poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Mateusz zaginął 4 lata temu. Jego rodzice wierzą, że żyje

Dodano: 14 marca 2011, 14:47
Autor: (MM)

 – Mój syn poszedł pobawić się nad rzekę z kolegami. Oni wrócili, Mateuszka nie ma do dnia dzisiejsz
– Mój syn poszedł pobawić się nad rzekę z kolegami. Oni wrócili, Mateuszka nie ma do dnia dzisiejsz

Ojciec zaginionego 4 lata temu Mateusza, nie ustaje w jego poszukiwaniach

– Mój syn poszedł pobawić się nad rzekę z kolegami. Oni wrócili, Mateuszka nie ma do dnia dzisiejszego – mówi Andrzej Żukowski. – Pozostały po nim jedynie ubrania nad rzeką, schowane w pokrzywach. Nie wierzę, że mój syn utonął. Kilkanaście razy całą rzekę przeczesywali nurkowie z najnowocześniejszym sprzętem – podkreśla mężczyzna.

Mateusz Żukowski z Ujazdowa (gmina Nielisz) zaginął 26 maja 2007 roku. Miał wtedy 10 lat. Wyszedł z domu około godz. 15 i już nie wrócił. Kilka miesięcy trwała akcja poszukiwawcza prowadzona przez nurków, straż pożarną i rybacką. Zdesperowani rodzice prosili o pomoc jasnowidzów. Zdaniem niektórych, chłopiec żyje i został wywieziony za granicę.

W związku z tą sprawą dziś powstała grupa, która ma pomóc szukać Mateusza. W jej skład weszli wydawca strony internetowej lublin.com.pl, adwokat i prywatny detektyw.

– Sprawa jest trudna, czas działa na naszą niekorzyść. Ale dołożymy wszelkich starań, by tę sprawę zgłębić. Poprosimy m.in. o pomoc zaprzyjaźnionego jasnowidza – dodaje Krzysztof Kozdrój, prywatny detektyw.
Akta postępowania zamierza przejrzeć adwokat, który znalazł się w grupie badającej sprawę Mateusza. – Należy sprawdzić, czy w tej sprawie zrobiono wszystko, co można było zrobić – mówi Marcin Taracha, lubelski adwokat.

Czytaj więcej o:
Andrzej Żukowsli
Andrzej
dark angel
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Andrzej Żukowsli
Andrzej Żukowsli (8 listopada 2012 o 16:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A OTO TROCHE INFORMACJI KTÓRE ZEBRALEM O MATEUSZKU:

Mateusz Żukowski zaginął blisko cztery lata temu, 26 maja 2007 roku. Pobiegł nad rzekę pobawić się z kolegami. Oni wrócili, Mateuszka nie ma do dnia dzisiejszego. Chłopiec w dniu zaginięcia miał 10 lat. Drobnej budowy ciała, rudowłosy z uśmiechniętą wiecznie buzią pokrytą piegami.

Po Mateuszu nie pozostał żaden ślad, jedynie ubrania porzucone nad rzeką Wieprz, schowane w głębokich pokrzywach. Zrozpaczona rodzina szukała już pomocy chyba wszędzie. Policja, prokuratura, instytucje powołane do pomocy w poszukiwaniach osób zaginionych...i nic.

Zdesperowani rodzice poruszyli niebo i ziemię, prosili o pomoc między innymi jasnowidzów. Zdaniem jednych Mateusz żyje i jest przetrzymywany wbrew swojej woli na terenie Niemiec.

Inne wizje nie są tak optymistyczne, zakładają najgorszy, najbardziej tragiczny scenariusz. Dla rodziny Mateusza najważniejsze jest poznanie prawdy. Cztery lata w zawieszeniu, bez jakiegokolwiek śladu, tropu.
Oczekiwanie na powrót dziecka, na sygnał, że Mateusz jest, że żyje, że niebawem powróci do domu rodzinnego. Na chłopca czekają rodzice i czwórka rodzeństwa. Rodzina Mateusza, to zwyczajni ludzie, tacy jak wiele rodzin w Polsce. Mama- Marzena, Tata- Andrzej i rodzeństwo- Piotr, Angelika, Paweł i najmłodszy Skarbek- Martynka.

Rodzice chłopca nie pracują. Mieszkają w okolicach Zamościa, w regionie o bardzo dużym bezrobociu. Brak jest w najbliższej okolicy zakładów, firm, w których mogliby znaleźć zatrudnienie. Pan Andrzej pracował przez wiele lat, między innymi jako pracownik budowlany.

Obecnie stan zdrowia nie zezwala mu na podjęcie pracy. Choruje na nadciśnienie, cukrzycę, ma niesprawna rękę. Otrzymywał rentę z ZUS- u przez pięć lat, ale mu ją odebrano. W chwili obecnej rodzina pana Andrzeja pozbawiona jest jakichkolwiek dochodów, żyją na skraju nędzy. Nie otrzymują pomocy z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, nie pobierają żadnych świadczeń pieniężnych chociażby na pięcioletnią córkę.

Mają problemy z zakładem energetycznym, gdzie zalegają z opłatami za prąd, również ze spłata kredytu bankowego. Poszukiwania Mateusza pociągnęły za sobą bardzo duże koszta, których część poniosła rodzina pana Andrzeja. Całe ich życie stanęło do góry nogami, już sami nie wiedzą co robić i kogo prosić o pomoc.

Rodzinie Państwa Żukowskich potrzebna jest pomoc długoterminowa. Zatykanie kolejnych dziur do niczego nie doprowadzi, nie pomoże im stanąć na nogi. Najlepszym rozwiązaniem byłoby umożliwienie podjęcia pracy zarobkowej dorosłym domownikom, taki drobny gest w ich stronę. Podanie ręki tym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują.

Piotr, najstarszy syn Andrzeja i Marzeny ma lat 20, latem pracuje jako robotnik rolny, pomaga za niewielkie pieniądze tym, którzy tej pomocy akurat potrzebują w swoich gospodarstwach. Angelika, lat 19 nie może znaleźć pracy. Podejmowała próby zatrudnienia, ale niestety w rejonie tak wielkiego bezrobocia ciężko o jakąkolwiek pracę. Pan Andrzej pisał prośby o pomoc, słał rozpaczliwe apele. Niestety bez jakiegokolwiek odzewu. Jest garstka ludzi dobrej woli, którzy na miarę swoich skromnych możliwości wspierają rodzinę Żukowskich, ale jest to jedynie kropla w morzu potrzeb.

Pan Andrzej nie ustaje w poszukiwaniach Mateusza, próbuje zainteresować losem swojego zaginionego syna różne instytucje, zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju. Nikt jednak nie wie jak jeszcze pomóc. Pan Andrzej marzy o tym, by sprawa zajął się profesjonalny detektyw, który prowadząc czynności niezależnie od działań policji pomógłby wyjaśnić wiele niejasności, które pojawiły się w prowadzonym dochodzeniu.

Doprowadził by być może do szczęśliwego zakończenia poszukiwań Mateusza. Niestety wynajęcie profesjonalisty wiąże się z kosztami, a na to już rodziny Żukowskich niestety nie jest stać. Marzena i Andrzej są prostymi ludźmi, przytłoczonymi przez codzienne problemy, próbującymi walczyć o swojego syna, o zapewnienie bytu dla pozostałych dzieci. Sprawy urzędowe sprawiają im duże trudności. Pisanie próśb, apeli, pomoc w pozałatwianiu spraw związanych z trwającymi cały czas poszukiwaniami Mateusza wymagają pomocy prawnika.

Może pośród czytelników znalazłby się ktoś, kto takiej pomocy udzieliłby rodzicom Mateusza? Apel przesłany do Okręgowej Rady Adwokackiej w Lublinie przez autorkę tego tekstu pozostał niestety bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Wierzymy jednakże w ludzi, w to, że są wśród nas osoby, które wyciągną rękę do tych, którzy potrzebują wsparcia i pomocy. Każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji, może potrzebować wsparcia innych.

Przeprowadziłam krótką rozmowę z Panem Andrzejem Żukowskim, opowiedział o swojej rodzinie, o codziennej walce, a przede wszystkim o Mateuszu.

J.S:
Panie Andrzeju, proszę opowiedzieć o Mateuszu, o tym jakim jest dzieckiem.

A. Ż:
Mateuszek jakiego pamiętamy, to spokojny, cichy i posłuszny chłopiec. Jego relacje z kolegami i sąsiadami były bardzo dobre. Miał problemy z nauka, ale poza tym był pomocny we wszystkim, i zapewne taki jest. Był dzieckiem pogodnym, uśmiechniętym, niestety być może zbytnio ufał obcym.

J.S:
Czy spędzaliście razem dużo czasu, jakie zajęcia najbardziej pociągały Mateusza?

A.Ż:
Mateuszek był raczej domatorem. Nigdy nie oddalał się od domu bez naszej wiedzy. Zawsze jak gdzieś szedł to mówił. Najczęściej chodził do sąsiada. Grał u niego w gry na komputerze lub po prostu siedział i rozmawiali. Często pomagał mi w drobnych pracach przy domu, np. przy remoncie, na tyle ile mógł. Chodziliśmy razem na ryby, lubił jeździć na skuterze.

J.S:
Panie Andrzeju, proszę opisać dzień w którym zaginął Mateusz, kiedy się zorientowaliście, że coś jest nie tak? Jakie podjęliście działania szukając syna?

A. Ż:
Dzień, w którym zaginał Mateuszek to Dzień Matki. Żona wróciła z nocnej zmiany, ja wróciłem z nim z ryb około 14. Po południu mieliśmy jeszcze raz iść na ryby. Po obiedzie położyliśmy się na chwilę. Starsza córka Angelika pilnowała Martynki i też się zdrzemnęły. Mateusz poszedł z kolegami, jednym rówieśnikiem, drugim rok młodszym, do parku, nad wodę. W parku był jego właściciel i dwóch panów co ryby łowili, jak później rozmawialiśmy to żaden z nich nie widział tam bawiących się dzieci. Obudziłem się około 16.00, a że nie było go w domu, to pojechałem na ryby ze starszym synem, z Pawłem. Wróciliśmy około 21.00, żona powiedziała mi, że nie ma jeszcze Mateusza. Zaczęliśmy go szukać po sąsiadach, ale nigdzie go nie było. Pojechałem do kolegów, z którymi spędzał popołudnie, też go nie znalazłem. Ci chłopcy, jak pytaliśmy ich co się stało z Mateuszem, to za każdym razem mówili co innego. Najpierw, że Mateusz został w parku, potem, że poszedł do innego kolegi. Dopiero na końcu, że został nad woda. Zawiadomiłem policje i szukaliśmy już razem. Nad Wieprzem, w wysokich pokrzywach znaleźliśmy rzeczy Mateuszka, zwinięte w rulon ubrania. Od rana do poszukiwań dołączyli się płetwonurkowie. Przeszukiwali dno rzeki 17 razy, nic nie znaleźli. Mówili mi, że gdyby się tam utopił to na pewno by go znaleźli. Po naszym synu nie zostało nic, żaden ślad. Nikt nic nie wie, nikt nic nie słyszał, ani nie widział.

J. S:
Panie Andrzeju, co Państwo zrobili do tej pory, by znaleźć Mateusza?

A. Ż:
Robiliśmy wszystko co tylko można było. Liczyliśmy bardzo na policję, na prokuraturę, ale ja myślę, że oni już na moim synu Krzyżyk postawili. Te ich poszukiwania, to jakieś dziwne były. Niby coś robili, a tak naprawdę, to niewiele zrobili. My korzystaliśmy również z pomocy jasnowidzów i wróżek, chwytaliśmy się każdego pomysłu. Na swój koszt sprowadzaliśmy różne sprzęty do poszukiwań, prosiliśmy wszędzie o pomoc. Tam gdzie policja nie mogła drogą służbową, my robiliśmy wszystko prywatnie.

J. S:
Jak na Państwa sytuację reaguje otoczenie, czy ktoś deklarował pomoc?
A. Ż. Na początku to wszyscy byli w szoku, i sąsiedzi i rodzina. Teraz, to dla nich już nic takiego. Nie ma to nie ma. My nie możemy się z tym pogodzić. Cały czas szukamy i nie przestaniemy.

J. S:
Czy otrzymaliście jakąś pomoc od urzędów, policji, gminy ITAKI?

A. Ż:
Pomagał nam pan starosta zamojski, pomagali wojewoda i wicewojewoda lubelski. Gdyby nie oni, ich pomoc i serdeczność, to takich poszukiwań, jak podejrzewam by nie było. Bardzo im za to dziękujemy. Takich ludzi chciałbym więcej spotkać na swojej drodze. Moim zdaniem policja mogła zrobić o wiele więcej niż zrobiła, ale to moje zdanie i nie chcę teraz o tym opowiadać. Nigdy nie zawiódł nas nasz dzielnicowy Pan Edward Kicana, pomagał nam zarówno służbowo, jak i prywatnie. Dużo pomogli nam płetwonurkowie, sami od siebie przyjechali z sonarem i jeszcze raz szukali. Gmina dała nam zapomogę na trzy miesiące. Wójt sfinansował jedną z akcji płetwonurków, teraz jak może to też nam doraźnie pomaga. Od ITAKI pomoc jest prawie żadna. Mają informację o zaginięciu Mateusza na swojej stronie i nic więcej. Proponowali pomoc psychologa na telefon, ale to wszystko kosztuje, a my nie mamy już na nic pieniędzy.

J. S:
Panie Andrzeju, jak wygląda teraz Wasze życie, jak na nieobecność Mateusza reaguje jego rodzeństwo?

A. Ż:
Żyjemy z dnia na dzień z myślą, że wróci. Jest biednie, bo nie mamy dochodu, wszystkiego brak, ale najważniejsze żeby Mateuszek wrócił. Mamy nadzieję i wierzymy, że to nastąpi. Zabija nas czekanie. Wstajemy i myślimy że pewnie dzisiaj zapuka do drzwi i powie "mamo tato wróciłem", a gdy nadchodzi wieczór nie tracimy nadzieli i mówimy sobie, to na pewno jutro. Jednak mija już prawie cztery lata. Nasze dzieci są nerwowe, jak my wszyscy, ale cały czas są myślami przy nim. Nie ma dnia żeby nie rozmawiać o Mateuszku, nawet nasza najmłodsza Martynka go wspomina, choć miała półtora roku jak zaginał, ale wszystko widzi i słyszy jak mówimy o Mateuszku. Wszyscy marzymy o tym by nasz syn wrócił już do domu. I my z żona i nasze dzieciaki. Piotrek i Angelika chcieliby się usamodzielnić, znaleźć pracę, ale o to jest bardzo ciężko u nas. Ja bym chciał przede wszystkim odnaleźć dziecko, a później to już wszystko by cie jakoś ułożyło. Odzyskałbym siły, wyremontował dom, byle zdrowie dopisało i Mateusz się znalazł.

J. S:
Panie Andrzeju, na koniec naszej rozmowy, jak myślicie co się stało z Waszym synem? Jaki jest jakiś najbardziej prawdopodobny scenariusz? Czy wierzycie Państwo w powrót Mateusza do domu, jak sobie wyobrażacie ten dzień?

A. Ż:
Nie dopuszczamy do siebie myśli że nie żyje, czujemy że żyje,że pamięta o nas, myśli o nas i że chce wrócić do domu. Nasze przekonania potwierdzają jasnowidz i wróżki. Mówią, też, że nasz Mateusz żyje. Nie wiemy jaka będzie nasza reakcja gdy nasz synek wróci do domu. Wiemy, że na pewno nie pozwolimy, aby go policja maglowała, tak jak to powiedzieli. Do tego nie dopuścimy, będzie nam już wszystko jedno kto winny, bo odzyskamy nasze dziecko, Mateuszek będzie w domu
Rozwiń
Andrzej
Andrzej (8 listopada 2012 o 15:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam piszę do waz bo cały czas jesteśmy oszukiwani przez Policję oraz Prokuraturę cały czas dostajemy że nie mogą być przesłuchani chłopcy ci co byli z moim synem twierdzo że oni wiarygodnie zeznawali przy psychologu ,to jest oszustwo było wszystko załatwione to tak samo jak mówiła ta kobieta co zamordowała małą madzie w Sosnowcu mieliśmy tyle różnych informacji o Jasnowidzów jak i od wróżek że jest tu zamieszane 2 Prokuratorów i dwóch Policjantów czy to znaczy że Policjantów nie można przesłuchać przez wykrywacz prosimy o odebranie sprawy Zamojskiej Policji oraz Lubelskiej i wszcząć na nowo postępowanie przez inną Jednostkę Policji i Prokuratury żądamy za równo o wykrywacz dla wymienionych osób Prokurator Kawalec Prokurator
Przybysza byłego Prokuratora .2 Policjantów Jarosława Popielca oraz Czesława Furmanka oraz Rodzinę Jaworskich ojca Tomasza Jaworskiego Matkę Renatę Jaworską oraz ich dzieci co byli z Mateuszem Sebastiana Jaworskiego ,Dawida Jaworskiego oraz Dominika Jaworska to oni byli z moim synem gdzie doszło do wypadku mieliśmy nagranie bo nam ktoś wysłał tam właśnie rozpoznaliśmy z żoną te głosy Policjant nasz były komendant się pytał w którym miejscu się bawiliście padły słowa tu koło tego drzewa Dziadek tych chłopców powiedział ja wam się cholera nabawię jeden z tych chłopców powiedział ze jeszcze siostra z nami była po odsłuchaniu tej wiadomości żona chciała zapisać na telefonie i przypadkowo usunęła tą wiadomość .Daliśmy numer telefonu tym dwóm wymienionym Policjantom to powiedzieli że nie da się tego odzyskać oni skasowali całkowicie wszystkie dane mieliśmy też różne informacje od Jasnowidzów od wróżek że oni pobrali duże pieniądze po to żebyśmy się nie dowiedzieli prawdy co się stało z naszym synem nie wiemy jakie to było znaczenie z tym drzewem był wspominany wypadek tylko nie wiemy czy mój syn żył czy nie w jakim stanie został wywieziony chłopcy ci zmieniali 4 razy wersje zdarzenia 1 razem powiedzieli że się rozstali z nim na Wodą nad Rzeką Wieprz potem mówili że się rozstali w Parku potem że miał iść do kolegi a psychologowi Policyjnemu powiedzieli że go przyprowadzili do domu.Tylko nie wiem dlaczego mając psa nie zapytali się tych chłopców co się stało z Mateuszem to ja żoną i naszą policją znaleźliśmy ubrania nad wodą byli oni zwinięte w rulon i schowane w ponad metrowe pokrzywy i byli oni jeszcze przyduszone,nie wiem dlaczego policji poginęły dowody takie jak butelka po alkoholu butelka po napoju dziecinnym co znaleźliśmy przez skazanego Jasnowidza pobierali o de mnie dna i też im zaginęło pobierali drugi raz nasuwają się takie pytania czemu w 2 dniu zaginięcia syna miał iść u nas komunikat o zaginionym synu o godzinie 16 został wyłączony prod ale tylko na naszej wiosce,nie był powiadomiony inter-pol dopiero my zgłaszaliśmy nie były zabezpieczone ubranie nie zostali zdjęte odciski z ubrań ,jeszcze się nasuwa pytanie dlaczego Tomasz Jaworski był widziany tego dnia w domu a jak żeśmy się jego żony pytali to powiedziała nam że on jest zagranicą dlaczego Policja nie sprawdziła jak on wrócił,dziwne też że im odpowiedział że mu zona sprała bilet dlaczego nie sprawdzili dziadka Palucha Stanisława na jaki cel pobrał sporą gotówkę z banku ,jest tu dużo nie jasności śledztwo było na odwal się . Prokurator Przybysz to śledztwo prowadził nie chciał nam udostępnić dokumentacji jeszcze nas oskarżał nie wiemy z jakich przyczyn odszedł z Prokuratury to tyle bardzo prosimy o wszczęcie na nowo śledztwa niech nas Prokuratura Zamojska nie zbywa cały czas prosimy też żeby był przesłuchany dziadek tych chłopców Stanisław Paluch oraz jego żona to tego ferajn-ego dnia on mi powiedział ze Mateusz poszedł do Tarnogóry u nas to oznacza że poszedł z prądem Rzeki to on mnie nakierował nad wodę gdzie byli podrzucone ubrania . To jeszcze informacje od jasnowidzów co cały czas wspominają o chłopcach czekam na odpowiedz .

Andrzej Żukowski
zam. Ujazdów 6
22-413 Nielisz
Pow.Zamość
Woj. Lubelskie

Andrzej Żukowski
zam. Ujazdów 6
22-413 Nielisz
Pow.Zamość
Woj. Lubelskie
Rozwiń
dark angel
dark angel (18 października 2011 o 23:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='gość' timestamp='1317968262' post='545142']
Dlaczego podaje pan do każdego tematu o Mateuszu nr konta bankowego,wy nie ponieśliście i nie ponosicie kosztów z poszukiwaniem.Gazeta forum,pomocne emamy"Proszę o pomoc dla Żukowskich"
[/quote]
Bo im tylko o to chodzi , zeby ludzie im z litosci forse dawali. Nie wierze w ta historie.
Rozwiń
gość
gość (7 października 2011 o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Andrzej Żukowski' timestamp='1312880347' post='512435']
Witam jestem ojcem zaginionego Mateusza Żukowskiego z Ujazdowa Gmina Nielisz Pow.Zamojski Wojw.Lubelskie jeżeli ktoś zechciał pomóc w poszukiwaniach Mateusza to proszę o kontakt zemną pod numer telefonu 888764784 podaje również numer konta Bankowego na które można wpłacić pieniądze mBank 98114020040000390271875772 proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w poszukiwaniu syna a morze są jacyś sponsorzy co by za sposorowali Detektywów bardzo proszę nie mamy dalej pięniedzy na dalsze poszukiwania Andrzej Żukowski zam Ujazdów 6 22-413 Nielisz Pow.Zamość Woj Lubelskie
[/quote]
Dlaczego podaje pan do każdego tematu o Mateuszu nr konta bankowego,wy nie ponieśliście i nie ponosicie kosztów z poszukiwaniem.Gazeta forum,pomocne emamy"Proszę o pomoc dla Żukowskich"
Rozwiń
Andrzej  Żukowski
Andrzej Żukowski (9 sierpnia 2011 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam jestem ojcem zaginionego Mateusza Żukowskiego z Ujazdowa Gmina Nielisz Pow.Zamojski Wojw.Lubelskie jeżeli ktoś zechciał pomóc w poszukiwaniach Mateusza to proszę o kontakt zemną pod numer telefonu 888764784 podaje również numer konta Bankowego na które można wpłacić pieniądze mBank 98114020040000390271875772 proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w poszukiwaniu syna a morze są jacyś sponsorzy co by za sposorowali Detektywów bardzo proszę nie mamy dalej pięniedzy na dalsze poszukiwania Andrzej Żukowski zam Ujazdów 6 22-413 Nielisz Pow.Zamość Woj Lubelskie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!