niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Był niespodziewany spacer po Starówce, pytania o mecz
i wspólny obiad. Była też nerwówka dla służb bezpieczeństwa
i niespodziewane zakupy prezydenta Kwaśniewskiego w... kiosku.

Dla przechodniów wejście na lubelską Starówkę zostało zamknięte na dobre 20 min w sobotę przed godz. 10. Na uliczce łączącej Bramę Krakowską z Rynkiem patrole, policji, Straży Miejskiej, funkcjonariuszy BOR - w oknach okolicznych kamienic widać mundury antyterrorystów. Przed Trybunałem kolejna kontrola dokumentów i rewizja. - Proszę wyjąć z kieszeni wszystkie metalowe przedmioty i otworzyć plecak - dysponuje jeden z funkcjonariuszy BOR.
Niestety, mimo opróżnionych kieszeni detektor metalu uparcie popiskuje. Okazuje się, że reaguje na metalowe wykończenia butów. Jeszcze chwila oczekiwania i na Rynku pojawia się prezydent Aleksander Kwaśniewski. Krótki uścisk dłoni z prezydentem Lublina Andrzejem Pruszkowskim. Obydwaj witają prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Żywe zainteresowanie prezydentów budzi postać lubelskiego klikona, tj. "miejskiego krzykacza” Władysława Stefana Grzyba. Rozmawiają z nim przez chwilę. - Skorzystałem z okazji i poprosiłem o autografy - mówi W. Grzyb. - W rozmowie wyjaśniłem, na czym polega moja funkcja. Prezydenci byli zafascynowani.
Pod Bramę Krakowską i wokół Trybunału
Goście powinni teraz wejść do Trybunału. Ale nie! Łamią uzgodniony protokół i idą w stronę Bramy Krakowskiej! Zaskoczeni funkcjonariusze BOR i policjanci biegną starając się wyprzedzić nieoczekiwanych "spacerowiczów”. Nie koniec na tym. Chwilę później prezydenci po raz drugi zaskakują i zwiedzają Rynek. Za nimi kłusuje peleton lekko zdezorientowanej ochrony i dziennikarzy. Wreszcie goście znikają w Trybunale. Tam dziennikarzy już nie wpuszczono. O czym rozmawiali?
- Podczas rozmowy z prezydentem Kwaśniewskim, zreferowałem lubelskie osiągnięcia w kontaktach z Ukrainą. Wręczyłem także upominki. Kuczma otrzymał Medal Unii Lubelskiej, a Kwaśniewski olejny obraz przedstawiający Bramę Trynitarską. Od prezydenta Kuczmy otrzymałem medal upamiętniający 10-lecie niepodległości Ukrainy - mówi A. Pruszkowski.
Prezydent Pruszkowski zabiegał o względy głów państw. To on zaproponował zaskakujący spacer po Starówce i złożenie wieńców na grobach żołnierzy Semena Petlury na cmentarzu przy ul. Lipowej. Gości oprowadził po cmentarzu dr Grzegorz Kuprianowicz, prezes Towarzystwa Opieki nad Grobami Żołnierzy Ukraińskich w Lublinie.
Gala w filharmonii
Lubelska filharmonia, kilka minut przed 11. Pełna gotowość. Kelnerzy donoszą posiłki, dziennikarze i fotoreporterzy szukają najlepszych miejsc. Przybywają zaproszeni goście. Wszędzie krążą "borowiki”. Umundurowani ludzie ze specjalnie przeszkolonym psem sprawdzają, czy nie ma żadnych bomb.
Wreszcie są. Hymny polski i ukraiński rozpoczynają uroczystą inaugurację Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów w Lublinie. Pełna gala. Oprócz prezydentów zjawili się rektorzy polskich i ukraińskich uczelni oraz pierwsi studenci.
Przewodniczący Konwentu Kolegium (odpowiednik uniwersyteckiego senatu), zarazem jego współtwórca, lublinianin prof. Jerzy Kłoczowski, mówił o planach rozwojowych uczelni. Drugi z "ojców chrzestnych” kolegium, ukraiński publicysta, Bohdan Osadczuk, wygłosił wykład inauguracyjny, poświęcony spuściźnie duchowej Jerzego Giedroycia.
Tuż przed 13 rozpoczęła się konferencja prasowa obu prezydentów. Były pytania o kolegium, współpracę polską-ukraińską, wypadek rosyjskiego samolotu nad Ukrainą i oczywiście o wynik meczu: - My są strategiczne partnery... - zaczął Leonid Kuczma. - To będzie dobry mecz, a zwycięży lepsza drużyna - a skończył Aleksander Kwaśniewski.
Prezydent po godzinach
Kilkanaście minut po 13 prezydenci zasiedli do obiadu w hotelu "Unia”. - Z przekąsek była m.in. sałata z sosem vinaigrette i kaczka faszerowana na musie żurawinowym. Jako danie główne podaliśmy solę na szpinaku zapiekaną z serem, na deser sałatkę owocową - opowiada Renata Kotowska, specjalista ds. marketingu hotelu Mercure "Unia”.

Po obiedzie prezydent Ukrainy wyjechał, a prezydent Kwaśniewski wybrał się do... hotelowego kiosku. - Przyszedł kupić prasę. Pytał o Dziennik Wschodni, ale wszystkie jak ciepłe bułeczki poszły już rano - mówi Janusz Krawczak, właściciel kiosku. - Namówiłem go przy okazji na najnowszą wodę kolońską. Porozmawialiśmy o handlu. To bardzo bezpośredni i sympatyczny człowiek. Jak już wchodził na schody, to jedna z koleżanek chciała autograf i powiedziała, że nie wie czy to wypada. "Wypada, wypada” powiedział prezydent. I autograf dał - opowiada J. Krawczak.
Ostatnie chwile w mieście prezydent spędził przed telewizorem w hotelowym apartamencie. Kilka minut po 18 opuścił Lublin. Rządowym BMW.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!