czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Mam do wykarmienia cztery dzioby

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 czerwca 2004, 20:48

Żaby, owady i gryzonie pilnie poszukiwane - apeluje rodzina z Ciechanek Łańcuchowskich.
Nie dla jednego, a... czterech żarłocznych bocianiątek!

W Ciechankach Łańcuchowskich wszyscy wskazują drogę do gospodarstwa, w którym znajduje się gniazdo z sześcioma bocianami - dwoma dorosłymi i czterema młodymi. W żadnym innym obejściu nie ma takich lokatorów. - W innych gniazdach wykluwał się jeden, dwa boćki. A tu proszę, aż cztery! - z dumą mówią sąsiedzi.
W rodzinie Kowalczyków bociany są tradycją. - Sprowadziły się do nas sześćdziesiąt lat temu - mówi Bronisława Kowalczyk, mama Waldka. - Dziś to już członkowie naszej rodziny. Ale nikt się nie spodziewał, że przybędzie nam kolejnych czterech domowników.
Utrzymanie tylu ptaków sprawia Kowalczykom sporo kłopotów. - Małe siedzą na dachu i czekają na jedzenie. Bocian ojciec już nie nadąża z donoszeniem pokarmu. A ja nie mogę patrzeć, jak one głodują - mówi pan Waldemar. - Dlatego sam zacząłem wynosić im jedzenie na dach.
Codziennie wieczorem Waldemar Kowalczyk przyjeżdża do domu rodziców w Ciechankach, by nakarmić podopiecznych. Z Łęcznej, gdzie mieszka i pracuje, ma kawałek drogi. - Dla boćków to on mógłby nawet sto kilometrów przejechać. Kocha zwierzęta - twierdzi mama Waldka. - On nawet oranżadą by je poił, gdyby boćki lubiły ją pić - żartuje Stanisław Kowalczyk, ojciec.
Przysmakiem bocianów Kowalczyków są gryzonie i żaby. Ale nie gardzą też innymi frykasami. - Ostatnio syn kupił smalec. Nałożył na talerz i wystawił przed dom. Zjadły i to! - opowiada pani Bronisława.
Wilczy apetyt bocianów stał się jednak kłopotem dla opiekuna ptaków. - Chciałbym, aby ktoś pomógł mi je dokarmiać. Pracuję i nie mam wiele czasu, by łapać dla nich żaby. Coraz więcej żab! - martwi się Waldemar.
Jednak według ornitologów bociany powinny samodzielnie zdobywać pożywienie. - Ptaki najlepiej wiedzą, jak radzić sobie w przyrodzie - tłumaczy Monika Skowron, lekarz weterynarii z Zakładu Chorób Ptaków w Akademii Rolniczej w Lublinie. - To smutne, ale szanse przeżycia mają tylko te najsilniejsze. Reszta musi umrzeć.
Ornitolodzy ostrzegają przed dokarmianiem bocianów także z innego względu. - Ptak się przyzwyczai i codziennie będzie żądał smakowitego posiłku - wyjaśnia dr Skowron. - A jak nie dostanie, to kto wie, co może zrobić ze złości.
- To co, mam pozwolić im zginąć? - pyta pan Waldemar. - Nie. Nie ma mowy. Dalej będę wdrapywał się na dach i dokarmiał bocianiątka, dotąd aż się usamodzielnią. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!