czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Mechanik przeciął mu samochód na pół i przyspawał drugą część z innego auta

Dodano: 6 grudnia 2009, 17:25

Fachowiec przeciął mój rozbity samochód na pół i przyspawał drugą część z innego egzemplarza – skarży się nasz Czytelnik. – To niedopuszczalne – grzmią rzeczoznawcy.

– Linie cięcia idą przez podłogę i słupki. Z dwóch nadwozi zrobiono jedno – mówi Stefan Osuch, rzeczoznawca z Polskiego Związku Motorowego. – Taki samochód nie ma prawa poruszać się po drogach.

Chodzi o luksusowego Jeepa Grand Cherokee, którego Krzysztof M. z Lublina kupił w ubiegłym roku. Terenówkę i dwa inne samochody sprowadził z USA. Wziął na to 150 tys. zł kredytu. Wszystkie były uszkodzone. Pan Krzysztof chciał auta wyremontować, a potem z zyskiem sprzedać.

– Naprawę zleciłem firmie z podlubelskiego Abramowa – mówi Krzysztof M. – Uzgodniliśmy, że koszt nie przekroczy 9 tys. zł. Miałem tylko dostarczyć części zamienne.

W międzyczasie mechanik oświadczył, że koszty wzrosną do ponad 16 tys. zł. Nasz Czytelnik nie miał takiej kwoty. Odebrał z warsztatu tylko Jeepa i Chryslera. Forda zatrzymał mechanik, do czasu uregulowania wszystkich należności.

Jeep przeszedł pomyślnie badania diagnostyczne i trafił się kupiec. I od razu zauważył to, czego nie dostrzegł ani diagnosta, ani właściciel: terenówkę zespawano z dwóch różnych egzemplarzy.
– Z transakcji nic nie wyszło. Okazało się też, że drugi samochód został naprawiony w podobny sposób – mówi Krzysztof M.

Właściciel warsztatu nie zgodził się na polubowne załatwienie sporu. Zażądał natomiast zapłaty za reperację aut. Nie chciał też rozmawiać z dziennikarzami. – Według mojego klienta naprawa została wykonana prawidłowo – mówi mec. Przemysław Jarnicki, pełnomocnik właściciela warsztatu. – Jeśli pan Krzysztof ma wątpliwości, to i tak powinien zapłacić za usługę. Dopiero wtedy może składać pozew.

Sprawa trafiła do miejskiego rzecznika konsumentów w Lublinie. – To kolejna nauczka, że nawet luksusowy samochód może być trumną na kołach – mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. Rzecznik próbowała interweniować, ale bezskutecznie.

Krzysztof M. postanowił dochodzić swoich praw w sądzie. Czeka na pierwszą rozprawę i na razie spłaca mechanika.

WARSZTATY DO NAPRAWY

Ponad 60 proc. przedsiębiorców prowadzących warsztaty samochodowe, które na zlecenie prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów skontrolowała inspekcja handlowa, narusza interesy konsumentów. Chodzi m.in. o brak informacji o cenach usług oraz problemy z rozpatrywaniem reklamacji.
Dane UOKiK z 2007 roku


Czytaj więcej o:
Gość
krzyś
???
(53) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 października 2015 o 18:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w auto trans w lublinie robią podobnie jęśli samochód jest starszy niż 5 lat to tak go niszcz ą ,rozkręcają ze naprawa przekracza wartość samochodu i są dwa wyjścia albo płacisz jak za zboże ,prawie drugi samochód albo rozgrzebany zabieraj na lawecie straszą przy tym policją a najbardziej mechanik pan T, nie polecam -omijać z daleka
Rozwiń
krzyś
krzyś (10 grudnia 2009 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
spec napisał:
Poszło o kasę, a nie o sposób naprawy. Mechanik zbyt pochopnie wycenił naprawę i potem za dużo się podniósł. Z 9 tysięcy skoczyć na 16 tysiaków to każdego by ruszyło . Nieprawdopodobne wydaje mi się, aby właściciel nie wiedział o sposobie naprawy i chyba nawet oglądał auta w trakcie jej trwania.
Poza tym dodam, że ze względu na wytrzymałość nadwozia i jego późniejszą odporność na korozję, dospawanie całego tyłu (bo w przodzie przeważnie są numery i to już kryminał) do mocno rozbitego auta, gdzie połamane są tylne podłużnice, zmaltretowana podłoga bagażnika, mocno spuchnięte błotniki tylne - jest LEPSZYM ROZWIĄZANIEM niż wspawywanie na raty, każdego elementu z osobna pochodzącego nawet z autoryzowanego serwisu. Jest to lepsze rozwiązanie pod warunkiem, że wykona się go prawidłowo i starannie. Linia cięcia w miarę możliwości po fabrycznych zgrzewach, na progach i słupkach tylnych niestety nie ma takiej możliwości, dlatego tam należy dochować szczególnej staranności - dokładnie dopasować oczyścić styk, dać blaszkę pomocniczą, pospawać wszystkie warstwy wzmocnień(jeśli to konieczne wykonać okno technologiczne do pospawania i dodatkowe otwory do zapodkładowania i dokładnego zawoskowania połączenia. Wbrew obiegowym opiniom wspawanie całej dupy na właściwe miejsce jest łatwiejsze niż właściwe ustawienie - wspawaniej kopy blach ze sklepu element po elemencie. Jeśli nie oszukujemy przy pasowaniu, przeklepując kanty, dospawując druty i inne tego typu maniany, to szczeliny w drzwiach powiedzą wszystko i nie ma możliwości zrobienia czterośladowca. Dwu, trzy milimetrowy błąd w ostawieniu już widać, bo szczeliny mają ok. pięciu. Wyobraźcie sobie idealny, nie naprawiany wcześniej tył nap. VW, a więc fabryczna elektroforeza, ocynk, fabrycznie fantastycznie zawoskowany, zgrzany przez automaty no i staranie dospawany i zabezpieczony jak napisałem. I TYŁ AUTA NAPRAWIANEGO WEDŁUG ZALECEŃ "RZECZOZNAWCÓW", a więc sterta blach z serwisu (już nie ocynkowana, bo ocynk nakładany jest w fabryce tylko na kompletne nadwozia), wspawywana czy niech by tam nawet zgrzewana na piechotę i żmudnie pasowana, bo nawet przy komputerowym pomiarze głównych punktów technologicznych bez tego się nie obejdzie - zbyt wiele jest zgrzewanych krzywizn, na które program komputerowy jest ślepy. Zobaczcie jakie kilometry złącz powstaną jeśli będziemy wymieniać wszystkie blachy po kolei. Nigdy nie da się tego zrobić tak, jak to zrobiła fabryka w tym naszym organie do przeszczepu, a złącz na słupkach, podłużnicach i progach i tak nie da się uniknąć. Jeśli nawet ograniczymy wymianę niektórych mniej zniszczonych elementów , jednej z podłużnic, jakiegoś szkieletu - naciągając i klepiąc, to i tak nie mamy gwarancji, że co trzeci zgrzew nie puścił w trakcie tego zabiegu, a co skutkuje później niemiłym skrzypieniem przemieszczających się blach w czasie jazdy po wybojach.
Zgadzam się, że nawet najstaranniej wykonany przeszczep nigdy nie dorówna, pod względem wytrzymałości i odporności na korozję, karoserii wykonanej w fabryce. Ale nie zgodzę sie z tym, że takie auto- STARANNIE NAPRAWIONE - stanowi zagrożenie na drodze. Zgadzam się też, że fakt takiej naprawy nie powinien być ukrywany, takie auto powinno być znacznie tańsze, powinien być jakiś wpis w dowodzie rejestracyjnym, być może po pięciu latach od naprawy obowiązkowy specjalistyczny przegląd? Może auta znacznie uszkodzone wypadku ( nie ważne czy sprowadzone, czy rozwalone u nas) nie powinny mieć dłuższego żywota niż 10 lat od daty produkcji i bez względu kiedy zostały naprawiane. Na zakończenie dodam, że staranne wykonanie przeszczepu za te podawane tu 3 tysiące uważam za nierealne. Dziękuję za cierpliwość. Pozdrawiam wszystkich amatorów taniego luksusu



Zgadzam się z jak widać znawcą rzeczy, nie mam żadnych wątpliwości, że duże lepsze parametry techniczne, w tym wytrzymałościowe i trwałościowe ma dobrze zespawane nadwozie składające się z dwóch fabrycznie wyprodukowanych połówek pod warunkiem, że zrobi to profesjonalista. Nadwozie rozwiercone w punktach fabrycznego zgrzewania elementów i zespawane w tych punktach oraz na odpowiednio dociętych słupkach i progach w różnych płaszczyznach z odpowiednio wstawionymi elementami stabilizującymi i wzmacniającymi będzie miało większą wytrzymałość niż gdyby było naprawiane metodami tradycyjnymi dopuszczanymi przez pana rzeczoznawcę. Oczywiście
pan rzeczoznawca ma swoje zdanie akurat w tej sprawie, ale zapomniał ile takich i im podobnych pojazdów widział i dopuszczał do ruchu, pamięć jest nie tyle krótka co jego opinie dostosowane do zleceniodawcy - płatnika. A tak przy okazji, to pan rzeczoznawca jeszcze nie wie z kim ma do czynienia i na jaką minę wpakował się zadając się z tym niby poszkodowanym przez mechanika. Jest pan dużym chłopcem a tak naiwnym. Trzeba być nie tylko inżynierem ale i psychologiem, jeśli ma się wykonywać taką pracę, a pieniądze traktować jako rzecz ważną ale drugorzędną, zwłaszcza jak wykonuje się zawód zaufania publicznego. Wydaje mi się, że niepotrzebnie zaangażował się pan w pomoc osobie której niemal wszyscy na tym forum dali negatywa, bo i ja tak czuję, że nie można mu było zaufać. Jestem pewien, że ten poszkodowany więcej siedział w warsztacie u tego mechanika niż w domu, nie wierzę, że jak się zleciło naprawę szrota i mówi się o tym, że dostarczyło się części do warsztatu to pomyliło się błotniki luzem z połówką nadwozia, które kazało się wymienić. Za wymianę połówki nadwozia w elementach trzeba by było zapłacić nie 9.000 czy 16.000 a 30.000, czy nie tak? Jestem pewien, że producent nie pochwala takich praktyk, bo nie jest to w jego interesie podobnie jak producenci szczepionek nakręcają pandemię świńskiej grypy, ale nie dajmy się zwariować, ten jeep po tej naprawie jest 100 razy bezpieczniejszy od wszystkich maluchów, fiatów 125 p i polonezów jeżdżących jeszcze po naszych drogach. Proponuję wykonanie niezależnych badań tego samochodu i zobaczymy co ono wykaże. A może przyjrzeć się bliżej "poszkodowanemu" i jego wcześniejszym i późniejszym praktykom, może przynieść to bardzo ciekawe efekty. Ktoś kto jednego dnia obraca kwotą 150 tysięcy zł, sprowadza na raz 3 auta z USA i zleca ich naprawę to profesjonalista, on nie jest palcem robiony, tylko wydaje mu się, że inni tak, no i tu się pomylił. Ode mnie też ma negatywa!
Rozwiń
???
??? (10 grudnia 2009 o 12:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
starannie pospawane buahahahah!!! akurat pracuje na szrocie gdzie tniemy auta na zlom i jak przetniem czasami kolo takiego spawu to normalnie zrywanie boków....... od srodka wyglada to jak skóra jeża tyle razy drut od migomatu sie ślizgał a od spodu nie ma zadnej blaszki czasami jakis drut z powodu nadmiernej dziury do zaspawania..... blachy te w srodku rzadko kto spawa a o podkładzie albo jakiś tam wosku nakładanym na te żygowiny to zapomnij hehe
Rozwiń
spec
spec (10 grudnia 2009 o 12:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Poszło o kasę, a nie o sposób naprawy. Mechanik zbyt pochopnie wycenił naprawę i potem za dużo się podniósł. Z 9 tysięcy skoczyć na 16 tysiaków to każdego by ruszyło . Nieprawdopodobne wydaje mi się, aby właściciel nie wiedział o sposobie naprawy i chyba nawet oglądał auta w trakcie jej trwania.
Poza tym dodam, że ze względu na wytrzymałość nadwozia i jego późniejszą odporność na korozję, dospawanie całego tyłu (bo w przodzie przeważnie są numery i to już kryminał) do mocno rozbitego auta, gdzie połamane są tylne podłużnice, zmaltretowana podłoga bagażnika, mocno spuchnięte błotniki tylne - jest LEPSZYM ROZWIĄZANIEM niż wspawywanie na raty, każdego elementu z osobna pochodzącego nawet z autoryzowanego serwisu. Jest to lepsze rozwiązanie pod warunkiem, że wykona się go prawidłowo i starannie. Linia cięcia w miarę możliwości po fabrycznych zgrzewach, na progach i słupkach tylnych niestety nie ma takiej możliwości, dlatego tam należy dochować szczególnej staranności - dokładnie dopasować oczyścić styk, dać blaszkę pomocniczą, pospawać wszystkie warstwy wzmocnień(jeśli to konieczne wykonać okno technologiczne do pospawania i dodatkowe otwory do zapodkładowania i dokładnego zawoskowania połączenia. Wbrew obiegowym opiniom wspawanie całej dupy na właściwe miejsce jest łatwiejsze niż właściwe ustawienie - wspawaniej kopy blach ze sklepu element po elemencie. Jeśli nie oszukujemy przy pasowaniu, przeklepując kanty, dospawując druty i inne tego typu maniany, to szczeliny w drzwiach powiedzą wszystko i nie ma możliwości zrobienia czterośladowca. Dwu, trzy milimetrowy błąd w ostawieniu już widać, bo szczeliny mają ok. pięciu. Wyobraźcie sobie idealny, nie naprawiany wcześniej tył nap. VW, a więc fabryczna elektroforeza, ocynk, fabrycznie fantastycznie zawoskowany, zgrzany przez automaty no i staranie dospawany i zabezpieczony jak napisałem. I TYŁ AUTA NAPRAWIANEGO WEDŁUG ZALECEŃ "RZECZOZNAWCÓW", a więc sterta blach z serwisu (już nie ocynkowana, bo ocynk nakładany jest w fabryce tylko na kompletne nadwozia), wspawywana czy niech by tam nawet zgrzewana na piechotę i żmudnie pasowana, bo nawet przy komputerowym pomiarze głównych punktów technologicznych bez tego się nie obejdzie - zbyt wiele jest zgrzewanych krzywizn, na które program komputerowy jest ślepy. Zobaczcie jakie kilometry złącz powstaną jeśli będziemy wymieniać wszystkie blachy po kolei. Nigdy nie da się tego zrobić tak, jak to zrobiła fabryka w tym naszym organie do przeszczepu, a złącz na słupkach, podłużnicach i progach i tak nie da się uniknąć. Jeśli nawet ograniczymy wymianę niektórych mniej zniszczonych elementów , jednej z podłużnic, jakiegoś szkieletu - naciągając i klepiąc, to i tak nie mamy gwarancji, że co trzeci zgrzew nie puścił w trakcie tego zabiegu, a co skutkuje później niemiłym skrzypieniem przemieszczających się blach w czasie jazdy po wybojach.
Zgadzam się, że nawet najstaranniej wykonany przeszczep nigdy nie dorówna, pod względem wytrzymałości i odporności na korozję, karoserii wykonanej w fabryce. Ale nie zgodzę sie z tym, że takie auto- STARANNIE NAPRAWIONE - stanowi zagrożenie na drodze. Zgadzam się też, że fakt takiej naprawy nie powinien być ukrywany, takie auto powinno być znacznie tańsze, powinien być jakiś wpis w dowodzie rejestracyjnym, być może po pięciu latach od naprawy obowiązkowy specjalistyczny przegląd? Może auta znacznie uszkodzone wypadku ( nie ważne czy sprowadzone, czy rozwalone u nas) nie powinny mieć dłuższego żywota niż 10 lat od daty produkcji i bez względu kiedy zostały naprawiane. Na zakończenie dodam, że staranne wykonanie przeszczepu za te podawane tu 3 tysiące uważam za nierealne. Dziękuję za cierpliwość. Pozdrawiam wszystkich amatorów taniego luksusu
Rozwiń
Stasio
Stasio (9 grudnia 2009 o 14:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
dlatego są właśnie takie serwisy jak [url="http://auto-historia.pl"]http://auto-historia.pl[/url] które zapisują informacje o pojazdach zebrane od właścicieli. Jak ktoś potem kupi takie auto, może sprawdzić przez wpisanie numeru VIN jaka była jego historia.

chcesz powiedzieć że jestes takim naiwnym chłopczykiem który wierzy że to działa? dobre sobie...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (53)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!