sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Wszystko zaczęło się od intrygującego różowego plakatu z wielkimi, czerwonymi ustami i krzykliwym napisem: Panowie uwaga! Miłość do wygrania!”. Kryteria były bardzo proste – trzeba być wspaniałym, młodym i umieć gotować

W taki niecodzienny sposób artystka Iwona Majdan szukała swojej „drugiej połówki”. Poszukiwania rozpoczęła w Lublinie. Potem będzie Poznań, Wrocław, Zielona Góra i Kraków. I pewnie okaże się, że wszędzie są „młodzi, wspaniali i gotujący”. Wszędzie – tylko nie w Lublinie...

Zgłosił się... jeden
Ale po kolei. Lubelskie spotkanie zaplanowano w galerii „Kont” mieszczącej się w akademiku UMCS przy ul. Zana. To dobre miejsce, bo od razu jest dostęp do wielu „Młodych i wspaniałych”, czyli studentów. A ci początkowo byli pomysłem zachwyceni.
– O co tu chodzi? – dopytywał się Paweł, student historii. Do godz. 18, kiedy wszystko miało się rozpocząć, brakowało kilku minut. – Miłość, bilet... To jakieś jaja?
Po chwili wrócił z dwoma gotowymi na wszystko kolegami.
– Jasne, że się zgłosimy. Przynajmniej coś się będzie działo...
Niestety, studencki zapał okazał się słomiany i całkowicie się wypalił po 10 minutach.
– Ale chojraki! Już spękali... – śmiała się Marzena, studentka matematyki.
Wreszcie drzwi do galerii otworzyły się. W środku czekały dwie dziewczyny z ankietami dla kandydatów i sprawczyni całego zamieszania, czyli Iwona Majdan. W nietypowej fryzurze i czerwonych rajstopach. W kącie sali kamera – wypowiedzi kandydatów miały być nagrywane. I wszystko byłoby dobrze, gdyby kandydaci wreszcie się pojawili.
Po godzinie pojawił się... jeden.
– Zastanawiam się, dlaczego tak mało – mówiła Iwona Majdan. – Może to strach przed nieznanym? Chyba mężczyźni boją się kobiety, która przejmuje inicjatywę. Zresztą od wielu znajomych słyszałam, że w Lublinie ludzie są mniej otwarci niż w innych miastach.

Telefony z Ukrainy

A co z jedynym kandydatem? Okazał się dobry?
– Będę szukać dalej – odpowiada artystka. – Z każdego miasta chciałam wybrać po pięciu najciekawszych panów, ale w Lublinie to się nie udało. W wyborze pomoże mi rodzina. Będzie i na castingach, będzie też oglądać nagrania.
Okazało się jednak, że w naszych okolicach nie brakuje chętnych. Może nie tyle na miłość, co na... bilet do Kanady. Iwona Majdan miała już kilkanaście telefonów: w sprawie biletu, z pytaniem, czy będzie wiza, czy trzeba płacić. Wszystkie od naszych wschodnich sąsiadów z Ukrainy i Rosji. Bywa i tak.
Na czwartkowym spotkaniu w Lublinie pojawiło się sporo postronnych osób. Nurtowało je jedno pytanie: to jakaś artystyczna prowokacja, czy ta kobieta może naprawdę szuka partnera?
– Nie potrafię tego rozdzielić. Jestem artystką, ale naprawdę szukam odpowiedniego kandydata.
Mamy nadzieję, ze poszukiwania dadzą dobry rezultat. I szkoda tylko, że lublinianie się przestraszyli...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!