sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Jeśli wierzyć komputerom, to papież mnie "splagiatował”. W jednej z papieskich encyklik odkryłem zwroty, których użyłem wcześniej w swojej pracy - mówi Ziemowit Jacek Pietraś, dziekan Wydziału Politologii UMCS. Rzekomy plagiat wykrył program, który będzie sprawdzał wszystkie prace magisterskie studentów UMCS.

Program "Plagiat” sprawdza oryginalność prac magisterskich. - Wprowadziłem tekst do komputera. Po kilku minutach program podkreślił mi dwa sformułowania - wyjaśnia profesor Pietraś. - Okazało się, że wyrażenie "z punktu widzenia teorii gier” przepisał po mnie papież. Wyglądało to tak, że pisząc encyklikę korzystał z mojej wcześniejszej pracy. Czy to nie zabawne?
Dziekan także dokonał plagiatu. - Ściągnąłem od kogoś wyrażenie "już od najdawniejszych czasów” - mówi - Kto nie używa takiego sformułowania?
Dla profesora było to tylko zabawne zdarzenie, jednak Michał Chalot, absolwent Wydziału Politologii, miał z tego powodu problemy. Komputer zakwestionował aż 26 procent jego pracy. - Promotor zastanawiał się, czy to możliwe, że tyle ściągnąłem. Sprawa się wyjaśniła, gdy zerknął do przypisów będących odnośnikami do podkreślonego tekstu - tłumaczy Chalot. Według programu, pisząc o kościele w Internecie przepisywał z tekstów o... windsurfingu.
Można też oszukać program. Sprawdza on cztery następujące po sobie słowa. - Wystarczy przestawić wyrazy lub przepisać trzy i czwarty zmienić - tłumaczy dziekan Pietraś. Dodatkową słabością "Plagiatu” jest to, że program porównuje prace magisterskie tylko z tymi tekstami, które są w Internecie. Ale to i tak niezły straszak na studentów.
UMCS twierdzi, że program komputerowy to tylko narzędzie. Decyzja czy doszło do plagiatu, czy nie jest w rękach promotora. - Z programu korzysta kilka uczelni, a kilkadziesiąt testuje - tłumaczy Tomasz Skalczyński, współautor programu. - Ale interpretacja wyników należy do człowieka.
Program skontrolował 900 ubiegłorocznych prac napisanych na UMCS. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kilka zwrócono do poprawienia. - W tym roku sprawdzimy około 5 tysięcy prac - mówi prof. Stanisław Chibowski, prorektor ds. studenckich i nauczania UMCS.
Analiza jednej pracy kosztuje uczelnię 4-5 zł. UMCS wyda więc co najmniej 20 tys. zł. Jeżeli okaże się, że praca jest przepisana w całości, to Senacka Komisja Dyscyplinarna może skierować sprawę do prokuratury. Ściąganie może też skończyć się dla studenta tym, że pracę będzie pisał jeszcze raz, powtarzając ostatni rok studiów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!