poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Miasto walczy z groźnym barszczem. Już ponad 100 roślin wyciętych

Dodano: 9 lipca 2015, 21:10
Autor: Dominik Smaga

W czwartek przy ul. Pliszczyńskiej Michał Kieszko i Leszek Męczyński wycinali niebezpieczne ro śliny<br />
W czwartek przy ul. Pliszczyńskiej Michał Kieszko i Leszek Męczyński wycinali niebezpieczne ro śliny

Już ponad 100 roślin zniszczyła firma wynajęta przez miasto do usuwania groźnego barszczu Sosnowskiego i barszczu kaukaskiego. Akcja usuwania niebezpiecznych roślin jeszcze potrwa. Nadal można zgłaszać miejsca, gdzie barszcz rośnie

Zlikwidowane zostało już największe w Lublinie skupisko barszczu, które znajdowało się między parkanem Ogrodu Botanicznego a ul. Willową. Wczoraj po południu niszczone były rośliny, które wyrosły w rejonie ul. Pliszczyńskiej i Łysakowskiej, nieopodal przystanku autobusowego. W tym miejscu barszcz nie zdążył jeszcze osiągnąć dużych rozmiarów, ale i tak mógł poparzyć kogoś, kto niechcący zboczyłby na trawnik.

Barszcz Sosnowskiego nie jest gatunkiem rodzimym, pochodzi z Kaukazu, a do Polski sprowadzono go 60 lat temu, ponieważ szybko rósł i postanowiono karmić im bydło. Pomysł nie wypalił. Groźna roślina należy do rodziny selerowatych przynosząc wstyd innym, zdrowym i smacznym jej członkom, takim jak seler, marchew, pietruszka, koper, czy kminek.

Walka z ich złośliwym krewniakiem nie jest łatwa. Barszcz należy ściąć przy samej ziemi. – W to, co zostaje wpuszczamy herbicyd. Łodyga jest pusta w środku – wyjaśnia Michał Kieszko, właściciel firmy, która została wynajęta przez miasto do usuwania barszczu. – Zebrane rośliny są wywożone z miasta i palone.

Przy usuwaniu barszczu trzeba zachować dużą ostrożność, bo zawarte w tych roślinach substancje są bardzo silnie drażniące. W kontakcie ze skórą mogą powodować oparzenia skutkujące powstaniem pęcherzy i blizn, które potrafią się goić miesiącami a nawet latami. Substancje są groźne przede wszystkim w czasie upałów, gdy opary unoszą się w powietrzu i nie trzeba nawet dotykać rośliny, by napytać sobie biedy. Wystarczy znaleźć się za blisko.

Tylko pierwszego dnia z terenu Lublina wywieziono ponad 100 barszczy. Miasto nadal przyjmuje kolejne sygnały o miejscach występowania barszczu. Ratusz będzie interweniować tylko na terenach stanowiących własność miasta. Na gruntach prywatnych muszą się tym zająć ich właściciele. Do tej pory zgłoszenia trafiały m.in. z ul. Wąwozowej, Azaliowej i Królowej Jadwigi.

Pogotowie barszczowe

Żeby zgłosić gdzie rosną rośliny można dzwonić pod numer alarmowy Straży Miejskiej:
986, albo do zajmującego się tą sprawą Biura Miejskiego Architekta Zieleni: 81 466 26 80 lub
81 466 26 90.

Czytaj więcej o: Lublin Barszcz sosnowskiego
120
Gość
Gość
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

120
120 (18 lipca 2015 o 09:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W Kraśniku na drodze na Wyżniankę rosnie tego dużo a spacerowiczów z dziećmi tam bardzo wielu, ludzie nic o tym nie wiedzą

Rozwiń
Gość
Gość (11 lipca 2015 o 09:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy by, ul. Wyżynna, wokół komisariatu policji
Rozwiń
Gość
Gość (10 lipca 2015 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zakrzówek Woj lubelskie Ul Sienkiewicza Tam rośnie Barszcz Sosnowskiego
Rozwiń
Hans
Hans (10 lipca 2015 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Piękne egzemplarze barszczu rosną na ul. Wąwozowej - nieopodal skrzyżowania: Wyżynna-Janowska-Nadbystrzycka

Właściciel pobliskiego warsztatu go sieje i broni 

Rozwiń
Gość
Gość (10 lipca 2015 o 15:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Albo ten barszcz nie jest taki groźny jak piszą, albo firma zatrudnia super odpornych na oparzenia chemiczne twarzy, oczu i dróg oddechowych twardzieli.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!