czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Marcin Wroński: Chodzę i wściubiam nos

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 września 2013, 20:03

 (Maciej Kaczanowski)
(Maciej Kaczanowski)

Rozmowa z Marcinem Wrońskim, lubelskim autorem serii kryminałów z komisarzem Maciejewskim

• Akcja książki, nad którą pan teraz pracuje, rozgrywa się w Zamościu. Skąd pomysł?

– Zamość wybrałem nieprzypadkowo. Ci, którzy czytali dwa pierwsze kryminały o Maciejewskim, na pewno pamiętają sporo wzmianek, że właśnie w tym mieście komisarz zaczynał służbę. To będzie powrót do tych czasów i pierwsze śledztwo naszego bohatera.

• Które fakty historyczne wykorzysta pan tym razem?

– Jest ich całkiem sporo. Przełom lat 20. i 30. ub. wieku to fascynujący moment dla Zamościa. W małym miasteczku powiatowym powstaje zoo. To strasznie wielkomiejski pomysł, więc warto przyjrzeć mu się bliżej. W mieście mieszka również Bolesław Leśmian i Stanisław Młodożeniec. W pewnym momencie ktoś włamuje się do kancelarii Leśmiana. Nie wiem jeszcze dokładnie, co znajdzie się w książce, ale wiem, że ten poeta będzie ważną postacią.

• Jak wygląda dokumentowanie?

– Odwiedzam różne miejsca, wchodzę w zaułki i bramy. Niemal udało mi się wprosić do mieszkania Leśmiana, niestety nie było jego właścicielki. Chodzę, fotografuję, wściubiam nos. Na przykład zaglądam do szkoły muzycznej – dawnej komendy policji – i namawiam dyrektora, żeby mi wszystko pokazał. To dziennikarska robota.

• Ile trwa zbieranie materiału?

– Pierwsze przymiarki poczyniłem już półtora roku temu. Z różnych powodów musiałem jednak zmienić plany i przerwać pracę. Teraz wróciłem z Zamościa. Myślę, że przyjdzie mi jeszcze na tydzień tam pojechać, gdy już będę wiedział, czego mi brakuje. Teraz doprecyzuję plan książki, potem usiądę i będę pisał. To mi zajmie kilka miesięcy.

• Jaka będzie ta książka?

– Będzie miała największy ładunek ponurej grozy jesiennej. Nie będzie bardzo gangsterska, bo przecież Zamość to nie metropolia typu Chicago. Potencjał jesiennej smuty w Zamościu jest jednak bardzo duży. Tym bardziej, że ostatnie dni były właśnie deszczowe.

• Kiedy ją przeczytamy?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, książka mogłaby się pojawić w księgarniach pod koniec przyszłego roku. Wcześniej będzie jeszcze jedna "lubelska”, którą niedawno skończyłem. Jej roboczy tytuł to "Haiti”. Myślę, że ukaże się na wiosnę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kiks
Przemysław Leniak
Cancer
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kiks
kiks (6 października 2013 o 09:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Miła wiadomość. Lubię Wrońskiego, z przyjemnością przeczytam. 

Rozwiń
Przemysław Leniak
Przemysław Leniak (1 października 2013 o 22:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

z tą Końsklowolą - miód na moje serce ;-)
Zamościowi szczesliwie byle herostrates grafoman nie straszny
a i księciu polskiej poezji krzywduy jedna pijawa nie uczyni
...
może i trochę zal że "maciejewskie" są z półki prozy ponowoczesnoczęstochowskiej

ale z drugiej strony to tylko towar jak sznurek czy inne cud lecznicze garnki
takiej jest jakości jakią czytelnik kupuje
a że gusta lemingów niewysokie to cóż - Leśmiana nie czytają ale o Leśmianie bajkę kto ich wie?
jak się to odpowiednio posmaruje modnymi baumano-pierdułami - pewnie zostanie to lekturą
takie czasy
...
prorokowano zresztą że nas Wrońskie rozdziobią :-P
pzdr

Rozwiń
Cancer
Cancer (30 września 2013 o 08:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Marek Krajewski przeniósł się z Wrocławia do Lwowa. Marcin Wroński przenosi się z Lublina do Zamościa. Następnym etapem winna być Końskowola, gdzie dokonywano niebywałych fałszerstw w warzeniu piwa. Zdemaskował to imć pan Zagłoba ("najgorsze piwo jest w Końskowoli"). Ale śledztwa nie było.

Rozwiń
Przemysław Leniak
Przemysław Leniak (30 września 2013 o 00:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Biedny rejent Lesman...

Rozwiń
lubelski
lubelski (29 września 2013 o 22:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niestety... dla mnie Maciejewski skończył się na drugiej części. Pozostałe pozostawiją wielki niedosyt i uczucie, że szkoda było czasu na lekturę,,, a część wojenna z Anielą... cóż totalna klapa... opis z okładki sprawiał, że chętnie sięgałem po książkę, ale im dalej w las... no cóż. Autor chyba całkiem pogubił się, dla mnie bardzo płytkie i bez emocji... Ostatnia część ... coś zaczynało się dziać, ale Maciejewski już nie ten... niestety końcówka zawaliła całkowicie. Zgadzam się więc z jednym z poprzedników... maciejeskie się wypalił.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!