sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Motorowa w ogniu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 lutego 2007, 18:43
Autor: Dominik Smaga

Inwalida na wózku chciał ratować z płonącego mieszkania swego nieprzytomnego syna. Doznał poparzeń.

Do szpitala trafiło też mieszkające piętro wyżej starsze małżeństwo. Ewakuację utrudniały drzewa, o których usunięcie lokatorzy proszą miasto od lat.

Pożar wybuchł dziś po godz. 10 w mieszkaniu na parterze bloku. Byli tam dwaj lokatorzy: 26-latek z niepełnosprawnym, 47-letnim ojcem. Ogień pojawił się w dużym pokoju, odcinając inwalidzie drogę ucieczki specjalną windą przy balkonie.
- Mężczyzna na wózku krzyczał przed drzwiami, żeby ratować jego syna - opowiada Andrzej Daniel, który wzywał straż. - Chciałem wejść do środka. Zawrócił mnie ogień.
Obu lokatorów udało się ocalić. - Młodszy leżał w pokoju z drugiej strony mieszkania. To go uratowało - mówi Mirosław Święcicki, jeden z 17 strażaków gaszących pożar. - Obaj trafili do szpitala - informuje Witold Laskowski z policji. Syn był pijany, ojciec trzeźwy.
Karetka zabrała też starsze małżeństwo mieszkające tuż nad płonącym lokalem. Ogień i dym uwięziły innych lokatorów z góry bloku. - Chciałam uciec schodami. Nie dało się. Było gorąco i ciemno - relacjonuje Danuta Kozieł z II piętra. - Wróciłam do mieszkania. Strażacy mieli nas ewakuować z okien od strony wejścia. Ale ich wóz nie zmieścił się między drzewami rosnącymi po obu stronach chodnika.
- Rzeczywiście, w raporcie ze zdarzenia jest zapis, że dojazd był utrudniony - stwierdza Michał Badach, rzecznik straży pożarnej.
- Wiele razy prosiliśmy miasto o zgodę na wycinkę. Ale Wydział Ochrony Środowiska zawsze odmawiał - mówi Jerzy Czajczyk, prezes spółki OZB Tatary. Ostatnie spotkanie w sprawie drzew lokatorzy zorganizowali przedwczoraj. - Walczymy z tym siedem lat - dodaje Kozieł.
- Nie umiem od ręki powiedzieć, czy mieliśmy takie wnioski. Na jutro to sprawdzę - mówi Marian Stani, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. - Ale straż pożarna ma przecież odpowiedni sprzęt i jeśli drzewa przeszkadzają w akcji ratowniczej, to może je wyciąć.
- To dość śmiałe stwierdzenie. Szybko można przewrócić kosz na śmiecie. Drzewo ścina się dłużej - ripostuje Badach.
Straty są wielkie. Mieszkanie spłonęło doszczętnie. Z jego ścian odpadł tynk, odsłaniając gołe cegły. Ogień uszkodził okna dwóch innych lokali położonych wyżej. Mieszkanie na pierwszym piętrze trzeba malować.
Miasto obiecuje wsparcie. - Opieka społeczna jest w kontakcie z pogorzelcami - mówi Paweł Fijałkowski, zastępca prezydenta. - Tym, którzy ponieśli straty w tym zdarzeniu, udzielimy wszelkiej, możliwej pomocy. Przyczyny pożaru poznamy najwcześniej jutro. - Rano odbędą się oględziny z udziałem biegłego - zapowiada Laskowski. - Ale wstępnie zakładamy, że jeden z lokatorów zaprószył ogień w dużym pokoju.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!