czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Mam 6 lat i chcę żyć

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 stycznia 2008, 19:01
Autor: EWA STĘPIEŃ

Dzieci chore na białaczkę piszą błagalne listy, żeby nie zabierać im ukochanych doktorów. Petycję napisaną w podobnym tonie złożyli w dyrekcji szpitala także ich rodzice.



- Boję się, że nie będzie mnie miał kto leczyć - napisał 9-letni Kuba. - Moi rodzice się bardzo martwią, co dalej będzie. Mój lekarz przychodzi do mnie bardzo często, kilka razy dziennie i stara się mnie pocieszyć.

Prawie wszyscy specjaliści z Kliniki Hematoonkologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie złożyli trzymiesięczne wypowiedzenia z pracy. To forma nacisku na dyrekcję w walce o wyższe płace. Ale dyrekcja nie ma takich pieniędzy, które spełniłyby oczekiwania lekarzy. Rodzice dzieci chorych na raka są przestraszeni, że w tej sytuacji jedyny w regionie taki ośrodek zostanie zamknięty.
Małgorzata Bardyka, matka 17-latka nie wyobraża sobie przyszłości bez lubelskiej kliniki. - Szokiem była dla mnie choroba syna, szokiem byłoby odejście lekarzy - załamuje ręce. - Syn leczy się tutaj od półtora roku. Nie wiem, gdzie byśmy się podziali.

Do sekretariatu dyrekcji szpitala wpłynęło już pismo od rodziców proszących o nie podejmowanie decyzji skutkujących zamknięciem oddziału. - Lekarze i pielęgniarki chcą godnie żyć i należy im się za to docenienie finansowe, a nasze dzieci chcą tylko żyć - napisali.

Listy od chorych dzieci trafią do dyrektora niebawem.

- Na białaczkę leczę się w Lublinie od sierpnia. Lubię morze, panie doktorki, poprawiają mi się wyniki i chciałbym dalej się tutaj leczyć - nagryzmolił 6-letni Grześ.

- Nazywam się Matusz. Mam guza mózgu.

Proszę nie zamykajcie oddziału, ponieważ jest potrzebny dzieciom - napisał inny chłopiec.

Dr Teresa Odój, hematoonkolog, mówi, że akcję pisania listów przez dzieci zorganizowali sami rodzice.

- Dzieje się to bez naszego udziału - zapewnia. - To zrozumiałe, że dzieci mogą się niepokoić całą sytuacją, ponieważ niepokój przekazują im rodzice. Dla wszystkich jest to trudne.

Prof. Jerzy Kowalczyk, szef kliniki przyznaje, że przed stresem spowodowanym obecną sytuacją nie da się dzieci uchronić. - Widzą co się dzieje, słyszą rozmowy rodziców - tłumaczy. - Miałem spotkanie z rodzicami. Starałem się ich uspokoić. Mówiłem, że sposobem, w jaki mogą nam pomóc, to zwrócić się do funduszu zdrowia, aby nas lepiej potraktował. O pisaniu listów nic nie wiem.

Do składania wypowiedzeń przymierzają się też lekarze z pozostałych klinik szpitala.

Taką decyzję podjęli w piątek na nieoficjalnym zebraniu. Dziś planują sformalizować ją w postaci uchwały.

Dla Dziennika - Ireneusz Siudem, psycholog

Dziecko nie powinno być stawiane się w roli negocjatora, nie powinno być używane w rozgrywkach dorosłych. Tym bardziej chore dziecko. Często rodzice wciągają dzieci w kłótnie między sobą, sprawy rozwodowe. Konflikt między pracodawcą a lekarzami jest konfliktem w świecie dorosłych i w nim powinien być rozwiązany.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
nick
a.l.a.
profesor
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nick
nick (9 stycznia 2008 o 00:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hehe, pacjencie rozejrzyj sie dookola, PRL sie skonczyl a ty ciagle w tej samej retoryce - "żoładki i muzgi mamy podobne " "pławią się w luksusie a nas niestać na wykupienie lekarsrw " no normalnie spadlem z krzesla... Jakbys mial mozg a nie "muzg" to tez bys sie wyksztalcil na lekarza i mogl "plawic w luksusie" hehe, tylko niestety musial bys jak ja wyjechac do normalnego kraju , bo w Polsce przez takich frustratow i nieudacznikow jak ty podjudzanych przez media musial bys zyc na podobnie nedznym poziomie jak teraz. A dopoki nie zrozumiesz ze za wiedze i ciezka prace sie placi to dalej bedziesz musial finansowac ze swoich podatkow studia ludziom ktorzy potem beda masowo wyjezdzaja za granice.
Rozwiń
a.l.a.
a.l.a. (7 stycznia 2008 o 20:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wstyd i hanba!biedne dzieci!dorosli -rodzice i lekarze!sumien nie macie?!świadoma manipulacja biednymi chorymi dziećmi.jakos trudno mi uwierzyc, że kilkuletnie dziecko nagle/bez niczyjej pomocy/ wpada na pomysl pisania listu do dyrektora- dziwne ze nie np do tego pocieszajacego go lekarza skladajacego wypowiedzenie.dajcie dzieciom spokoj.to potworne!!!!!a wiecie co Państwo wielce szanowni Doktorzy- dobry sposob macie, tylko ciekawe dokąd byscie poszli, gdyby Wam ktos powiedzial droga wolna...a składki zusowskie jakie wysokie przy własnej dzialalnosci gospodarczej- dopiero byście życie prawdziwe poczuli.Apeluje do mediów:zapytajcie ich dokąd pójdą jak się nie uda?wyjadą na wyspy-nie wierze.pozdrawiam biały personel, i różowy też
Rozwiń
profesor
profesor (7 stycznia 2008 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
smke napisał:
To niech rodzic napisze co myśli o rządzie i cudach itd a nie udaje że to dziecko pisze po prostu wstyd I powtarzam jeszcze raz sprawa jest słuszna i bardzo ważna i trzeba walczyć jednak metoda godna idiotów

Drogi nemo. Stopień doktora to stopień naukowy. Nie świadczy on o wykształceniu lekarskim. Nie warunkuje też zarobków. Bo na przykład w Szpitalach dodatek za stopień doktora wynosi 50 zł. Jednocześnie obrona pracy doktorskiej na AM w Lublinie kosztuje 11 tysięcy złotych. Nie wspominając że należy zapłacić za ewentualne badania i odczynniki. Jest to jak więc widzisz zupełnie nie warta świeczki zabawa. Najwyższym stopniem wykształcenia medycznego jest 2 stopień specjalizacji. Nie ma też wcale znaczenia dla tego wykształcenia fakt posiadania tytułu profesora, który również jest tytułem naukowym i świadczy tylko o tym że dana osoba interesuje się badaniami naukowymi ( np statystyką, biochemią, genetyką, fizjologią).
Jest wielu lekarzy którzy mają niewielkie doświadczenie medyczne a posiadają stopień doktora. Pozdrawiam
Rozwiń
nemo
nemo (7 stycznia 2008 o 14:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie miejcie mie za człowieka który broni lekarzy! Wille, i pławiący sie w luksusie lekarze są, ale ze stopniem DOKTORA. A lekarze "szeregowi" w przychodniach rejonowych, czy szpitalach pracujących po 2 doby na dyżurach. Czy oni pławią się w "luksusach"?. Wiem coś na ten temat, bo byłem kilkakrotnie w szpitalu, i znam poświęcenie lekarzy i pielęgniarek. Oddajemy im swoie zdrowie i życie, więdz dajmy im za to troche serca!!
Rozwiń
smke
smke (7 stycznia 2008 o 14:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
rodzic napisał:
Jak można się oburzać. Jeśli nawet sześcioletnie schorowane dziecko nie potrafi pisać, to ktoś musi przemówić w jego imieniu. Jakim jesteśmy państwem, jeśli nie zapewnimy dzieciom dobrych lekarzy (wyjadą na wyspy), pielęgniarek, nauczycieli. Niech nowy Rząd weżmie pod uwagę sytuację w szkołach, szpitalach i wywiąze się z obietnic. Nie każdego stać na prywatne leczenie czy edukację w szkołach prywatnych. Wiadomo że za lekarzami pójdą strajkować pielęgniarki, a za nimi nauczyciele, mimo, że ciągle słyszą wypowiedzi "co oni jeszce chcą, jeszcze im mało?,itp."Nie doszukujmy się podtekstów, jeśli nie możemy pomóc, to i nie przeszkadzajmy.


To niech rodzic napisze co myśli o rządzie i cudach itd a nie udaje że to dziecko pisze po prostu wstyd I powtarzam jeszcze raz sprawa jest słuszna i bardzo ważna i trzeba walczyć jednak metoda godna idiotów
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!