnie z żoną przeszukał w tym celu internet i obdzwonił wiele instytucji. – Profesorowie, z którymi rozmawiałem, chętnie uczyliby naszego syna. Tylko jak? Kamil nie będzie chodził na zajęcia ze studentami. Nie porozumie się z nimi. Zginie w tłumie. Zajęcia indywidualne? Tak, ale to są duże koszty.

Badania w poradni psychologiczno-pedagogicznej potwierdziły zdolności chłopca. Teraz Kamil przeszedł kolejne testy. – Czekamy na opinię kierującą naszego syna na nauczanie akademickie, żeby te jego umiejętności rozwijać – dodaje pan Patryk.

Rodzice korzystają też z pomocy Kuratorium Oświaty w Lublinie. – W sytuacji Kamila konieczny jest indywidualny tok nauczania przy współpracy z uczelnią. Należy opracować program dla tego ucznia – potwierdza Aleksandra Sępoch z KO.

• Więcej o Kamilu – w piątkowym Magazynie Dziennika Wschodniego.

WIDEO

W materiale występują: Kamil Wroński, Patryk Wroński i dr Aleksandra Lato.

Czytaj więcej o: szkoła edukacja
jacek dyć
MecanoGuy
Gość
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jacek dyć
jacek dyć (12 września 2016 o 10:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
na niedorozwoja, czy geniusza przychodzi koniec egzystencji, jak i biedaka, czy obleśnie bogatego. każdy pojazd mechaniczny, aby się poruszać musi posiadać silnik, który będzie go napędzać i gdy się zużyje, owy silnik możemy przekładać w inne karoserie. tu jedynie chcę świecić przykładem biorąc za przykład auta, aby zagadnienie jakie poruszę stało się bardziej zrozumiałe. dajmy na to, że po wyeksploatowaniu się pojazdu, jeden i ten sam silnik przekładam wciąż do nowych karoserii o gorszym, lub lepszy standardzie i kategorii aut, np. z fiata 126 do audi, a z audi do poloneza itd. itp.  tak i każde ciało nie będzie zdolne do oznak ożywienia, kiedy nie będzie w nim silnika, którego rolę tu odgrywa wieczna istota duchowa. kiedy zużyty wrak ciała i niekoniecznie ludzkiego staje na mecie swej egzystencji, wieczny duchowy aspekt, do tych pór więziony w nim, opuszcza je, by stanąć niekorzystnie na starcie ponownego rozwoju materialnego. umysł jest niczym komputer magazynujący wszystko w głębokiej podświadomości i świadomości, z czym nawet bezwiednie się styka nosiciel ciała, i co zostaje wyświetlone w odpowiednim ku temu czasie. zdarza się, że jakiś ktosiek ledwie wy***ył z pieluch, a już przejawia umiejętności malarskie, poetyckie, matematyczne, czy nawet zgoła inne skrajne dewiacje i każdy z jego otoczenia zachodzi w głowę skąd taki geniusz, czy też dewiant się wziął u ktosia. a więc, ktośki stojący jedną nogą nad grobem, bez możliwości dylematu, czy nadal egzystować, czy sobie umrzeć, nijak i w żaden sposób nie mogą pogodzić się z tym, iż tak wiele jeszcze mogłoby stać przed nimi możliwości rozwoju naukowego, twórczego, czy też zboczeń seksualnych, a może przestępczych możliwości. jednak, czy tego chcą, czy też nie chcą, muszą opuścić to ciało, lecz przeważnie nie myślą o opuszczaniu jego, bo i nie mają dostatecznej wiedzy duchowej na temat niezniszczalnego silnika poruszającego ciało, za to posiadają nagromadzoną wiedzę materialną w umyśle. subtelny umysł z wiedzą materialną tworzą swoisty kokon dla duchowej istoty i to one są przyczynkiem do przyjmowania kolejnych i kolejnych w nieskończoność narodzin w ciałach i właśnie - niekoniecznie ludzkich. takim sposobem ktosiek po opuszczeniu pieluch, gdy miał silne pragnienia w starym schorowanym ciele, teraz ma możliwości przerabiania tego, co obudziło się z drzemiącej podświadomości i kiedy otworzą się wszystkie annały o tym kierunku, może nastąpić zniechęcenie, względnie kontynuacja twórcza, która zawiedzie ktosia w obudowę z karoserii kategorii "porsche". wiedza którą operuję jest wiedzą stricte duchową, ona w zastosowaniu oczyszcza umysł z niekorzystnych dla mieszkańca ciała  zanieczyszczeń materialnych powodujących wieczną wędrówkę duchowego niewolnika z ciał do ciał i lepiej byłoby ją zastosować ktosiowi, by zakończyć etap wiecznego koła narodzin i śmierci.
Rozwiń
MecanoGuy
MecanoGuy (11 września 2016 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kto nie budował robotów z lego jak miał 8 lat... Ja nie miałem Lego, bo nie było rodziców stać, a i tak budowałem (Mecano). Zestaw za 350$... Jakby moich rodziców było stać na ochrone prywatnego domu, to też pewnie miałbym takie chody... A jak jest taki kreatywny i przerabia instrukcje, to dla czego pokazany jest zestaw z instrukcji? Sory za hejt, nie twierdze, że dzieciak nie jest utalentowany i że nie zostanie wybitnym inżynierem, ale przy takim poziomie inwestowania w jego rozwuj nie róbcie z niego Einstaina, to zwykły dzieciak o podwyższonym IQ jakich pelno w naszym kraju. Problem w tym, że aby te IQ 120~140 mogło rozkwitnąć trzeba inwestować, co rodzice robią, bo ich stać i bardzo dobrze. Natomiast media przesadzają moim zdaniem, bo wiele jest talentów w tym kraju, które nie mają indywidualnego toku nauczania i się marnują...
Rozwiń
Gość
Gość (5 sierpnia 2015 o 14:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Coś niecoś wiemy na ten temat. Sami wychowujemy dziecko wybitnie zdolne "przyspieszone" o dwa lata, które mając 10 lat rozwiązuje zadania z gimnazjum dotyczące treści merytorycznych, których wcześniej nie poznawało. W ciągu czterech lat edukacji szkolnej trzykrotnie zmieniało szkołę i na pewno nie z powodów wychowawczych. Szkoda tylko, że szkoły nie chcą się takimi uczniami zajmować, często nawet nie są wsparciem, a wręcz utrudniają życie dziecku i jego rodzicom (tylko nasz upór doprowadził do tego, że dziecko mogło zostać przyspieszone łącznie o dwa lata, że najprawdopodobniej będzie miało indywidualny tok z matematyki i informatyki - kolejna szkoła, kolejne rozmowy i procedura w toku). I nie jest to zależne od typu szkoły. Dziecko chodziło i do prywatnych i do państwowych, do katolickiej także. Smutne jest to, że dziecko, które ma ogromny talent matematyczny i informatyczny (rachunek prawdopodobieństwa interesował go już gdy miał 7 lat) zdane jest głównie na rodziców, którzy nie zawsze mają możliwości finansowe i kompetencje, aby pomóc dziecku rozwijać się zgodnie ze swoimi możliwościami i spowodować, aby było po prostu SZCZĘŚLIWE. W przeciągu kilku lat spotkaliśmy tylko kilku nauczycieli, którzy próbowali zrozumieć temat. Byliśmy nawet w kuratorium, ale potraktowano nas jak rodziców mających jakieś wyimaginowane roszczenia i nie wskazano żadnej furtki rozwiązania sytuacji. PRZYKRE !!! Przeszliśmy już dużo, a przed nami jeszcze więcej, ale czego nie robi się dla własnych dzieci. Przepraszam za kolokwializm. Nam jest trudno, a proszę sobie wyobrazić jak trudno jest takiemu 10 latkowi, który rozumie pewne zagadnienia lepiej niż niektórzy dorośli i potrafi świetnie uchwycić relacje interpersonalne. Dobrze zdaje sobie sprawę, że jest inny od swoich rówieśników i zdaje sobie sprawę, że jego potrzeby w zakresie relacji rówieśniczych nie będą spełnione, bo z rówieśnikami nie ma o czym rozmawiać a starsi np. gimnazjaliści nie chcą z nim rozmawiać. I tak żyje od wielu lat. Może warto pomyśleć o zorganizowaniu grupy wsparcia dla rodziców takich dzieci lub jakiegoś punktu konsultacyjnego. Nie tylko nasze dziecko, czy Kamil mają takie zdolności (dobrze, że rodzice Kamila są tak zdeterminowani w kształceniu syna). Wiele dzieci cierpi w samotności, zamyka się, bo myśli, że jest inne tzn. "nienormalne", bo łatwiej się uczy, bo interesują go inne problemy niż rówieśników. Nie wszystkie dzieci mają rodziców, którzy są w stanie zrozumieć "tak mocno" wybitne zdolności swoich dzieci, bądź są w stanie przebrnąć przez biurokrację szkolną. Pozdrawiam rodziców Kamila i wszystkich, którzy rozumieją problem dzieci wybitnie zdolnych lub chociaż pochylają się nad nim.
Rozwiń
qwerty
qwerty (20 maja 2015 o 07:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Taka nie normalność,degrengolada zaczęła się dużo wcześniej w tym dzikim kraju,jeszcze na długo przed tym zanim Kamil przyszedł na świat. Przykre jest  to że przyjdzie mu teraz żyć w tak dzikim kraju przynajmniej do osiągnięcia pełnoletności.

Rozwiń
Aleksandra L.
Aleksandra L. (19 maja 2015 o 22:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szanowni Państwo, wychowywanie dziecka ponadprzeciętnie uzdolnionego nie jest łatwe. Jest wiele dylematów i problemów, których, zapewniam Państwa, rodzice są świadomi. Widuję Kamila w jego naturalnym środowisku: w domu, z rodzicami. Przyglądam się „od wewnątrz” edukacji domowej Kamila. Sama prowadzę z Kamilem indywidualne zajęcia w celu rozwijania umiejętności społecznych, humanistycznych, poznawczych, np. myślenia abstrakcyjnego, metaforycznego, dedukcyjnego. Spotykam się z chłopcem i rodzicami prawie od roku i widzę, jak duże postępy Kamil zrobił w tym czasie. Widzę także, z jaką pasją Kamil wykonuje zadania konstrukcyjne. Zgodnie z koncepcją flow (teorię przepływu stworzył węgierski profesor psychologii Mihály Csíkszentmihályi), Kamil tak, jak artysta wpada w szał twórczy i wtedy zadania konstrukcyjne rozwiązuje z pasją, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół. Tworzenie skomplikowanych robotów daje chłopcu satysfakcję i poczucie spełnienia. Proszę postawić się na miejscu rodziców: mogliby mieć duże wyrzuty sumienia, gdyby zaprzepaścili potencjał Kamila-nie robiąc nic z uzdolnieniami chłopca. Kamil mógłby także czuć się nieszczęśliwie, nie mogąc rozwijać pasji. Sądzę, że przeliczając wszystkie straty i zyski, trzeba Kamilowi pomóc rozwinąć skrzydła w tym, w czym jest wyjątkowo uzdolniony. Trzeba to oczywiście zrobić z dużą rozwagą, rozsądnie. Nigdy nic nie wiadomo, być może nasza cywilizacja zyska na potencjale i wytrwałej pracy Kamila. Uważam, że należy wierzyć w każdego człowieka, że „człowiek jest celem samym w sobie”. Jestem przekonana, że w każdym człowieku drzemie potencjał, dlatego też zajmuję się tutoringiem, pomagam odkrywać oraz rozwijać kreatywność i mocne strony moich klientów- dzieci i młodzieży. Mam dużą satysfakcję, bo widzę, jak uwalnia się potencjał, jeśli się tylko w niego wierzy. Mam kilkoro uczniów prowadzonych w trybie indywidualnych spotkań, którzy znaleźli swoje mocne strony i je z przyjemnością rozwijają. Jestem przekonana, że Kamil może dużo osiągnąć i być może my też kiedyś na tym skorzystamy. A rodziców szanuję za to, że nie dali się zwariować i w sposób odpowiedzialny planują Kamilowi dalszą drogę edukacji (choć to kosztuje wiele nerwów i obaw). Z wyrazami szacunku, Aleksandra Lato Tutor, nauczyciel akademicki, właścicielka Centrum Kompetencji Profesus w Lublinie PS. Osoby, które chciałyby skrytykować chłopca, proszę by się zastanowiły zanim coś napiszą. Proszę wziąć pod uwagę, że niektóre słowa mogą zranić Kamila, który potrafi czytać. Osoba, która krytykuje, napisze co myśli i szybko zapomni o całej sprawie. A Kamil i jego rówieśnicy mogą długo pamiętać o negatywnej opinii wyrażonej w internecie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!