piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Mieszkali kątem u ludzi a nawet... w autokarze (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 września 2008, 19:34

Po co pan narobił tyle dzieci - usłyszał pan Jan od człowieka, który nie chciał wynająć mu mieszkania.

Od prawie trzech tygodni rodzina tuła się, szukając dachu nad głową. Dziś się wyjaśni, czy znajdą normalne lokum.

Rodzina pana Jana jest z Lublina, ale ostatnio wynajmowała dom na wsi w okolicach podlubelskich Niemiec. - Bo tam mam pracę - mówi pan Jan. Jest kierowcą autobusu. Wozi codziennie dzieci do szkoły.

Właściciele domu trzy tygodnie temu wrócili z zagranicy i od tej pory rodzina z piątką dzieci w wieku od dwóch do 18 lat nie ma gdzie mieszkać. I to mimo że nowego lokum szukają już od maja, bo wtedy dostali wypowiedzenie umowy najmu.

Każda próba wynajęcia nowego mieszkania kończy się podobnie. Oferującym dom czy lokal nie podoba się liczba dzieci. - Raz już nawet spakowaliśmy meble i cały dobytek na ciężarówkę - opowiada głowa rodziny. - Niestety, znów właściciele się rozmyślili. Powód? Jak zwykle, dzieci.



W Lublinie dostali nawet mieszkanie socjalne. - W końcu własny kąt. Jednak radość nie trwała długo. Kiedy pojechaliśmy na miejsce, okolica okazała się niezbyt bezpieczna. Usłyszałem od bandy młodych ludzi stojących przed blokiem "O, teraz będziemy mieli się w co ubierać”. Dla mnie bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze. Mimo że mamy meldunek na ulicy Grygowej, nie chcę tam mieszkać - dodaje ze łzami z w oczach pan Jan.

Poszukiwania trwały. Rodzina zabiegała o pomoc wszędzie. Odwiedzili Caritas, Dom Samotnej Matki, Urząd Miasta, gminę Niemce. I nic. Jedną z nocy zdesperowani spędzili w autobusie.

Jednak los rodziny się odmienił. Spotkali na swojej drodze ludzi, którzy zaoferowali pomoc. - Ten pan jest kierowcą autobusu, często parkował przy naszym barze - mówi Monika Chęckiewicz, właścicielka baru Mika. - Od słowa do słowa wyszło, w jakiej są sytuacji. Długo się nie zastanawialiśmy. Pomogliśmy.

Dzieci miały ciepłe jedzenie. I zapewnione mieszkanie na ten weekend u znajomych właścicieli baru. - Teraz jesteśmy jak rodzina. Nie wiem, jak im się odwdzięczę - mówi pan Jan.

Mieszkali też w hotelu przy dworcu PKS w Lublinie. - To kierownik pomógł nam znaleźć dom. Dziś mamy podpisać umowę - mówi pan Jan. - Jednak po tych wszystkich przejściach, będę szczęśliwy i pewny dopiero, jak się wprowadzę. Za dużo razy się rozczarowywałem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
B.J.
ewa
cyga
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

B.J.
B.J. (8 września 2008 o 23:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widzę Moniś, że nie jestes tylko moim Aniołem Stróżem:D Jest naprawde mało takich ludzi jak Ty i Twoja rodzina pozdrawiam serdecznie
Rozwiń
ewa
ewa (8 września 2008 o 16:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bolo napisał:
Ale z was cwaniaki - może sami chcecie zamieszkać na Grygowej? Jeszcze z dzieciakami. Nie jestem zwolennikiem robienia dzieci nie mając pewnej sytuacji mieszkaniowej (własnego mieszkania, a nie wynajętego), denerwuje mnie wręcz taki jakby nie patrzeć brak odpowiedzialności/myślenia o przyszłości.
No ale mniejsza z tym - nie dziwię się im, że nie chcą tam zamieszkać. Nawet jeżeli dzieciaki nie byłyby "krojone" i zastraszane dzień w dzień, to wpadłyby w to magiczne towarzystwo i nic dobrego z nich nie wyrosłoby (niby i tak nie wiadomo co z nich będzie, ale tam zaliczyłyby "dno" na bank).
Ponadto nocka w autobusie była raczej bezpieczniejsza niz na Grygowej, hehe. Wiem co mówie, znam trochę to towarzystwo.
Rozwiń
cyga
cyga (8 września 2008 o 15:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kamil napisał:
Hej Monisiu Taką jaką Cię poznałem taką widzę że jesteś do tej pory, pomocna duszyczka po prostu A przyjazny bar to oczywiście MIKI przy Statoilu (mały błąd dziennikarski). Gratuluję uczciwej postawy i nie rozumie tych negatywnych komentarzy, człowiek prosi państwo aby pomogło mu wynająć mieszkanie a nie chce darowizny. On chce stworzyć prawdziwy dom i za to należy mu się szacunek, nie idzie na łatwiznę i nie chce zamieszkać na Grygowej, nikt z wyboru nie chce tam mieszkać!!! Życzę powodzenia w dalszym życiu

Popieram Kamila ,a tym wszystkim ,co mają jakieś ,,ale" do tego pana z dziećmi , życzę , aby sami zamieszkali na ul Grygowej . Was NIKT o żadną łaskę nie prosi , więc po co te złośliwe komentarze? Tak na marginesie -to gdzie są obiecanki poszczególnych Rządów , że otoczą szczególną opieką rodziny wielodzietne ( nie chodzi mi o rodziny wielodzietne tzw patologiczne , bo to inna bajka), ale o te ,które płacą wszelkie świadczenia i chcą zapewnić dzieciom godne warunki .
Rozwiń
Kamil
Kamil (8 września 2008 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hej Monisiu Taką jaką Cię poznałem taką widzę że jesteś do tej pory, pomocna duszyczka po prostu A przyjazny bar to oczywiście MIKI przy Statoilu (mały błąd dziennikarski). Gratuluję uczciwej postawy i nie rozumie tych negatywnych komentarzy, człowiek prosi państwo aby pomogło mu wynająć mieszkanie a nie chce darowizny. On chce stworzyć prawdziwy dom i za to należy mu się szacunek, nie idzie na łatwiznę i nie chce zamieszkać na Grygowej, nikt z wyboru nie chce tam mieszkać!!! Życzę powodzenia w dalszym życiu
Rozwiń
bzik
bzik (8 września 2008 o 13:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja mślę że posiadanie kilkoro dzieci dzisiaj to jest wielka odwaga. Gratuluję

PS A najwięcej do powiedzenia mają ci z jednym dzieckiem, lub bez - 'znawcy' ;-)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!