sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Na dywanik za gołe nogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lipca 2006, 21:31
Autor: Dominik Smaga

Można nie zakładać krawata, nie zapinać się pod szyję i nosić koszulę z krótkim rękawem. Ale krótkie spodenki są w biurach zabronione. Budowlańcy mogą paradować półnago, jednak narzekają na poparzone słońcem plecy. To jednak nic w porównaniu z mękami strażaków odzianych w... kurtki.

- Krótkie spodenki? Nie widziałem, by którykolwiek z urzędników je nosił. Tak jak nie spotkałem u nas sekretarki paradującej w kusej bluzeczce z odsłoniętym pępkiem - mówi Mirosław Kalinowski z Urzędu Miasta. - Oficjalnie nie ma żadnego zakazu noszenia tak skąpych strojów. Ale nasi pracownicy dobrze wiedzą, że taki ubiór nie przystoi urzędnikowi - dodaje Kalinowski. I można dostać burę od szefa. Dlatego na korytarzach Ratusza dominują jedynie krótkie rękawy. W upały mało kto decyduje się na krawat. - Chyba bym się na nim powiesił z gorąca - żartuje jeden z urzędników.
Inne problemy mają budowlańcy. Nie muszą nosić krawatów ani długich spodni. Nikt nie wymaga od nich nawet koszulki. - Jak była pierwsza fala upałów, to słońce mocno popaliło mi plecy. Aż schodziła mi skóra. Smarowałem się kremami, robiłem okłady z kefiru. W nocy było ciężko przekręcić się na drugi bok - opowiada Łukasz Halat, pracownik jednej z lubelskich budów. - Teraz już lepiej to znoszę. Ale i tak nie narzekam. Uwielbiam się opalać, więc mam przyjemne z pożytecznym.
- Służbowy strój? Owszem dostajemy. Ale teraz nie da się tego założyć - mówi Marcin Suchodolski, pracownik Ogrodu Botanicznego. - To jest bluza, spodnie i drelich. Chyba bym się ugotował. W szklarni jest 30 stopni. To tyle samo co na dworze, ale tu powietrze jest bardzo mokre, więc temperatura o wiele bardziej daje się we znaki.
O specjalnych letnich strojach nie ma mowy w straży pożarnej. Ratownicy muszą nosić ciężkie stroje ochronne. Ważą kilka kilogramów. - Na szczęście nie trzeba w tym siedzieć przez cały czas. Wystarczy ubrać się wyjeżdżając do pożaru - mówi kpt. Michał Badach, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
• A czy nie spowalnia to czasu wyjazdu
do pożaru?
- Nie. Buty razem ze spodniami zawsze stoją tuż przy wozie gaśniczym. Wystarczy wskoczyć w buty i naciągnąć szelki. Kurtkę można złapać w garść i założyć już w czasie jazdy. Strażak jest w stanie kompletnie się ubrać w czasie krótszym niż 10 sekund. Po powrocie można się już rozebrać.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!