czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Na bój z suchotami

Dodano: 29 czerwca 2005, 21:03
Autor: Ewa Stępień

To pierwsze w kraju tak duże badania. Pielęgniarki i lekarze prześwietlą ponad 200 tysięcy mieszkańców naszego województwa. Wszystko po to, abyśmy spadli z niechlubnej pozycji krajowego lidera pod względem liczby zachorowań na gruźlicę.

- W całym kraju zachorowania maleją, a u nas chorych jest coraz więcej - potwierdza Beata Gawelska, naczelnik Wydziału Świadczeń oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Lublinie.
Jeszcze w 2000 roku zajmowaliśmy pod tym względem piąte miejsce w kraju. W 2001 roku przeskoczyliśmy na drugie. A od 2002 roku utrzymujemy pierwszą lokatę, ze współczynnikiem 40 chorych na 100 tys. mieszkańców (średnia dla Polski to 26). Mamy obszary, gdzie chorych jest dwa razy więcej niż w jakimkolwiek innym zakątku Polski. Są to powiaty: krasnostawski, lubartowski, łukowski, rycki, tomaszowski i zamojski. Wszystko przez biedę. - Ludzie mało zarabiają, źle się odżywiają, nie dbają o zdrowie. Dokładają się nałogi i położenie w strefie przygranicznej - wymieniają lekarze.
- Rocznie przybywa 900 nowych zachorowań - dodaje dr Maria Jasionowicz, kierownik Wojewódzkiej Przychodni Chorób Płuc i Gruźlicy w Lublinie. - Każdy lekarz ma obowiązek zgłosić do nas nowy przypadek. A chory ma obowiązek się leczyć, bo to choroba zakaźna.
Ale wśród zapadających na gruźlicę są nie tylko gorzej sytuowani. - Są też tacy, którzy mają pracę i pieniądze - dodaje Jasionowicz. - Oni mogli się od kogoś zarazić. W pracy, w szkole.
Na szerzenie się gruźlicy ma wpływ sąsiedztwo byłych republik ZSRR. Tam choroba szaleje. Współczynnik zapadalności na gruźlicę np. dla Rosji wynosi aż 134 na 100 tys. mieszkańców.
Ponieważ gruźlica przybiera rozmiary epidemii, lubelski NFZ przygotował profilaktyczny program zwalczania tej choroby. Pielęgniarki i lekarze przebadają ponad 200 tys. mieszkańców Lubelszczyzny. Będą to osoby dorosłe, które mają bezpośredni kontakt z chorym na gruźlicę oraz takie, które są bezrobotne, niepełnosprawne, poważnie chorują, są alkoholikami, narkomanami, bezdomnymi. Pierwszym etapem będą ankiety. Na ich podstawie pielęgniarki zakwalifikują "osoby podejrzane” do badań specjalistycznych. Szacuje się, że około 25 proc. ankietowanych trafi na leczenie.
- Badania miały ruszyć w lipcu, ale opóźnią się o miesiąc - dodaje Beata Gawelska. - Pieniądze już mamy. To 2,5 mln zł. Czekamy tylko na decyzję prezesa funduszu zdrowia.
Kiedy do lekarza?
Raz na rok lub na dwa lata każdy powinien wykonać zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej. Jeśli ktoś ma kaszel przez 3-4 tygodnie, brak apetytu, nadmierne pocenie się, osłabienie, stany podgorączkowe, powinien pójść do lekarza.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!