piątek, 17 listopada 2017 r.

Lublin

Młoda kobieta zmarła po rutynowym zabiegu. Szpital nie wie kto złożył zawiadomienie


29-latka zmarła w trakcie zabiegu usuwania elektrody rozrusznika serca w SPSK4 w Lublinie. Prokuratura sprawdza, czy doszło do błędu medycznego.

Młoda kobieta zmarła w ubiegły piątek. W trakcie operacji laserowego usuwania elektrody rozrusznika serca doszło do krwotoku.

– To była bardzo trudna pacjentka, z licznymi wadami serca. W dzieciństwie miała wszczepiony stymulator serca w Centrum Zdrowia Dziecka. Elektrodę rozrusznika trzeba było usunąć, bo przyrastał do tkanek i żył, przez co przestawał pełnić swoją funkcję – mówi prof. Andrzej Wysokiński, szef kliniki kardiologii SPSK4 w Lublinie. – Takich operacji wykonujemy bardzo dużo. Niestety wiąże się z nimi ryzyko powikłań, także zgonu. Dotyczy to 3 proc. wszystkich operowanych pacjentów.

Profesor dodaje, że zabieg laserowy jest najnowocześniejszą metodą usuwania elektrod. – To nie był nasz pierwszy zabieg. Jesteśmy w tym wykwalifikowani, operacja odbyła się na sali hybrydowej z nowoczesnym sprzętem. Nie możemy więc mówić o błędzie – zaznacza prof. Wysokiński i tłumaczy: Powikłania się zdarzają, to nie był pierwszy taki przypadek. Doszło do uszkodzenia ściany żyły, która dodatkowo w przypadku tej pacjentki nie była pełnowartościowa. W efekcie doszło do krwotoku.

Sprawą zajęła się prokuratura. – Wpłynęło do nas zawiadomienie dotyczące śmierci 29-letniej pacjentki – przyznaje Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Złożyła je osoba postronna. Ze względu na charakter sprawy, nie mogę mówić o szczegółach. Zgodnie z właściwością, przekazaliśmy zawiadomienie do prokuratury regionalnej.

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, informacja przekazana śledczym jest bardzo lakoniczna. Autor zawiadomienia nie był świadkiem tragicznego w skutkach zabiegu.

Niezależnie od tego szpital prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. – W przypadkach, kiedy dochodzi do zdarzenia niepożądanego, prowadzimy takie postępowanie. Będziemy między innymi wyjaśniać, w jakich okolicznościach do niego doszło – mówi Marta Podgórska, rzeczniczka SPSK4 w Lublinie. – W tym przypadku nie było sekcji zwłok, bo przyczyna zgonu została jednoznacznie określona – doszło do krwotoku.

Rzeczniczka dodaje, że w momencie wydawania zwłok rodzinie, szpital nie miał informacji o postępowaniu prokuratorskim. – Nic nie wskazywało na to, że rodzina będzie chciała złożyć zawiadomienie do prokuratury, bo informowała nas, że nie chce sekcji zwłok. Zastanawiające jest więc, kto to zawiadomienie złożył – mówi Podgórska.

Użytkownik niezarejestrowany
przerażony
Użytkownik niezarejestrowany
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 listopada 2017 o 12:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie kazdy pacjent nadaje sie na kazda metode leczenia.... trzeba dobrze zbadac pacjnta i dopasowac go do metody leczenia... a nie wrzucac wszystkich do jednego worka i leczyc wszystkich na sile laserem.... ciesze sie ze ktos robi sporo szumu kolo tego i mam nadzieje, ze nie ujdzie to plazem lekarzom z Lublina....
Rozwiń
przerażony
przerażony (31 października 2017 o 09:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tajemnicza Pani Ewo, jeśli się nie potwierdzą twoje doniesienia, proces w drugą stronę może zaboleć. I to bardzo. Małostkowym zawistnikom polecam studia medyczne i pracę w zawodzie lekarza. Wszystko zrobicie jak należy, nie tak jak obecne konowały. Życzę wszystkim dużo zdrowia. Jeśli nie wicie na czym polega lekarska robota to się nie mądrzcie. W kwestii zmowy milczenia. Czy już doniosleś na siebie o paleniu śmieci w kominie, o wyciętym filtrze cząstek stałych z dizelka, o wynoszeniu z zakładu pracy drobnych przedmiotów, o kserowaniu książek w biurze, o prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu (przecież wszyscy tak robią), itd.? Doktory nie zabijają, to ludzie umierają, bo taka nasza natura od początku istnienia człowieka na ziemi i mimo obecnego przekonania, ze tak nie jest, chyba nic się w tej kwestii nie zmieni...
Rozwiń
Gość
Gość (30 października 2017 o 18:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To dlatego była trudną pacjentką ,że miała wady serca? A może miała trudne wady?
Rozwiń
gość
gość (29 października 2017 o 09:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mam nadzieję, że właściciele tych chamskich postów w przypadku choroby ich bliskich będą sami dokonywać operacji zgodnie z ich wiedzą i do nikogo już nie będą mieć pretensji
Rozwiń
!
! (27 października 2017 o 20:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lekarz napisał:
undefined napisał:
"To była bardzo trudna pacjentka" mówi prof. Andrzej Wysokiński. Jak nie umiecie to na kasę do marketu a nie podejmujecie się operacji o których nie macie pojęcia i umiejętności. Teraz jeszcze idź dołącz do strajku lekarzyno, bo krzywda ci się dzieje. Koleś, który operował powinien być wywalony z zawodu i dostać wyrok bez zawieszenia. Świadomie podjął się za trudnej dla siebie operacji. Miał pełną wiedzę, a mimo wszystko postanowił bawić się i ćwiczyć na żywym człowieku.
Idiota jesteś, żółć cię zalewa i tyle można powiedzieć. Pretensje to miej do boga, że człowieka uczynił śmiertelnym. Że też paluchy ci nie uschły za wypisywanie takich rzeczy :(
 Ale żyję! Nie dałem się zabić konowałom. I oby takie tępe lekarzyny nie stały na drodze moich bliskich. Nie chce jeździć na pogrzeby, bo niedouczony lekarz bierze się za operację o której nie ma żadnego pojęcia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!