sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Miasto zamawia gadżety promocyjne. M.in. skarpety, ręczniki i plecaki

Dodano: 15 kwietnia 2017, 20:07
Autor: Dominik Smaga

400 par skarpet, czy 200 ręczników trafiło na listę zakupów Urzędu Miasta, który zamawia nowe gadżety promocyjne Lublina. Ratusz ma kupić łącznie 7700 drobiazgów, w tym m.in. plecaki, krokomierze albo kostki Rubika

Tuż przed świętami Urząd Miasta ogłosił przetarg na wykonanie oficjalnych gadżetów – w sumie 22 rodzaje – oznaczonych logo miasta. Na części z nich nadrukowany ma być także wzór w postaci poplątanej linii symbolizującej przebytą drogę wraz z symbolicznie przedstawionymi najbardziej charakterystycznymi budowlami stojącymi w Lublinie.

Taki wzór ma się znaleźć chociażby na 400 parach skarpet (80 proc. bawełny) w trzech rozmiarach (tych największych będzie najmniej), czy też na 200 białych ręcznikach z mikrofibry o rozmiarze zdecydowanie łazienkowym (45 cm na 90 cm). Plażowe będą za to dmuchane piłki, których miasto kupuje dokładnie 500, albo zamawiane w tysiącu sztuk plecaki w stylu szkolnego worka na ciapy. Wśród zakupów jest także 400 elektronicznych krokomierzy liczących też spalone kalorie.

Czy oficjalne miejskie gadżety będzie można kupić jako pamiątki? – Nie ma jeszcze decyzji – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Tłumaczy, że samorząd Lublina nie może ot tak handlować pamiątkami i że sprzedaż mogłaby się odbywać poprzez punkt informacji turystycznej. – Są to gadżety turystyczne – tłumaczy Olga Mazurek-Podleśna z Urzędu Miasta. I dodaje, że mają one służyć m.in. jako nagrody podczas miejskich konkursów, czy też upominki dla uczestników różnych wydarzeń.

Oprócz wspomnianych już gadżetów Ratusz zamawia też wiele innych, nieco bardziej standardowych, jak choćby białe koszulki przedstawiające – w zależności od wersji – kobietę lub mężczyznę z głową w chmurze, z której wyłaniają się miejskie zabytki. Damskich koszulek będzie 150, męskich tyle samo, wszystkie będą mieć tekturowe metki służące jako zakładki do książek.

Miasto zamawia ponadto 500 toreb z papieru, 300 zestawów drewnianych puzzli, 300 stalowych bidonów, 300 zawieszek zapachowych o woni malin, 200 bawełnianych toreb, 300 podkładek pod kubki, 100 magnesów z otwieraczem, 200 map, 200 wycinanek, 200 notesów, 500 pudełek kredy chodnikowej, 400 linijek z kalkulatorem, 500 zestawów zakreślaczy, 400 latarek i 500 kostek Rubika.

Wybierając wykonawców wszystkich tych przedmiotów miasto ma uwzględniać nie tylko cenę (maksymalnie 60 punktów przy ocenie ofert), ale również zadeklarowane tempo dostawy zamówionych materiałów (maksymalnie 40 punktów). Gadżetów można się spodziewać najpóźniej w czerwcu.

Czytaj więcej o: Lublin gadżety
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (19 kwietnia 2017 o 08:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podobają mi się te gadżety. Tylko ta kostka "Rubika" i puzzle są bez sensu, bo później nikt z nich nie będzie korzystał.
Rozwiń
Gość
Gość (18 kwietnia 2017 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gadżety reklamowe mają sens, jeśli są potem używane. Pamiętam, że w zeszłym roku na którymś z eventów rozdawali proste tekturowe wachlarze z logo Lublina i muszę przyznać, że był to kapitalny pomysł - przejeździł ze mną przez resztę wakacji ten wachlarz dużo kilometrów. Natomiast nie widzę sensu w tych piłkach plażowych - z doświadczenia wiem, że ani to nie jest trwałe, ani się tym grać nie da, więc w gruncie rzeczy tak gadżet idzie szybko do wyrzucenia. Z koszulkami jest podobnie - ludzie jak je założą, to może do snu albo do połażenia po domu. Słaba reklama. Długopisy są fajne, jeśli piszą, z czym też często jest rzadko i to też słaba reklama, dostać długopis, który pisze przez 5 minut. Na KUL pamiętam jak jeszcze studiowałam któregoś roku na dniach otwartych rozdawali ołówki. Pamiętam, żeśmy ze znajomymi wynieśli z tej imprezy sporo ołówków (jak to student, bardziej chytry niż baba z Radomia) i nie wzbogaciliśmy się na tym bardzo, bo wszystkie ołówki miały połamany grafit, więc też nie dało się nic z nimi zrobić.
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 08:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WIDOCZNIE SĄ URZĘDNIKOM NIEZBĘDNE-PO CO MAJĄ KUPOWAĆ
Rozwiń
historyJa
historyJa (17 kwietnia 2017 o 06:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bek napisał:
....."ak zresztą wszystko kupowane przez złodziei z po.", nie jestem w żadnej partii ale jeśli ty piszesz tak o parti "po" to ta może pozwać się do sądu. Wyrażnoe widać że sugerujesz jakąś kradzież a jeżeli nie masz dowodów to możesz "beknąć" po prostu beknąć. ----- Jak możesz nie być członkiem partii jak to tam uczą, by straszyć bliźnich pozwami i sądami. Człowiekowi bez przynależności partyjnej nawet przez myśl nie przejdzie, by straszyć innych odpowiedzialnością za słowo. Ludzie uczciwi i bez ligitymacji partyjnych już 28 lat temu oczekiwali, że haniebny art. 212 zniknie z Kodeksu karnego, a tacy jak ty nadal straszą, że może zostać użyty przeciwko innym. 
Rozwiń
bek
bek (16 kwietnia 2017 o 17:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
....."ak zresztą wszystko kupowane przez złodziei z po.", nie jestem w żadnej partii ale jeśli ty piszesz tak o parti "po" to ta może pozwać się do sądu. Wyrażnoe widać że sugerujesz jakąś kradzież a jeżeli nie masz dowodów to możesz "beknąć" po prostu beknąć.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!