piątek, 4 września 2015 r.

UMCS: Nowe stawki stypendiów. Doktoranci oburzeni. Jak żyć za 100 zł?

Dodano: 25 listopada 2011, 18:27

 (Archiwum)
(Archiwum)

UMCS ogłosił nowe stawki stypendiów socjalnych dla doktorantów. Mogą dostać od 100 do 450 zł miesięcznie. – Nie jesteśmy w stanie przeżyć za takie pieniądze – oburzają się zainteresowani. I zbierają podpisy pod petycją do rektora.

Wszystko przez nowe zasady przyznawania stypendiów socjalnych. Te zmieniły się w tym roku akademickim – po pierwsze przez nową ustawę, po drugie – przez nowy regulamin na UMCS. – Jednolite stypendium socjalne zastąpiło dotychczasowe stypendia socjalne, mieszkaniowe oraz na wyżywienie. W związku z tym stanowi niejako ich sumę – poinformowała już we wrześniu Uczelniana Komisja Stypendialna Doktorantów

Tyle, że ci nowe stawki stypendium poznali dopiero teraz. I zamarli z wrażenia. – Okazało się, że słówko "niejako” odgrywa tu rolę znacznie większą, niż wielu z nas przypuszczało – tłumaczy jeden z nich.

* W ubiegłym roku mogli dostać miesięcznie od 540 zł (po 180 zł stypendium socjalnego, wyżywienie oraz mieszkaniowego) do 950 zł. W tym – od 100 to 350 zł. Te kwoty mogą być zwiększone odpowiednio o 50 zł i 100 zł w przypadku młodych doktorantów, którzy studiują w trybie dziennym i mieszkają w akademiku lub na stancji.

– Wysokość nowych stawek to dla niektórych z nas naprawdę szokująca i przykra informacja – mówią doktoranci. I wyliczają swoje wydatki: – Wynajęcie pokoju to średnio 400 zł miesięcznie, wyżywienie i rachunki kolejne 400 zł. A gdzie książki, materiały na zajęcia, wyjazdy na sympozja czy do archiwów na innych uczelniach?

Jedną z przyczyn obniżenia stypendiów jest nowy próg dochodów w rodzinie doktoranta, który pozwala ubiegać się o stypendium. W ub. roku było to maksimum 602 zł na osobę, w tym – 782 zł. Próg jest identyczny dla wszystkich uczelni – ustalany centralnie w Warszawie. Efekt? W zeszłym roku o stypendium wystąpiło na UMCS 68 doktorantów, w tym – 267.

– Czy naprawdę nikt nie przewidział, że zwiększając próg, zwiększy się również liczba chętnych? Czy uczelnia nie mogła zabezpieczyć na ten cel dodatkowych funduszy? – pytają rozżaleni doktoranci. – Część z nas poważnie zastanawia się teraz nad rezygnacją ze studiów. Naprawdę nie będziemy mieli się z czego utrzymać.

– Fundusz Pomocy Materialnej dla doktorantów został zwiększony o 150 tys. zł – odpowiada Anna Guzowska, rzecznik UMCS. – Tyle, że w tym roku zmieniła się ustawa regulująca sposób wyliczania dochodów, które uprawniają do stypendium.

Od tego roku nie wlicza się do nich stypendium doktoranckiego, które otrzymuje część doktorantów (na UMCS to 1044 zł). – Doktoranci mogą pomniejszyć swoje dochody o ten tysiąc zł, więc przybyła liczba uprawnionych – mówi Guzowska. – Na samym zwiększeniu wysokości progu skorzystało u nas zaledwie ok. 30 osób.

Doktorantów (których na UMCS jest ponad 850) to nie przekonuje. Właśnie rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją do rektora. – Musimy spróbować – mówi jedna z doktorantek. – Dla wielu z nas to być albo nie być.

Jak jest na innych uczelniach

* KUL – oddzielne stypendium socjalne (od 190 do 650 zł) + stypendium mieszkaniowe (190 zł)
* Politechnika Lubelska – stypendium socjalne (500 zł) + stypendium mieszkaniowe (100 zł)
Czytaj więcej o:
97 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
kik (17 listopada 2013 o godzinie 00:09)

A musisz robić to co robisz, wiedząc że i tak perspektywy zawodowe marne? Sami wybraliście taki los, teraz nie narzekać. A to co opisałaś to żadna praca. Idż do Tesco -  tam pracują.

 Nie wiem skąd ten stereotyp odnośnie doktorantów. Wykonujemy niemal taką samą pracę jak zatrudniony na uczelni dr. Prowadzimy badania, piszemy publikacje, prowadzimy zajęcia ze studentami, więc za sam fakt dydaktyki przydałoby się jakieś wynagrodzenie. Ale oczywiście to nic, bo praca naukowca to nie praca. Jako ratownik medyczny tym bardziej powinieneś wiedzieć ile medycyna zawdzięcza dzięki ciągłemu rozwojowi naukowemu. A jak wyobrażasz sobie rozwój naukowy bez doktoratu?

Quidam (12 listopada 2013 o godzinie 20:58)


[...] Sami wybraliście taki los, teraz nie narzekać. [...]

 

Owszem, sami. Gdyby każdy, tak jak ty (co wynika wprost z wypowiedzi), kierował się chłodną kalkulacją, zapewne nie byłoby doktorantów, dla których w większości praca badawcza jest formą realizacji pasji - niestety, w rodzimych warunkach jedyną możliwą. Piekielnie irytujące bywają głosy ludzi, którzy podważają zasadność odbywania studiów doktoranckich, a tak naprawdę w przeważającej większości nie mają bladego pojęcia, o czym mówią, następnie jak wygląda praca badawcza, a wreszcie - oceniają wszystko przez swoje wąskie pole widzenia. Do takich lubię mówić Mickiewiczem: "Ja płynę dalej, wy idźcie do domu...".

Narodowo-Radykalny (20 września 2013 o godzinie 21:39)

Ja skończyłem ratownictwo medyczne + sterylizację medyczną w szkole policealnej. Nie mam ani zmartwień zawodowych ani finansowych. I chromolę doktorat. Nie jest mi do niczego potrzebny.

Narodowo-Radykalny (20 września 2013 o godzinie 21:37)

Chryste nie wierzę w to co ja tu czytam! nie wiem jak wygląda doktorat na humanistycznych studiach. Ja robię doktorat z biotechnologi i siedzę w laboratorium po 8 h dziennie a nie rzadko też w weekendy...zaświergalam jak mały samochodzik, a teraz czytam, że nie należy mi się stypendium!!!

 

Bardzo chciałabym zobaczyć jakby ktoś z tu wypowiadających się i lejących żółć przetrwałby tydzień laboratorium, gdzie trzeba zaplanować badania, zrobić je i potem opracować i złożyć sprawozdanie kierownikowi. Najpierw zobaczcie jak to wygląda z drugiej strony barykady, a nie plujcie bez sensu jak nie macie pojęcia o czym mówicie!!! -.- żal żal żal

A musisz robić to co robisz, wiedząc że i tak perspektywy zawodowe marne? Sami wybraliście taki los, teraz nie narzekać. A to co opisałaś to żadna praca. Idż do Tesco -  tam pracują.

kik (20 września 2013 o godzinie 12:51)

Chryste nie wierzę w to co ja tu czytam! nie wiem jak wygląda doktorat na humanistycznych studiach. Ja robię doktorat z biotechnologi i siedzę w laboratorium po 8 h dziennie a nie rzadko też w weekendy...zaświergalam jak mały samochodzik, a teraz czytam, że nie należy mi się stypendium!!!

 

Bardzo chciałabym zobaczyć jakby ktoś z tu wypowiadających się i lejących żółć przetrwałby tydzień laboratorium, gdzie trzeba zaplanować badania, zrobić je i potem opracować i złożyć sprawozdanie kierownikowi. Najpierw zobaczcie jak to wygląda z drugiej strony barykady, a nie plujcie bez sensu jak nie macie pojęcia o czym mówicie!!! -.- żal żal żal

Zobacz wszystkie komentarze (97)
Pozostałe informacje