niedziela, 5 lipca 2015 r.

Kuchenne Rewolucje w Lublinie: Magda Gessler odmieniła Orient Express

Autor: (jotem)
Magda Gessler w Orient Expressie (Cezary Piwowarski / TVN)
Magda Gessler w Orient Expressie (Cezary Piwowarski / TVN)

Znana restauratorka Magda Gessler odwiedziła lubelską restaurację Orient Express. Efekty przeprowadzonej przez nią rewolucji będzie można obejrzeć w czwartek o 21.30 w telewizji TVN.

Magda Gessler wraz z ekipą telewizyjną gościła w restauracji Orient Express (ul. Złota 2) pod koniec czerwca. Miejsce nawiązuje swoją nazwą i wystrojem do legendarnego pociągu pasażerskiego, który kursował z Paryża do Konstantynopola (obecnie Stambuł).

Podróż licząca blisko 3000 km była pełna komfortu, luksusu, bogactwa i dobrego jedzenia. Okazało się jednak, że w lubelskiej restauracji nie było orientu, nie było ekspresu, tylko ledwo dysząca ciuchcia. Dlatego z pomocą przyszła Magda Gessler.

- Te pierogi są twarde jak kamień. Można nimi zabić. Nie ma tu ani jednej świeżej potrawy. Nie lepiej zrobić mniej, a dobrze? – pytała pierwszego dnia restauratorka. Magda Gessler całkowicie zmieniła menu, miała także duże zastrzeżenia do kucharzy, który okazali się absolwentami technikum samochodowego.

Na gości lokalu czeka m.in. "fałszywa zupa z żółwia" według oryginalnej francuskiej receptury, która była podawana w legendarnym pociągu. W menu pojawiło się także m.in. marokańskie Taine z baraniny, oraz autorski deser Magdy Gessler, copa melba.

– Pani Gessler spodobało się nasze wnętrze, stylizacja na przedziały słynnego pociągu. Spróbowała naszej kuchni, sporo rzeczy skrytykowała, natomiast bardzo posmakowała jej nereczka duszona na oliwie z masłem i pietruszką. Powiedziała, że musimy odwołać się do dań serwowanych w wagonie restauracyjnym Orient Expressu. Na to ja powiedziałem jej, że w Małaszewiczach stoi zabytkowy skład. Nie mogła w to uwierzyć – mówi Robert Michnowicz z restauracji "Orient Express” w Lublinie.

Magda Gessler w Lublinie "zrewolucjonizowała" już Czarcią Łapę, JeszBurgera i dawny Antykwariat (dzisiaj Ąka).

Obejrzyj zwiastun czwartkowego odcinka "Kuchennych Rewolucji"
Czytaj więcej o:
20 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
lop (29 stycznia 2013 o godzinie 14:09)
Mój pierwszy raz w tej restauracji to sałatka, która była niczym nie doprawiona a raczej samym olejem z suszonych pomidorów..Ale co sie dziwic ,skoro kucharze po samochodówce....Zawitałam 2gi raz po rewolucjach M.Gessler. Zamówiłam Tażin (bo to przecież sygnowane danie przez gwiazdę) No i wielkie rozczarowanie..Tak suchego jedzenia jeszcze w życiu nie jadlam..Sam kus kus do tego rodzynki a mięsa jeden kawałek na pół kilo kaszy.. Musialam prosic o oliwe i przyprawy bo oczywiscie kelnerzy nie podali.. Obsługa ok. Chociaz nie orientująca sie w menu oraz skladnikach sprzedawanych dań. Ceny nie wygórowane..
nefrytowa_lisica (29 października 2012 o godzinie 11:46)
Skusiłam się, wczoraj... I to będzie mój pierwszy i ostatni raz... Pierwsza "wtopa" to brudna i niedomyta filiżanka na herbatę,bleee, później maty pod talerze również brudne, z zaschniętymi resztkami jakiegoś sosu... kawa kolegii zimna... jak już się doczekaliśmy na jedzeni ( pierś z kurczaka w sosie z kaparów + puree ziemniaczane i fasolka szparagowa) wcale nie było lepiej: puree okazało się słabo gniecionymi ziemniakami bez smaku, fasolka była niedogotowana jedynie sos na piersi z kurczaka( z której notabene wyciągaliśmy jakieś twarde chrząstki czy ściegna) był smaczny. I żeby było mało całość ledwo letnia, bo nawet nie da się o tym powiedzieć ledwo ciepłe. Zdecydowanie od-ra-dzam!
Gość (27 października 2012 o godzinie 18:52)
W jakim celu i po co to babsko przyjeżdza do Lublina , chyba po to aby położyć wszystkie knajpy, niechluja jedna
lubliniak (25 października 2012 o godzinie 11:01)
tam gdzie ta gruba baba bywa ! ja już sie nie pojawie. tyle w temacie
Kleopatra (25 października 2012 o godzinie 08:24)
Wczoraj byłam z mężem na kolacji w Orient Expressie. Jedlismy rewolucyjne dania Pani Gessler ..... Fałszywa zupa z żółwia do przełknięcia, marokańskie Taine z baraniny - ohyda!!!!!!! Najlepszy był tylko autorski deser Copa Melba. Reszty stanowczo nie polecam!!!!!
Zobacz wszystkie komentarze (20)
Pozostałe informacje