wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Mieszkańcy sami zbudowali plac zabaw. Ratusz go zdemontował. "Nie było certyfikatów"

Dodano: 24 maja 2017, 09:08
Autor: Dominik Smaga

Władze miasta zlikwidowały plac zabaw zbudowany przez mieszkańców przy ul. Łęczyńskiej. Urzędnicy tłumaczą, że sprzęt nie miał certyfikatów, został zamontowany bez pozwolenia i do tego w niewłaściwym miejscu.

Urządzenia zamontowane na zielonym skwerku u zbiegu Łęczyńskiej i Chełmskiej służyły dzieciom przez kilka lat.
Urządzenia zamontowane na zielonym skwerku u zbiegu Łęczyńskiej i Chełmskiej służyły dzieciom przez kilka lat. (fot. ireneuszpolec.net)

POWIĄZANE

– Mieszkańcy zrzucili się na ten plac z własnych pieniędzy, pewna pani dała ślizgawkę – mówi Ireneusz Połeć z Rady Dzielnicy Bronowice.

Urządzenia zamontowane na zielonym skwerku u zbiegu Łęczyńskiej i Chełmskiej służyły dzieciom przez kilka lat. Tak było do wczorajszego poranka, gdy na polecenie Urzędu Miasta całe wyposażenie placu zabaw zostało wywiezione.

– Urządzenia zostały zdemontowane ze względów bezpieczeństwa – wyjaśnia Olga Mazurek-Podleśna z biura prasowego w lubelskim Ratuszu. – Nie posiadały wymaganych certyfikatów i zostały ustawione na działce gminy bez zezwoleń. Po wizji lokalnej okazało się, że nie są odpowiednio zabezpieczone i na stałe zamontowane, drewno nie jest zaimpregnowane, a niektóre elementy są spróchniałe i niestabilne.

Miejscy urzędnicy tłumaczą, że korzystanie z takich urządzeń byłoby groźne dla dzieci. – W przypadku niebezpiecznego incydentu odpowiedzialność ponosi właściciel terenu czyli miasto – tłumaczy Mazurek-Podleśna. – Nie mogliśmy doprowadzić do sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia mieszkańców.

Oburzonych mieszkańców dzielnicy wcale to nie przekonuje. – Urzędnicy powinni załatwić tę sprawę inaczej – stwierdza Połeć. – Dlaczego Urząd Miasta wolał to zdemontować zamiast naprawiać?

– Sama lokalizacja zbudowanego samowolnie placu zabaw nie spełnia wymogów prawnych, w tym m. in. rozporządzenia ministra infrastruktury dotyczącego odległości od budynków, ulic czy poszczególnych urządzeń – odpowiada urzędniczka. – Dodatkowo lokalizacja przy ruchliwej ulicy Łęczyńskiej nie jest odpowiednim miejscem pod tego typu rekreację.

Urzędnicy tłumaczą ponadto, że rada dzielnicy już w kwietniu była uprzedzana o planowanej rozbiórce placu. Podkreślają, że jego budowa nie została poprzedzona wykonaniem projektu i uzyskaniem pozwolenia na budowę. A dzieci odsyłają na dwa inne place: jeden w parku Bronowickim, a drugi przy bulwarze obok ul. Bronowickiej.

Na tym sprawa może się nie skończyć, bo protestujący chcą zaangażować w spór nawet policję. – Moim zdaniem doszło do kradzieży, bo sprzęt, chociaż stał na miejskiej działce, stanowił czyjąś własność – ocenia Połeć.

Możliwe, że urządzenia przepadły już bezpowrotnie. – Część z nich uległa rozpadowi – stwierdza Mazurek-Podleśna.

Czytaj więcej o: Lublin plac zabaw
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(49) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 maja 2017 o 23:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przepraszam czy gmina miała pozwolenie na rozbiórkę placu czy była to samowola?
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2017 o 23:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To niech oddadzą tym ludziom teraz pieniądze za te zabawki chociaż bo z tego co rozumiem była to najnormalniejsza w świecie kradzież mienia zatwierdzona przez urzędników państwowych. Trzeba wywalić na zbity ryj połowę tych darmozjadów, urzędników. Najlepszą karą dla urzędasa jest wprowadzenie do jego domu jednego osieroconego Syryjczyka wraz z rodziną. :)
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2017 o 21:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a certyfikat wydaje instytucja, która twierdzi, że ślimak to ryba ;)
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2017 o 21:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Całkiem niedawno, w miejscowoiści zwanej gniazdem czerwono-zielonych os, barany z obórki komuszego ubeckiego dyrektora szkoły, sr@ały codziennie na boisku w podstawówce. Przerdzewiałe huśtawki przewracały się na dzieciaki, a bieżnia była wysypana żużlem - władza mówiła że jest wsio w pariadkie.
Rozwiń
Gość
Gość (24 maja 2017 o 17:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ta głupota:w życiu nie dam dziecku zabawki bez atestu (co za durna bzdziągwa to napisała)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (49)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!