sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Œmiertelne żądła

Dodano: 8 sierpnia 2001, 11:36

Dwóch mężczyzn użądlonych przez osy oraz jeden przez szerszenia leży na oddziale alergologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraœnickiej w Lublinie. Pacjenci trafili do szpitala w ciężkim stanie. Jeden o mało co nie przypłacił ataku owada życiem.

– Zatrzymałem się na przystanku autobusowym – mówi Ryszard Kręglicki, kierowca MPK. – Do kabiny wpadła osa. Ugryzła mnie w dłoń. Po kilku minutach miałem spuchniętą rękę do łokcia. Dojechałem do szpitala w Abramowicach. Tam dostałem zastrzyk przeciwuczuleniowy. Nie pomogło. Wieczorem miałem spuchniętą całą rękę. Bolała mnie głowa, wymiotowałem. Przyjechałem tutaj.
Jerzy Ciecierski wyszedł z psem na spacer do wąwozu na Czubach. – Kilka os wpadło mi za rękaw kurtki i ugryzło mnie. Zacząłem się dusić. Zdołałem dojœć do domu. Żona zadzwoniła po pogotowie.
Bogusław Wiœniewski siedział na dachu i rozbierał komin. – Nie zauważyłem gniazda szerszeni. Jeden dziabnął mnie. Poczułem, że puchnę. Tak, jakby ktoœ pompował moje ciało pompką. Dobrze, że zszedłem z dachu. Bo za chwilę zemdlałem. Zabrała mnie erka.
O tym, że owady dawno nie zbierały takiego żniwa jak w tym roku mówi dr Teresa Stelmasiak, ordynator oddziału alergologii. – Od maja mieliœmy już trzydziestu pacjentów w stanie mniejszego lub większego wstrząsu anafilaktycznego polegającego na dusznoœciach, utracie przytomnoœci, wymiotach. Nasilenie objawów po użądleniu zależy od stopnia uczulenia na jad.
Ludzie zwykle nie wiedzą, czy są wrażliwi na toksyny owadów. Dr Stelmasiak radzi więc, aby osoby, które podejrzewają u siebie alergię poddały się specjalistycznym badaniom. Leczenie, czyli wyrabianie tolerancji na alergen (w tym przypadku na jad owadów) trwa długo – nawet kilka lat. Alergicy muszą przez ten czas nosić przy sobie odpowiednie leki, w tym „Fastject”. To specjalny zastrzyk w aplikatorze, który zaraz po użądleniu wbija się w dowolne miejsce, np. na nodze i wstrzykuje lek ratujący życie.
Inwazja os i szerszeni jest tego lata szczególnie duża. Jak nam powiedziano w Komendzie Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Lublinie strażacy przyjmują kilkanaœcie wezwań w ciągu tygodnia dotyczących likwidacji gniazd owadów. – Jest ich dużo, bo zima była łagodna – wyjaœnia prof. Bożenna Jaœkiewicz, kierownik Katedry Entomologii Akademii Rolniczej w Lublinie. – Rozwojowi wadów sprzyja także ciepłe i wilgotne lato.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO